Chłodniejsze miesiące zawsze przynoszą mi ten sam problem. Rano odsłaniam zasłony i widzę zaparowane szyby, a czasami nawet niewielkie kałuże na parapecie. Zaczęłam więc szukać sposobów, które pomogą mi utrzymać odpowiedni poziom wilgotności. I tak właśnie trafiłam na ten burgundowy kwiat.
Jesienią wilgoć na oknach potrafi dać się we znaki. W pozbyciu się jej nadmiaru pomagają mi rośliny
Jesienią i zimą bardzo często zauważam, że rano na szybach pojawiają się drobne kropelki wody. Obserwuję to szczególnie w sypialni, gdzie przez całą noc okna pozostają zamknięte. Zdarza się, że wilgoci jest tak dużo, że woda zaczyna spływać na parapet. Wtedy od razu sięgam po ściereczkę, bo nie chcę, żeby zbierała się przy uszczelkach i ramach okiennych. Niestety, samo wycieranie szyb niewiele daje. Następnego ranka sytuacja często się powtarza.
Zobacz także:
Przez długi czas nie zwracałam większej uwagi na to, skąd bierze się ten problem. Dopiero później zrozumiałam, że jesienią sama dokładam do niego swoją cegiełkę. Częściej gotuję ciepłe posiłki, suszę pranie w mieszkaniu i rzadziej otwieram okna, bo nie chcę wpuszczać do środka zimnego powietrza. Do tego dochodzi różnica temperatur między ciepłym pokojem a chłodną szybą. Nic dziwnego, że para wodna zaczyna się na niej skraplać.
Postanowiłam więc zmienić kilka codziennych przyzwyczajeń. Teraz regularnie wietrzę pomieszczenia, nawet gdy za oknem jest chłodno. Staram się też nie suszyć prania w zamkniętej sypialni i zawsze korzystam z wentylacji podczas gotowania. Dzięki temu łatwiej mi kontrolować wilgotność powietrza, a na szybach nie gromadzi się tyle wody.
Przy okazji zainteresowałam się roślinami doniczkowymi. Niektóre gatunki potrafią bowiem pobierać wilgoć z otoczenia, dlatego zaczęłam sprawdzać, które z nich warto mieć w domu. Wtedy trafiłam na ten burgundowy kwiat.
Filodendron Pink Princess to tania roślina, która pochłania wilgoć. Jego burgundowe liście z różowymi przebarwieniami wyglądają niezwykle elegancko
Podczas przeglądania kwiatów doniczkowych trafiłam na filodendrona Pink Princess. Przyznam, że początkowo zainteresowałam się nim wyłącznie ze względu na wygląd. Większość moich kwiatów ma zielone liście, dlatego odmiana z różowymi przebarwieniami od razu zwróciła moją uwagę.
Ceny filodendrona Pink Princess zaczynają się od około 30 zł. Jak na tak dekoracyjną roślinę, kwota wydała mi się całkiem rozsądna. Najbardziej podobają mi się jego liście. Mają ciemną, miejscami niemal burgundową barwę, którą przełamują nieregularne różowe plamy. Niektóre fragmenty wyglądają tak, jakby zostały pomalowane pędzlem. Właśnie ta nieregularność sprawia, że każdy liść wygląda inaczej.
fot. rukawajung/Adobe Stock
Pink Princess jest rośliną pnącą, dlatego z czasem może potrzebować podpory. Nie traktuję go jak niewielkiego kwiatka, który przez lata będzie wyglądał dokładnie tak samo. W odpowiednich warunkach wypuszcza kolejne liście i stopniowo się rozrasta.
Pod względem pielęgnacji nie należy do najbardziej wymagających roślin, ale ma kilka potrzeb, o których warto pamiętać. Przede wszystkim lubi jasne stanowisko z rozproszonym światłem. Nie ustawiałabym go w miejscu, gdzie przez wiele godzin pada ostre słońce, ponieważ delikatniejsze fragmenty liści mogą ulec poparzeniu.
Z drugiej strony zbyt ciemny kąt również nie będzie najlepszym wyborem. Przy niedoborze światła roślina może słabiej rosnąć, a jej charakterystyczne różowe wybarwienie może być mniej wyraźne. Właśnie dlatego szukałabym dla niej miejsca blisko jasnego okna, ale bez bezpośredniego kontaktu z mocnymi promieniami słonecznymi.
Ważne jest też podlewanie. Filodendron nie lubi stale mokrego podłoża. Zanim sięgnę po konewkę, sprawdzam palcem, czy wierzchnia warstwa ziemi zdążyła już lekko przeschnąć. Doniczka powinna mieć odpływ, żeby nadmiar wody nie zalegał przy korzeniach. Zimą szczególnie uważałabym na ustawianie go bezpośrednio nad gorącym kaloryferem. Suche, ciepłe powietrze może powodować zasychanie brzegów liści. Pink Princess preferuje podwyższoną wilgotność powietrza, dlatego lepiej czuje się z dala od intensywnego źródła ciepła.
Burgundowe liście pasują do jesiennych dekoracji jak ulał. Pink Princess pięknie wygląda z drewnem, ceramiką i jasnymi dodatkami
Największą zaletą tej odmiany jest dla mnie jej kolorystyka. Jesienią bardzo lubię czekoladowe brązy, karmel, beże i odcienie śmietankowej bieli. Filodendron Pink Princess pasuje do nich zaskakująco dobrze, ponieważ jego ciemne liście przełamane różem tworzą ciekawy kontrast. W salonie najchętniej ustawiłabym go w prostej, jasnej osłonce. Kremowa ceramika podkreśliłaby intensywność liści, a jednocześnie nie odciągałaby od nich uwagi. Nie wybierałabym doniczki z dużymi wzorami, ponieważ sama roślina jest już wystarczająco dekoracyjna.
Podoba mi się również połączenie burgundu z drewnem. Na drewnianym stoliku albo komodzie taki filodendron mógłby wyglądać bardzo elegancko. Szczególnie jeśli obok znalazłaby się niewielka lampka z ciepłym światłem lub prosta ceramiczna miseczka. Jesienią lubię też ustawiać w domu świece i lampiony. Przy roślinie wybierałabym jednak bezpieczne oświetlenie LED. Nie chcę narażać liści na gorąco ani przypadkowy kontakt z płomieniem.
To również może cię zainteresować: Jeden krzew, a pachnie jak najlepsze perfumy. Posadź go w październiku, a latem pokaże, co potrafi
W sypialni Pink Princess mógłby być ciekawym akcentem na jasnej komodzie. Nie potrzebowałabym już wielu innych dekoracji. Wystarczyłaby niewielka ramka ze zdjęciem albo ozdobny pojemnik, żeby całość wyglądała przytulnie.

Obserwuj nas na Google







