Zima w sanatorium zawsze była świetnym wyborem dla seniorów. Mniej ludzi, krótsze kolejki, spokojniejszy rytm dnia. Dla wielu seniorów to właśnie chłodniejsze miesiące były najlepszym momentem na leczenie uzdrowiskowe. W tym roku ten schemat wyraźnie się załamuje.

Coraz więcej osób, mimo otrzymanego skierowania, rezygnuje z wyjazdu jeszcze przed rozpoczęciem turnusu. Powód rzadko ma związek z samym leczeniem. Decyduje pogoda, obawa przed poślizgnięciem się, długie dojścia na zabiegi i zwykły strach, że zimą coś może pójść nie tak. Efekt jest taki, że w uzdrowiskach pojawiają się puste miejsca, a Narodowy Fundusz Zdrowia próbuje je na bieżąco uzupełniać, oferując wyjazdy w trybie sanatoryjnego „last minute”.

Zobacz także:

To sytuacja nowa i dla kurortów, i dla samych seniorów. Z jednej strony krótszy czas oczekiwania i niższe koszty, z drugiej realne warunki zimowe, które dla osób starszych bywają zwyczajnie trudne do zaakceptowania. Jeszcze kilka lat temu sanatorium zimą było dla wielu seniorów oczywistym wyborem. Krótsze kolejki, spokojniejsza atmosfera i niższe ceny zachęcały do wyjazdów poza sezonem. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Jak pokazują dane z początku 2026 roku, coraz więcej osób rezygnuje z turnusu tuż przed wyjazdem albo w ogóle nie dociera do uzdrowiska.

Najbardziej widoczne jest to w Ciechocinku, jednym z najsłynniejszych polskich kurortów. Podczas styczniowego turnusu nie pojawiło się tam około 20 procent osób ze skierowaniem. Podobne sygnały płyną także z innych miejscowości uzdrowiskowych, m.in. z Inowrocławia i Wieńca.

Mróz i śliskie chodniki robią swoje

Głównym powodem rezygnacji jest pogoda. Siarczyste mrozy, oblodzone deptaki i krótkie dni sprawiają, że seniorzy czują się zwyczajnie niepewnie. Dla wielu osób codzienne dojście na zabiegi czy spacer po parku zdrojowym staje się wyzwaniem, a ryzyko poślizgnięcia się lub przeziębienia przeważa nad korzyściami z leczenia.

Pracownicy uzdrowisk przyznają, że trudno się temu dziwić. Widok starszych osób ostrożnie stawiających każdy krok na śliskich chodnikach nie zachęca do wyjazdu. Choć dla sanatoriów oznacza to straty finansowe i niewykonane kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia, zdrowy rozsądek seniorów jest w tej sytuacji zrozumiały.

fot. Adobe Stock/ Tupungato

Nie tylko pogoda decyduje o rezygnacji

Z danych NFZ wynika, że powodów rezygnacji jest więcej. Część seniorów musi zostać w domu ze względu na obowiązki, inni narzekają na to, że zimą trudno korzystać z uroków uzdrowiska, bo spacer w mrozie nie daje już tej samej przyjemności co wiosną czy latem.

Co dzieje się ze zwolnionymi miejscami

Choć skala rezygnacji jest duża, wolne miejsca nie pozostają puste na długo. Do oddziałów NFZ codziennie trafiają dziesiątki zwróconych skierowań. Jeśli powód rezygnacji zostanie uznany za uzasadniony, pacjent otrzymuje nowy termin. W przeciwnym razie skierowanie przepada, ale można ponownie zapisać się do kolejki.

Dla części osób to dobra wiadomość. Czas oczekiwania na leczenie uzdrowiskowe wyraźnie się skrócił i w niektórych regionach nowy turnus można otrzymać już po kilku miesiącach. Zdarza się też, że zwolnione miejsca trafiają do osób gotowych wyjechać niemal natychmiast, w ramach sanatoryjnego „last minute”.

fot. Adobe Stock/ Seance_Photo_Sylwia

Taniej, ale niekoniecznie lepiej

Zimowe turnusy są wyraźnie tańsze niż te w sezonie. Od października do końca kwietnia obowiązują niższe stawki za pobyt i wyżywienie, co może oznaczać oszczędność nawet kilkuset złotych. Mimo to wielu seniorów uważa, że niższa cena nie rekompensuje ryzyka związanego z zimową aurą. Uzdrowiska liczą, że wraz z nadejściem wiosny sytuacja się zmieni, a kuracjusze znów zaczną liczniej korzystać z leczenia. Na razie jednak zimowe sanatoria świecą pustkami, a decyzja o rezygnacji coraz częściej wygrywa z chęcią wyjazdu.

Źródła: tokfm.pl, money.pl, g.pl