Jesienią dużo częściej zaglądam do piekarnika. Zapiekanki, pieczone warzywa, ciasta i obiady na dwa dni wracają do mojego menu, więc urządzenie pracuje zdecydowanie częściej niż latem. Przy okazji coraz uważniej patrzę na rachunki za prąd. Nie chodzi o to, żeby nagle zrezygnować z pieczenia, tylko żeby nie marnować energii tam, gdzie można tego łatwo uniknąć. Szczególnie że czasem problem nie leży w samym piekarniku, lecz w niewielkim elemencie, którego na co dzień nawet nie zauważamy.

Zwykła kartka może podpowiedzieć, czy drzwiczki dobrze przylegają. Ten prosty test robię wyłącznie na całkowicie zimnym piekarniku

Do sprawdzenia drzwiczek nie potrzebuję miernika ani specjalnego preparatu. Biorę zwykłą kartkę papieru, otwieram całkowicie ostudzony piekarnik, wkładam fragment kartki pomiędzy drzwiczki i obudowę, a następnie je zamykam. Później delikatnie próbuję wysunąć papier. Nie poprzestaję na jednym miejscu. Powtarzam test w kilku punktach wokół drzwi, ponieważ uszczelka może dobrze przylegać z jednej strony, a gorzej w innym fragmencie.

Zobacz także:

Co powinno zwrócić uwagę? Kartka powinna stawiać wyczuwalny opór. Jeżeli w którymś miejscu wysuwa się niemal bez żadnego oporu albo wręcz sama wypada, przyglądam się uszczelce właśnie tam.

To oczywiście nie jest profesjonalny pomiar szczelności i sama kartka nie powie mi, ile prądu zużywa urządzenie. Jest za to szybkim sposobem na wychwycenie czegoś, czego gołym okiem mogłabym nie zauważyć. Zamiast od razu zakładać, że piekarnik jest stary, zepsuty albo energochłonny, najpierw sprawdzam jedną z najprostszych rzeczy.

Trzeba przy tym pamiętać o bezpieczeństwie. Test robię dopiero wtedy, gdy piekarnik jest całkowicie zimny. Nie wkładam papieru pomiędzy rozgrzane elementy i nie próbuję niczego sprawdzać podczas pracy urządzenia. Nie ingeruję też w fabryczne otwory wentylacyjne. Piekarniki są projektowane w określony sposób i nie każda szczelina oznacza awarię. Interesuje mnie przede wszystkim to, czy uszczelka przy drzwiach wygląda na uszkodzoną i czy w różnych miejscach zachowuje się podobnie.

fot. Valerii Honcharuk/Adobe Stock

Nieszczelna uszczelka może wypuszczać gorące powietrze podczas pieczenia. Piekarnik może wtedy potrzebować więcej czasu i energii na utrzymanie temperatury

Po co w ogóle interesować się kawałkiem gumy biegnącym wokół drzwi? Uszczelka ma pomagać zatrzymać gorące powietrze wewnątrz komory. Kiedy przestaje dobrze przylegać, część ciepła może wydostawać się na zewnątrz. W praktyce oznacza to, że urządzenie może dłużej dochodzić do zadanej temperatury albo częściej uruchamiać grzanie, aby ją utrzymać. A skoro grzałki pracują dłużej, rośnie także zużycie energii.

Nie oznacza to oczywiście, że luźna kartka automatycznie tłumaczy każdy wyższy rachunek za prąd. Na zużycie energii wpływa mnóstwo rzeczy, między innymi częstotliwość pieczenia, ustawiona temperatura, program i sam model urządzenia. Ten test traktuję więc jako pierwszy trop, a nie ostateczną diagnozę. Mimo to wolę sprawdzić coś za darmo niż miesiącami ignorować sygnał, że drzwiczki nie przylegają tak jak kiedyś.

Przy okazji oglądam samą uszczelkę. Szukam pęknięć, wykruszeń, mocnych odkształceń albo fragmentu, który wysunął się ze swojego miejsca. Zdarza się też, że przy krawędzi drzwi zbiera się tłuszcz i brud. Nie szarpię wtedy uszczelki ani nie próbuję na siłę jej poprawiać. Najpierw zaglądam do instrukcji mojego modelu. To ważne, bo konstrukcja piekarników nie jest identyczna. W jednym urządzeniu wymiana uszczelki będzie prostą czynnością przewidzianą przez producenta, w innym lepiej powierzyć ją serwisowi.

Jest jeszcze jeden sygnał, który może dać do myślenia. Gdy potrawy zaczynają piec się inaczej niż wcześniej, piekarnik długo osiąga temperaturę albo w okolicy drzwi wyraźnie czuć więcej gorąca, warto zainteresować się stanem urządzenia. Nie zakładam jednak od razu, że winna jest uszczelka. Kartka pomaga mi jedynie rozpocząć sprawdzanie od najprostszej rzeczy.

Najtańsza energia to ta, której nie marnuję przez drobne usterki. Dlatego raz na jakiś czas poświęcam minutę na kontrolę drzwiczek

Oszczędzanie prądu często kojarzy się z dużymi zmianami. Nowa lodówka, wymiana piekarnika, droższe sprzęty o lepszej klasie energetycznej. Tymczasem zanim wydam kilkaset albo kilka tysięcy złotych, wolę upewnić się, że urządzenia, które już mam, działają tak, jak powinny.

To szczególnie istotne jesienią i zimą, kiedy piekarnik u mnie pracuje częściej. Jedno pieczenie nie zrobi wielkiej różnicy, ale niewielkie straty powtarzane przez kolejne tygodnie przestają być już zupełnie obojętne dla domowego budżetu.

Dlatego po ostygnięciu urządzenia sprawdzam kilka punktów przy drzwiach. Kartka trzyma się podobnie wszędzie? Dobrze. W jednym miejscu praktycznie wypada? Wtedy wiem, że warto dokładniej obejrzeć uszczelkę i sprawdzić w instrukcji producenta, co dalej.

Może cię również zainteresować: Jesienią pranie schło mi pół dnia. Odkąd robię tę 1 rzecz, ubrania mają mniej wilgoci już po wyjęciu. Genialne, a nic nie kosztuje

Nie próbuję też „uszczelniać” piekarnika domowymi sposobami. Żadnej taśmy, kleju ani przypadkowej gumy. Przy urządzeniu pracującym w bardzo wysokiej temperaturze takie eksperymenty nie mają sensu. Uszkodzony element powinien być zastąpiony częścią przeznaczoną do konkretnego modelu.

Lubię ten patent właśnie dlatego, że niczego nie komplikuje. Zamiast zgadywać, czy z piekarnikiem wszystko jest w porządku, poświęcam minutę i dostaję prostą wskazówkę.