Jesienią mam ochotę trochę zmienić mieszkanie, ale nie oznacza to od razu malowania ścian i kupowania nowych mebli. Zwykle zaczynam od drobiazgów. Przestawiam lampę, dokładam poduszki, wyciągam grubszy pled i zmieniam kilka dekoracji. Wystarczy parę takich ruchów, żeby salon czy sypialnia stały się znacznie przytulniejsze. A w tym roku szczególnie ciągnie mnie do drewna, spokojnych kolorów i prostych dodatków, które nie wyglądają jak typowe dekoracje z sieciówki. Nie spodziewałam się, że jeden z takich hitów znajdę w Action za grosze.
Surowe drewno i naturalnie wyglądające dodatki robią coraz większe zamieszanie we wnętrzach. Właśnie dlatego zatrzymałam się przy tej cudnej lampie z Action
Od jakiegoś czasu zupełnie inaczej patrzę na dekorowanie salonu, sypialni czy łazienki. Kiedyś szukałam przede wszystkim rzeczy idealnie gładkich, równych i dopracowanych. Teraz znacznie bardziej podobają mi się przedmioty, które wyglądają prosto i trochę surowo. Drewno, plecionki, sznurki oraz kolory ziemi sprawiają, że wnętrze od razu staje się dla mnie cieplejsze.
Zobacz także:
Takie dodatki mają jeszcze jedną zaletę. Nie potrzebuję ich wiele. Drewniana misa na stole, pleciony kosz obok kanapy czy ciekawa lampka potrafią zrobić więcej niż cała półka zastawiona drobnymi ozdobami. Właśnie dlatego wolę kupić jedną rzecz, która naprawdę zwraca uwagę, niż kilka przypadkowych dekoracji.
Szczególnie lubię ten styl jesienią. Za oknem szybciej robi się ciemno, coraz częściej zapalam małe lampki, a salon zaczyna żyć głównie wieczornym światłem. Naturalne kolory i drewno świetnie się wtedy odnajdują. Wprowadzają spokój, ale jednocześnie nie sprawiają, że wnętrze wygląda nudno. Właśnie dlatego podczas ostatniej wizyty w Action od razu zatrzymałam się przy niewielkiej lampie stołowej. Z daleka wyglądała trochę jak dekoracja wykonana ręcznie. Prosta drewniana podstawa, geometryczna forma i gęsto poprowadzone sznurki wystarczyły, żebym podeszła bliżej.
Pleciona lampa z Action kosztuje tylko 34,95 zł. Sznurkowa konstrukcja tworzy na ścianie ciekawą grę światła i cienia
Lampa stołowa, która ostatnio tak bardzo mnie zachwyciła, jest z Action, kosztuje 34,95 zł i ma wymiary 15 x 27,5 cm. To niewielki model, więc nie potrzebuję dla niego osobnego stolika ani dużego fragmentu komody.
Największe wrażenie robi sam jej wygląd. Konstrukcja ma prostokątny kształt, stoi na jasnej drewnianej podstawie i została otoczona gęsto ułożonym sznurkiem. Do jej wykonania wykorzystano bawełnę, drewno i metal. Kolor jest naturalny, ciepły i bardzo łatwy do połączenia z wyposażeniem, które już mam w domu.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
W środku znajduje się źródło światła, ale nie jest ono całkowicie zasłonięte tradycyjnym kloszem. Światło wydostaje się pomiędzy kolejnymi pionowymi fragmentami plecionki. Właśnie dlatego najbardziej podoba mi się efekt po zmroku. Ażurowa konstrukcja rzuca na znajdującą się obok ścianę delikatne smugi i cienie.
Ja postawiłam ją na komodzie. Nie jest to główne oświetlenie pokoju, ale dodatkowy punkt światła, który włączam wieczorem zamiast lampy sufitowej. Dobrze widziałabym ją też na stoliku pomocniczym przy kanapie albo w sypialni.
Styl balijski nie kończy się na plecionych lampach i drewnie. Kilka prostych dodatków wystarczy, żeby salon nabrał wyjątkowego klimatu
Ta lampa od razu skojarzyła mi się z wnętrzami inspirowanymi Bali. Nie próbowałabym jednak urządzać całego salonu od nowa. Znacznie bardziej podoba mi się pomysł, żeby wykorzystać kilka charakterystycznych elementów i połączyć je z tym, co już stoi w mieszkaniu.
Zaczęłabym od drewna i plecionek. Obok lampki mogłaby stanąć drewniana misa albo niewielka taca. Przy kanapie postawiłabym kosz z naturalnie wyglądającej plecionki, do którego można wrzucić koc. Zamiast kilku małych dekoracji wybrałabym jedną większą, na przykład drewniany wazon.
Kolorystyka też nie musi być skomplikowana. Najlepiej czuję się w połączeniu beżu, złamanej bieli, brązu i zieleni. Do tego można dodać poduszki o wyraźnej fakturze oraz jasny pled. Nie muszą mieć żadnych egzotycznych wzorów. Im prostsza baza, tym łatwiej później zmieniać wnętrze bez kolejnych wydatków.
Dużą rolę odgrywają również rośliny. Kilka większych zielonych okazów ustawionych w prostych osłonkach natychmiast zmienia charakter pokoju. Zamiast zastawiać cały parapet kilkunastoma małymi doniczkami, wybrałabym dwie lub trzy większe rośliny i dała im trochę przestrzeni.
To również może cię zainteresować: Duński hit z Jysk podbija też Polskę. Tę bambusową lampę na promce wyhaczyłam od razu na wejściu. Pięknie rozprasza światło
Na koniec postawiłabym na światło. Jedna mocna lampa na suficie nie stworzy takiego klimatu jak kilka mniejszych punktów rozmieszczonych w różnych częściach pomieszczenia. Pleciona lampa z Action za 34,95 zł może być jednym z nich. Do tego wystarczy lampka podłogowa albo kilka świec ustawionych w bezpiecznych miejscach.

Obserwuj nas na Google







