Ostatnio podczas zakupów w Ikei, mój wzrok ściągnął wyjątkowy produkt. Niebieski kubek za niecałe 10 zł wyglądał podejrzanie znajomo. Kilka dni wcześniej widziałam bardzo podobny model w sklepie z porcelaną premium, tylko że kosztował ponad 80 zł. Różnica w cenie ogromna, w wyglądzie zaskakująco mała.

Czasem idziesz do sklepu po jedną rzecz, a wracasz z czymś zupełnie innym. Tak było tym razem. Szukałam drobiazgów do kuchni, nic wielkiego. I wtedy wpadł mi w ręce niebieski kubek z serii Gladelig. Cena 9,99 zł po obniżce z 14,99 zł. Pomyślałam, że to niemożliwe, żeby wyglądał aż tak dobrze za takie pieniądze.

Zobacz także:

Ten kubek przyciągnął mnie od razu. Kolor i wykończenie zrobiły efekt wow

Stał wśród innych naczyń, ale wyróżniał się głębokim niebieskim odcieniem i lekko nieregularną powierzchnią. Wzięłam go do ręki i pierwsze, co pomyślałam, to że wygląda jak ręcznie robiona ceramika z małej pracowni. Jest duży, spokojnie mieści dużą kawę z mlekiem albo herbatę, którą pijesz powoli wieczorem.

Reaktywne szkliwo na kamionce sprawia, że każdy kubek ma delikatnie inny odcień i subtelne przejścia kolorystyczne. To właśnie ten detal daje wrażenie czegoś droższego i bardziej dopracowanego. Nie jest to płaska, jednolita barwa. Powierzchnia żyje, mieni się światłem. I trudno uwierzyć, że kosztuje mniej niż 10 zł.

fot. Screen strona internetowa Ikea

Kilka dni wcześniej widziałam bardzo podobny model. Cena była niemal osiem razy wyższa

W sklepie z zastawą premium wpadła mi w oko filiżanka lave bleu od Villeroy & Boch. Pojemność 190 ml, intensywny niebieski kolor, naturalna powierzchnia, efekt ręcznego wykończenia. Regularna cena 85 zł, w promocji 72,25 zł. Piękny produkt, nie ma co ukrywać.

Kiedy postawiłam obok siebie w głowie te dwa modele, różnica wizualna była naprawdę niewielka, a cenowa ogromna. Oczywiście materiał jest inny, tam mamy porcelanę, w Ikei kamionkę. Pojemność też się różni. Natomiast jeśli patrzysz na sam efekt na stole, klimat jest bardzo zbliżony. Niebieskie, lekko rustykalne naczynie, które wygląda stylowo i nowocześnie jednocześnie.

Zaczęłam się zastanawiać czy warto przepłacać. Codzienna kawa smakuje tak samo

Nie chodzi o to, żeby umniejszać markom premium. Mają swoją jakość, historię i dopracowane detale, ale w codziennym użytkowaniu często liczy się coś innego. Czy kubek dobrze leży w dłoni, czy pasuje do kuchni, czy po prostu cieszy oko rano.

Za 9,99 zł dostajesz kubek, który daje bardzo podobny efekt wizualny do modelu za ponad 70 zł. To sprawia, że trudno przejść obok niego obojętnie. Nic dziwnego, że znika z półek tak szybko. Widziałam, jak kilka osób wkładało do koszyka po dwa albo cztery od razu.

fot. Screen strona internetowa fabrykaform.pl

Czy to perełka na lata. W tej cenie trudno znaleźć lepszą okazję

Obniżka w Ikea obowiązuje do końca sierpnia 2026 roku albo do wyczerpania zapasów. Patrząc na zainteresowanie, ten drugi scenariusz wcale nie jest nierealny. Kubek projektowany przez N Karlsson i M Axelsson ma prostą formę, która nie wyjdzie z mody po jednym sezonie.

To jeden z tych zakupów, przy których masz poczucie, że trafiłaś na coś wyjątkowo udanego w stosunku do ceny. Nie dlatego, że kosztuje grosze, ale dlatego, że naprawdę wygląda dobrze. A jeśli można mieć podobny klimat jak w droższej kolekcji, tylko bez wydawania kilkudziesięciu złotych na jedną sztukę, wybór staje się bardzo prosty.