Zasłony to jeden z tych dodatków, które często zostawia się na koniec. Dopiero gdy wszystko jest już urządzone, zaczyna się myśleć o oknach. U mnie było dokładnie tak samo, ale szybko zauważyłam, że bez nich salon wyglądał trochę „pusto”. Dlatego zaczęłam szukać czegoś, co nie tylko zasłoni okno, ale też doda wnętrzu charakteru. I wtedy trafiłam na ten model z Sinsay.

Jak dobrać zasłony do salonu? Wystarczy jeden dobry wybór, by całe wnętrze wyglądało lepiej

Na początku wydaje się, że zasłony to tylko tło. Coś, co ma być i tyle. Z czasem jednak widać, że to one robią ogromną różnicę, bo potrafią ocieplić wnętrze i nadać mu przytulności. W moim przypadku brak zasłon sprawiał, że salon wyglądał chłodno i mało przyjemnie, nawet mimo ładnych mebli i dodatków.

Zobacz także:

Najważniejsze jest to, żeby postawić na kolor, który nie będzie męczył i łatwo dopasuje się do reszty. Beż to jeden z najbezpieczniejszych wyborów, bo pasuje praktycznie do wszystkiego. Dobrze wygląda przy jasnych ścianach, drewnie i nawet ciemniejszych dodatkach. Do tego, jeśli pojawi się delikatny wzór, wnętrze od razu nabiera życia, ale nie robi się przytłaczające.

Zwracam też uwagę na długość i sposób zawieszenia. Zasłony do samej podłogi zawsze wyglądają bardziej elegancko i porządnie. Te na przelotkach układają się same, bez poprawiania, więc nie trzeba się z nimi męczyć. To niby drobiazg, ale w codziennym użytkowaniu robi dużą różnicę.

Zasłony za 45,99 zł z Sinsay z modnym wzorem w srebrne liście. Efekt w salonie widać od razu po powieszeniu

Na pierwszy rzut oka widać, że te zasłony z Sinsay naprawdę wyróżniają się na tle innych. Beżowy materiał jest spokojny i ciepły, ale to właśnie srebrne liście robią największe wrażenie. Delikatnie się mienią i odbijają światło, dzięki czemu całość wygląda lekko i elegancko. Nie ma tu przesady, wszystko jest wyważone.

fot. sinsay.com

U mnie efekt był widoczny od razu po powieszeniu. Salon stał się bardziej przytulny, ale też jakby „dopieszczony”. Nawet znajomi zwrócili uwagę, że coś się zmieniło, choć nie potrafili od razu powiedzieć co. I właśnie o to chodzi w takich dodatkach, mają robić klimat, a nie dominować całe wnętrze.

Dużym plusem jest też jakość w stosunku do ceny. 45,99 zł za zasłonę o wymiarach 140 x 260 cm, z dekoracyjnym wzorem i przelotkami, to naprawdę dobra okazja. W innych sklepach za podobny efekt trzeba zapłacić znacznie więcej. Nic dziwnego, że szybko się wyprzedają i zostały już tylko pojedyncze sztuki.

Eleganckie firanki z Sinsay wyglądają obłędnie w komplecie z zasłonami. Wystarczy je dodać, a okno wygląda jak z katalogu

Same zasłony robią świetne wrażenie, ale dopiero z firankami całość zaczyna wyglądać naprawdę spójnie. U mnie długo brakowało tego jednego elementu i mimo ładnych zasłon coś wciąż było nie tak. Okno wydawało się trochę puste i niedokończone. Dopiero gdy dołożyłam firanki z Sinsay, efekt zmienił się od razu.

fot. sinsay.com

Są bardzo proste, ale właśnie to jest ich największą zaletą. Biały kolor rozjaśnia wnętrze i sprawia, że światło wpada do środka w miękki, przyjemny sposób. W moim przypadku to połączenie całkowicie odmieniło salon. Zasłony ze srebrnymi liśćmi zaczęły wyglądać jeszcze lepiej, bo firanki delikatnie złagodziły ich połysk.

Ten modny dodatek z Sinsay również może ci się spodobać: Miękka, elegancka i totalnie w trendach. Narzuta z Sinsay wygląda na luksus, a cena zaskakuje

Dużym plusem jest też to, że w zestawie są od razu dwie sztuki o wymiarach 140 x 260 cm. Nie trzeba nic dokupować ani kombinować, wystarczy powiesić i gotowe. Tunel sprawia, że zakładanie ich jest szybkie i bezproblemowe. Cena tylko potęguje efekt zaskoczenia. 25,99 zł za komplet dwóch firanek to naprawdę niewiele, szczególnie jeśli zobaczy się, jak duży robią efekt we wnętrzu.