Wystarczy kilka chłodniejszych dni, żebym zaczęła odczuwać to na własnej skórze. I to dosłownie. Jesienią moje dłonie błyskawicznie robią się suche, szorstkie i nieprzyjemnie ściągnięte, szczególnie po częstym myciu naczyń czy dłuższym spacerze. Nie zawsze mam jednak ochotę wydawać pieniądze na kolejne maseczki i zabiegi pielęgnacyjne. Ostatnio zainteresował mnie domowy sposób z wykorzystaniem składnika, który większość z nas ma w kuchennej szafce i kojarzy raczej z gotowaniem owsianki lub wypiekiem chleba. Okazuje się, że może przydać się on również w pielęgnacji przesuszonych dłoni.

Jesienią skóra dłoni szybko robi się sucha i szorstka. Winna nie zawsze jest pogoda

Zauważyłam, że moje dłonie najgorzej znoszą moment, w którym zaczyna się sezon grzewczy. Na dworze chłodno i wietrznie, w mieszkaniu kaloryfery pracują już na pełnych obrotach, a ja co chwilę sięgam po mydło i ciepłą wodę. Raczej trudno się dziwić, że w takich okolicznościach moja skóra zaczyna protestować.

Zobacz także:

Dłonie są szczególnie narażone na przesuszenie, ponieważ codziennie mają kontakt z wodą, detergentami i różnymi środkami czyszczącymi. Częste mycie, zwłaszcza gorącą wodą, może osłabiać naturalną barierę ochronną naskórka. W efekcie skóra szybciej traci wilgoć, staje się szorstka, a czasem zaczyna się nawet łuszczyć.

Sama nie przepadam za uczuciem suchych dłoni, szczególnie kiedy materiał swetra nieprzyjemnie zahacza o szorstkie skórki wokół palców. Poza stosowaniem kremu z drogerii lubię więc szukać prostych sposobów na dodatkową pielęgnację. I właśnie tutaj pojawia się niepozorne siemię lniane.

Te niewielkie nasiona po zalaniu gorącą wodą uwalniają substancje śluzowe, dzięki którym powstaje charakterystyczny, lekko galaretowaty żel. Może on tworzyć na skórze delikatną warstwę, która ogranicza uczucie ściągnięcia i daje chwilowy efekt wygładzenia. Nie zastąpi leczenia problemów dermatologicznych, ale jako domowa maseczka na suche dłonie w 100% spełnia swoją funkcję.

fot. Pixel-Shot/Adobe Stock

Zaparz 3 łyżki siemienia lnianego i nałóż na dłonie. Domowa maseczka jest banalnie prosta

Najbardziej spodobało mi się to, że do przygotowania tej mikstury nie potrzeba żadnych wymyślnych składników. Wystarczy zwykłe siemię lniane, odrobina wody i kilkanaście minut wolnego czasu.

Jak przygotować domową maseczkę z siemienia lnianego? Najpierw wsyp do miseczki 3 łyżki całych nasion i zalej je gorącą wodą, tak aby mogły napęcznieć. Odstaw mieszankę do momentu, aż zrobi się lekko żelowa, a następnie poczekaj, aż całkowicie przestygnie. Możesz oddzielić nasiona od powstałego żelu, jeśli wolisz gładszą konsystencję.

Gotową miksturę rozprowadź na czystej skórze dłoni, zwracając szczególną uwagę na najbardziej przesuszone miejsca. Dłonie można następnie osłonić folią i ręcznikiem. Folia powinna być założona luźno, bez uciskania skóry. Po około 15 minutach wystarczy zmyć maseczkę letnią wodą, delikatnie osuszyć dłonie i nałożyć krem nawilżający.

Choć taka mikstura bywa nazywana peelingiem, w praktyce jest to raczej żelowa maseczka. Nie trzeba mocno pocierać skóry nasionami, zwłaszcza jeśli jest już podrażniona. Warto też wcześniej sprawdzić reakcję na niewielkim fragmencie zdrowej skóry i zrezygnować z zabiegu, gdy pojawi się pieczenie lub zaczerwienienie.

To również warto sprawdzić: Siwe włosy świeciły mi na przedziałku jak choinkowa lameta. Teraz po myciu stosuję tę domową płukankę i ciemnieją bez farby

Taki domowy sposób może być przyjemnym uzupełnieniem pielęgnacji, ale nie liczyłabym na to, że jedna maseczka rozwiąże problem przesuszonych dłoni na całą zimę. Dużo ważniejsze są codzienne nawyki. Staram się pamiętać o rękawiczkach, kiedy wychodzę na chłód, i używać ochronnych rękawic podczas sprzątania. Po myciu rąk warto natomiast sięgnąć po krem, najlepiej bezzapachowy, zawierający składniki takie jak gliceryna, ceramidy czy wazelina. I wcale nie musi być on drogi.

A jeśli skóra zaczyna boleśnie pękać, mocno swędzi lub mimo pielęgnacji nadal jest podrażniona, lepiej skonsultować się z dermatologiem. Czasem za zwykłym z pozoru przesuszeniem kryje się poważniejszy medyczny problem, z którym domowa maseczka sobie nie poradzi.