Z upływem lat wiele z nas zauważa, że rzęsy są cieńsze i krótsze. Demakijaż robi się bardziej delikatny, a mimo to włoski potrafią wypadać. Zaczęłam szukać czegoś, co nie tylko podkręci efekt na chwilę, ale faktycznie je wzmocni. Właśnie wtedy wpadło mi w ręce serum Claresa Lash Double Espresso w obniżonej cenie.
Promocja w Hebe przyciągnęła mnie od razu. Minus 40 procent to dobry moment na test
Nie ukrywam, cena ma znaczenie. Serum Claresa Lash Double Espresso w Hebe kosztuje teraz 28,99 zł po obniżce minus 40 procent. Przy takich produktach zawsze zastanawiam się, czy warto, więc promocja była dla mnie impulsem, żeby w końcu spróbować.
Zobacz także:
To wegańskie, żelowe serum stworzone z myślą o rzęsach słabych, krótkich i osłabionych wiekiem lub zabiegami. Brzmi znajomo, prawda? U mnie rzęsy po latach malowania i kilku epizodach z przedłużaniem nie były już takie jak kiedyś. Potrzebowały czegoś więcej niż kolejnej maskary pogrubiającej.
Skład mnie przekonał i tu nie ma przypadkowych dodatków. Kofeina robi swoje
Zawsze patrzę na skład. W tym serum jest kofeina, która ma wzmacniać strukturę włosków i ograniczać ich wypadanie. Kojarzy się głównie z kosmetykami do skóry głowy, ale tutaj działa podobnie, pobudza cebulki i daje im energię.
Połączenie kofeiny z prowitaminą B5 oraz ekstraktami z kiełków soi, pszenicy i korzenia tarczycy bajkalskiej ma wspierać wzrost i zagęszczenie rzęs. Pantenol dodatkowo poprawia elastyczność, więc rzęsy mniej się łamią przy demakijażu. Po kilku tygodniach zauważyłam, że są bardziej sprężyste i jakby ciemniejsze, nawet bez tuszu.
fot. Strona internetowa hebe.pl
Regularność to klucz i bez niej nie ma efektu. Rzęsy potrzebują czasu
Serum zaczęłam stosować na noc. Czasem nakładam cienką warstwę także pod maskarę. Ma lekką, żelową konsystencję, nie skleja i nie szczypie w oczy, co dla mnie jest bardzo ważne.
Po kilku tygodniach regularnego stosowania zobaczyłam, że rzęsy są wyraźnie mocniejsze i mniej wypadają przy demakijażu. Nie urosły nagle o centymetr, nie ma cudów. Ale stały się gęstsze u nasady i lepiej trzymają podkręcenie. Efekt z tuszem jest teraz zupełnie inny, jakby rzęs było więcej. Z wiekiem ciężkie, pogrubiające tusze potrafią obciążyć spojrzenie. Ja wolę delikatniejszy efekt, ale żeby rzęsy były widoczne. Dlatego wolę najpierw je wzmocnić, a dopiero potem podkreślić.
Zadbane, mocniejsze rzęsy sprawiają, że oko wygląda świeżej nawet przy minimalnym makijażu. I to jest dla mnie największy plus. Promocja minus 40 procent w Hebe była dobrym momentem, żeby dać temu serum szansę. Jeśli twoje rzęsy też nie są już takie jak kiedyś, może warto spróbować.








