Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego u niektórych kobiet perfumy czuć jeszcze długo po ich wyjściu z pomieszczenia, a u innych zapach znika po dwóch godzinach. Przecież nie każda używa drogich kompozycji z perfumerii. Sama lubię otaczać się pięknymi aromatami, ale nie mam ochoty wydawać kilkuset złotych na kolejny flakon. Szczególnie jesienią, gdy zamiast lekkich, kwiatowych zapachów wybieram coś cieplejszego. Wanilia, karmel i odrobina cynamonu od razu kojarzą mi się z przytulnym domem. Okazuje się, że odpowiednie połączenie kosmetyków może pomóc dłużej cieszyć się takim aromatem.

Perfumy znikają ze skóry szybciej, niż powinny. Przyczyną może być jeden codzienny błąd

Zdarzyło ci się spryskać ulubionymi perfumami przed wyjściem z domu, a po kilku godzinach zupełnie ich nie czuć? Wiele osób od razu uznaje, że zapach jest nietrwały albo trzeba kupić droższy flakon. Tymczasem znaczenie ma nie tylko sama kompozycja, ale również kondycja skóry. Jesienią i zimą łatwo o przesuszenie. Włączone kaloryfery, gorące kąpiele i chłodne powietrze potrafią osłabić jej naturalną barierę ochronną. Na suchej skórze niektóre zapachy mogą być mniej trwałe. Dlatego przed aplikacją perfum warto zadbać o odpowiednie nawilżenie. To prosty krok, który często pomijamy podczas porannego szykowania się do pracy czy na zakupy.

Zobacz także:

Nie bez znaczenia jest również miejsce, w którym rozpylamy zapach. Zamiast spryskiwać przypadkowe fragmenty ubrania, można nałożyć go na nadgarstki, szyję lub okolice obojczyków. Warto też pozbyć się jednego nawyku. Po użyciu perfum nie pocieraj nadgarstków o siebie. Lepiej pozwolić kompozycji spokojnie wyschnąć na skórze. Pamiętaj jednak, że brak wyczuwalnego zapachu nie zawsze oznacza, że perfumy przestały działać. Nasz nos stopniowo przyzwyczaja się do aromatów, którymi jesteśmy otoczeni. Może się więc okazać, że inni nadal czują twoje perfumy, choć ty już ich nie zauważasz.

fot. Adobe Stock | Paweł Michałowski

Zamiast kupować nowy flakon, sięgam po balsam do ciała. Ten trik pomaga przedłużyć zapach perfum

Najprostszym sposobem, który warto wypróbować, jest warstwowanie zapachów, nazywane również layeringiem. Polega na łączeniu kilku kosmetyków tak, żeby ich aromaty wzajemnie się uzupełniały. Nie trzeba od razu inwestować w specjalne zestawy perfumeryjne. Na początek wystarczy zwykły balsam do ciała i ulubione perfumy. Ważna jest przede wszystkim kolejność ich nakładania. Najlepiej zacząć po kąpieli, kiedy skóra jest czysta i jeszcze lekko wilgotna. Wmasuj w nią balsam, zwracając szczególną uwagę na miejsca, które później zamierzasz spryskać perfumami. Możesz wykorzystać kosmetyk bezzapachowy albo taki, którego aromat pasuje do twoich perfum. Ja do słodkich kompozycji wybrałabym delikatny balsam waniliowy. Nie powinien konkurować z głównym zapachem, lecz stanowić jego subtelne uzupełnienie.

Szukasz domowych porad? To też warto sprawdzić: Patrzę rano w lustro, a tam znowu siwy przedziałek. Zamiast farby wyciągam to cacko. Kilka pociągnięć i odrost znika

Po wchłonięciu kosmetyku wystarczy zastosować perfumy jak zwykle. Nawilżona skóra może sprzyjać dłuższemu utrzymywaniu się niektórych aromatów, choć wiele zależy od rodzaju kompozycji i indywidualnych właściwości skóry. Jest jeszcze jeden sposób, który można wypróbować. Niewielką ilość bezzapachowej wazeliny nałóż na nadgarstki, a następnie delikatnie spryskaj je perfumami. Tłusta warstwa może ograniczyć tempo ulatniania się części składników zapachowych. Nie przesadzaj jednak z ilością wazeliny. Wystarczy naprawdę cienka warstwa, żeby skóra nie była nieprzyjemnie lepka. Takie rozwiązanie najbardziej podoba mi się ze względu na oszczędność. Zamiast kupować kolejny flakon, wykorzystujesz kosmetyki, które często i tak stoją już na łazienkowej półce.

