Zdarza mi się obudzić z tak dużymi workami i wyraźnymi cieniami pod oczami, że nawet porządna warstwa korektora na niewiele się zda. Najgorzej bywa po nieprzespanej nocy, kiedy w lustrze zamiast wypoczętej twarzy widzę podkrążone oczy i ciężkie powieki. Kiedyś w takich sytuacjach sięgałam po chłodzące płatki pod oczy, ale jakiś czas temu przypomniał mi się stary patent mojej babci. Jest banalnie prosty, praktycznie nic nie kosztuje, a potrzebny do jego odtworzenia składnik prawdopodobnie masz już w kuchennej szafce.

Babcia nie wyrzucała zaparzonych torebek herbaty. Dziś rozumiem, dlaczego przykładała je do oczu

Lubię wracać do starych, babcinych sposobów na pielęgnację. Niektóre brzmią dziś trochę absurdalnie, inne okazują się całkiem sensowne. Do tej drugiej grupy zaliczyłabym chłodne okłady z torebek zielonej lub czarnej herbaty. Zamiast wyrzucać je zaraz po zaparzeniu, można wykorzystać je do przygotowania prostego, domowego kompresu na worki pod oczami.

Zobacz także:

Przyznam, że początkowo podchodziłam do tego pomysłu z pewnym dystansem. W końcu trudno uwierzyć, żeby coś tak banalnego jak herbata mogło pomóc na problem, z którym nie zawsze radzą sobie nawet luksusowe kosmetyki z najwyższej półki cenowej. A jednak ten patent ma pewne uzasadnienie.

Zarówno zielona, jak i czarna herbata zawierają kofeinę oraz taniny, czyli związki naturalnie występujące w jej liściach. Kofeina jest częstym składnikiem kremów i serum pod oczy. Taniny, nazywane również garbnikami, wykazują natomiast właściwości ściągające.

fot. raquel/Adobe Stock

Nie oznacza to oczywiście, że zwykła torebka herbaty zadziała równie skutecznie jak specjalistyczny kosmetyk. Badania dotyczące takich domowych okładów są ograniczone, a sporą rolę odgrywa tutaj sama temperatura. Chłodny kompres może pomóc chwilowo zredukować poranne cienie i worki pod oczami, niezależnie od tego, czy wykorzystamy do niego herbatę, czy zwykłą, czystą ściereczkę zwilżoną zimną wodą.

Warto też zwrócić uwagę na jedną rzecz. Jeśli ciemniejsze zabarwienie skóry wynika z genetyki, przebarwień lub naturalnej budowy twarzy, herbaciane okłady raczej niewiele zmienią. Przy przejściowym problemie po nieprzespanej nocy mogą natomiast przynieść odrobinę ulgi.

Zaparz, schłodź i przyłóż na 15 minut. Babciny patent na worki pod oczami kosztuje grosze i jest banalnie prosty

Największą zaletą tego sposobu jest jego prostota. Nie potrzebujemy drogich płatków hydrożelowych ani kolejnego serum, które po kilku użyciach wyląduje na dnie kosmetyczki. Wystarczą dwie torebki zwykłej zielonej lub czarnej herbaty. Najlepiej wybrać taką bez dodatkowych aromatów, skórek cytrusowych czy intensywnych substancji zapachowych, które mogłyby podrażnić delikatną skórę wokół oczu.

Przygotowanie okładu zajmuje niewiele czasu:

  1. Zaparz dwie torebki herbaty w gorącej wodzie, tak jak podczas przygotowywania zwykłego naparu.

  2. Wyjmij je z kubka, delikatnie odciśnij nadmiar płynu i pozostaw do całkowitego ostygnięcia.

  3. Przełóż ostudzone torebki do czystego, zamkniętego pojemnika i włóż do lodówki na około 15 minut.

  4. Kiedy będą przyjemnie chłodne, połóż się wygodnie i przyłóż je do zamkniętych powiek na 10-15 minut. Nie dociskaj ich do oczu.

  5. Po zdjęciu kompresów delikatnie osusz skórę. Jeśli masz ochotę, możesz nałożyć swój ulubiony krem pod oczy.

Pamiętaj jednak, że okolice oczu łatwo podrażnić, dlatego do okładów używaj wyłącznie świeżo zaparzonych i czystych torebek, a po zabiegu od razu je wyrzuć.

To również warto sprawdzić: Nie marnuję czasu na malowanie brwi kredką. Mieszam 2 składniki z kuchni, 15 min i gotowe. To lepsze niż henna

Nie zamierzam oczywiście totalnie rezygnować z pielęgnacji okolic oczu kosmetykami na rzecz herbacianych torebek. Podoba mi się jednak myśl, że nie na każdą drobną urodową bolączkę trzeba od razu szukać rozwiązania w drogerii. Czasem warto przypomnieć sobie, jak radziły sobie nasze babcie. Nawet jeśli taki chłodny okład przyniesie jedynie chwilową ulgę, może być przyjemnym dodatkiem do porannej pielęgnacji. I to praktycznie za darmo.