Przed Wszystkimi Świętymi zawsze zastanawiam się, jak udekorować groby bliskich z wyczuciem. Przez lata kierowałam się zasadą, że im więcej kwiatów i dekoracji, tym lepiej. W 2026 roku patrzę na to zupełnie inaczej. Coraz bardziej przekonuje mnie kierunek, który jest spokojniejszy, bardziej elegancki, a przy okazji pozwala sporo zaoszczędzić.
Minimalizm będzie mocnym kierunkiem na Wszystkich Świętych 2026. Pozwala ograniczyć wydatki
Przez lata przed Wszystkimi Świętymi często działała prosta zasada, im większa wiązanka, tym lepiej. W tym roku doszłam do wniosku, że to nie do końca dobry pomysł. Duże kompozycje bywają efektowne, ale potrafią też całkowicie zdominować niewielki nagrobek.
Zobacz także:
W 2026 roku znacznie bardziej podoba mi się trend na minimalistyczne podejście do dekorowania grobów. Zamiast dużej liczby kwiatów lepiej wybrać jeden bukiet albo niewielką kompozycję. Do tego dwa lub trzy znicze ustawione obok siebie i efekt jest naprawdę elegancki.
Minimalizm daje też możliwość zaoszczędzenia. Nie muszę kupować kilku stroików tylko po to, żeby wypełnić nimi całą powierzchnię. Wolę przeznaczyć pieniądze na jeden bukiet, który rzeczywiście mi się podoba. Przy kilku odwiedzanych grobach różnica w wydatkach jest odczuwalna.
Liczą się również kolory. Zamiast mieszać wiele intensywnych barw, postawiłabym na dwie lub trzy, które dobrze ze sobą współgrają, np. biel z zielenią, krem z delikatnym różem albo bordo połączone z zielonymi dodatkami. W przypadku ciemnego kamienia bardzo ładnie prezentują się jaśniejsze kwiaty. Przy jasnym nagrobku można natomiast sięgnąć po głębsze odcienie. Dzięki temu nawet niewielki bukiet jest widoczny i nie trzeba dokładać kolejnych dekoracji, żeby uzyskać elegancki efekt.
Żywe kwiaty wracają do łask i pasują do minimalistycznych dekoracji. W 2026 r. Polacy skłaniają się ku bardziej ekologicznym opcjom
Drugim modnym kierunkiem w 2026 r., który szczególnie mi się podoba, są żywe kwiaty na Wszystkich Świętych. Sztuczne wiązanki są praktyczne i mogą przetrwać dłużej, ale Polacy coraz częściej z nich rezygnują. W minimalistycznej kompozycji wystarczy kilka starannie dobranych łodyg, by stworzyć piękną aranżację. W zależności od tego, co uda się znaleźć w dobrej cenie i odpowiedniej kondycji, można sięgnąć między innymi po chryzantemy, goździki czy inne kwiaty dostępne jesienią.
fot. eeelectra/Adobe Stock
Mnie szczególnie podobają się chryzantemy w doniczkach, a to dlatego, że już jedna roślina może sama stworzyć całą dekorację. Nie potrzebuję wtedy dodatkowego stroika, sztucznych liści, wstążek i plastikowych gałązek. Wystarczy odpowiednio dobrać kolor kwiatów do nagrobka i ustawić obok kilka zniczy.
Podoba mi się również, że żywe kwiaty to bardziej naturalny charakter takiego rozwiązania. Po sezonie nie zostaje mi bowiem kolejna sztuczna wiązanka, z którą trzeba coś zrobić.
Na grób wybrałabym jeden bukiet albo pojedynczą donicę zamiast kilku stroików. Prosta dekoracja jest łatwiejsza do skomponowania i nie wymaga dużych zakupów
Gdybym w tym roku przygotowywała dekoracje od początku, zaczęłabym od ustalenia jednej, która będzie najważniejsza. Może nią być doniczka żywych chryzantem, niewielki bukiet albo prosta kompozycja z kwiatów i zielonych gałązek. Dopiero później dobrałabym znicze.
Nie mieszałabym kilku rodzajów wiązanek. Jeden mocniejszy akcent wygląda według mnie lepiej niż kilka dekoracji konkurujących ze sobą o uwagę. Takie podejście jest szczególnie praktyczne na mniejszych nagrobkach, gdzie bardzo łatwo przesadzić z liczbą elementów.
Oszczędności szukałabym też w samym sposobie przygotowania kompozycji. Zamiast kupować gotowy, rozbudowany stroik, można wybrać świeże kwiaty i ułożyć prosty bukiet samodzielnie. Nie trzeba mieć specjalnych zdolności florystycznych.
To również może cię zainteresować: Jesienią ta roślina kradnie całe show w ogrodzie. Pachnie jak kosz dojrzałych moreli i brzoskwiń polanych miodem, sadzonki są taniutkie
Nie kupowałabym również wszystkiego w jednym kolorze tylko dlatego, że akurat dominuje na sklepowych półkach. Najpierw spojrzałabym na kamień, wazony i znicze, które już mam. Dopiero wtedy wybrałabym kwiaty. Dzięki temu łatwiej uniknąć zakupów rzeczy, które później do siebie nie pasują.

Obserwuj nas na Google