Chcę pachnieć jak słodka cynamonka prosto z pieca. Łączę wanilię, karmel i korzenne nuty

Jesienią szczególnie lubię zapachy, które kojarzą się z domowymi wypiekami. Ciepła wanilia, karmel, cynamon czy odrobina kardamonu tworzą przyjemne połączenie, przypominające świeżo upieczone drożdżówki. W perfumerii takie kompozycje określa się często jako zapachy gourmand. Ich charakterystyczną cechą są nuty przywodzące na myśl słodycze, desery i aromatyczne napoje. Nie trzeba jednak kupować osobnych perfum o zapachu cynamonki. Podobny klimat można spróbować uzyskać przez połączenie posiadanych już kosmetyków.

Zaczęłabym od balsamu o zapachu wanilii. Następnie sięgnęłabym po delikatną mgiełkę z nutami korzennymi, jeśli taka akurat znajduje się w kosmetyczce. Na koniec wystarczy niewielka ilość perfum z akcentami karmelu, ambry lub ciepłego drewna. Dzięki temu całość może nabrać głębi i nie przypominać wyłącznie bardzo słodkiego deseru. Nie warto jednak łączyć wszystkiego naraz. Gdy każdy kosmetyk ma intensywny aromat, efekt może okazać się przytłaczający. Lepiej zacząć od dwóch produktów i sprawdzić, jak rozwijają się na skórze. Na dzień wybrałabym delikatniejszy zestaw. Waniliowy balsam i odrobina ulubionych perfum powinny wystarczyć, żeby stworzyć subtelną, słodką kompozycję.

Wieczorem można pozwolić sobie na bardziej wyraziste nuty. Ciepła ambra, drzewo sandałowe czy korzenne akcenty dobrze komponują się z jesienną aurą. Co ważne, do uzyskania takiego zapachu używaj kosmetyków przeznaczonych do stosowania na skórze. Nie nakładaj bezpośrednio cynamonu z kuchennej szafki ani nierozcieńczonych olejków eterycznych, ponieważ mogą wywołać podrażnienia.

Piękny zapach może towarzyszyć ci również na ubraniach. Wystarczy pamiętać o kilku zasadach

Znasz to uczucie, kiedy ktoś przechodzi obok i pozostawia po sobie delikatny, przyjemny aromat? W perfumeryjnym języku taki efekt nazywa się ogonem zapachowym. Nie oznacza to jednak, że trzeba zużyć pół flakonu przed wyjściem. Duże znaczenie ma charakter perfum, ich projekcja oraz sposób aplikacji. Niektóre kompozycje naturalnie rozchodzą się wokół osoby bardziej intensywnie, a inne pozostają blisko skóry. Samo warstwowanie nie sprawi, że każda delikatna woda toaletowa zacznie zachowywać się jak mocne perfumy.

Dobrym pomysłem może być delikatne spryskanie szalika kosmetykiem, którego producent dopuszcza używanie na tkaninach. Materiały potrafią przechowywać aromaty dłużej niż skóra, dlatego czasami wystarczy jedno rozpylenie. Trzeba jednak zachować ostrożność. Perfumy mogą pozostawiać plamy na jedwabiu, delikatnej wełnie i jasnych ubraniach. Przed aplikacją najlepiej sprawdzić zalecenia producenta oraz wykonać próbę w niewidocznym miejscu.

W przypadku włosów lepiej sięgnąć po specjalną mgiełkę zapachową niż regularnie spryskiwać je zwykłymi perfumami zawierającymi alkohol. Taki kosmetyk jest przeznaczony do kontaktu z włosami i może być łagodniejszy dla ich powierzchni. Ważne jest również to, żeby nie przesadzać z intensywnością aromatu. W autobusie, przychodni czy niewielkim biurze mocny zapach może przeszkadzać innym. Elegancki efekt nie polega na tym, żeby perfumy było czuć z drugiego końca pomieszczenia.