Kret potrafi zamienić wypielęgnowany trawnik w krajobraz jak po deszczu meteorytów – wszędzie kopce, kretowiska, tunele. Ale zanim w ruch pójdą kosztowne odstraszacze i inwazyjne metody, warto sięgnąć po coś banalnie prostego. Po każdorazowym odkurzaniu sierści pupila nie trzeba wyrzucać – wystarczy wrzucić ją do kreciego tunelu. Działa szybko, nie kosztuje nic i nie robi krzywdy zwierzakowi, który po prostu... wyprowadzi się z ogrodu.
Kret nie znosi tego zapachu
Kret to samotnik, który większość życia spędza pod ziemią. I chociaż nie widzi prawie nic, jego węch to mistrzostwo świata. Właśnie dlatego tak silnie reaguje na zapachy – zwłaszcza te, które sugerują, że w pobliżu czai się wróg. A zapach sierści kota czy psa to dla kreta jednoznaczny sygnał: „trzeba uciekać”.
Zobacz także:
Po odkurzaniu domu, w którym mieszka czworonożny przyjaciel, w pojemniku zbiera się nie tylko kurz, ale też sporo sierści. Zamiast wyrzucać ją do śmieci, lepiej wykorzystać jako naturalny odstraszacz. Wystarczy odnaleźć świeży kopiec, delikatnie go rozgrzebać (tak, żeby nie zawalić tunelu), a następnie wsunąć tam garść sierści. Taki zabieg można powtórzyć w kilku miejscach – ważne, żeby zapach rozszedł się po sieci tuneli. Efekt? W większości przypadków kret znika z ogrodu już po kilku dniach. I co najważniejsze – nie dzieje mu się żadna krzywda. Po prostu przenosi się tam, gdzie będzie czuł się bezpiecznie.
Naturalnie, tanio i bez przemocy
Największą zaletą tej metody jest to, że nie trzeba wydawać pieniędzy. Żadnych ultradźwięków, płynów z marketu ogrodniczego ani pułapek. Wystarczy po prostu wykorzystać coś, co i tak powstało – sierść pupila zebrana odkurzaczem.
Dla kogoś, kto ma kota lub psa, to rozwiązanie bezobsługowe i niewymagające żadnych dodatkowych działań. Poza tym – nie narusza równowagi w przyrodzie. Nie zabija, nie rani, nie stresuje. A przy okazji – nie generuje śmieci i nie wprowadza chemii do ogrodu.
To też świetna opcja dla tych, którzy nie chcą sięgać po środki drastyczne, ale nie godzą się na zniszczenia w ogrodzie. Bo chociaż kret nie żywi się korzeniami roślin, to jego tunele potrafią podkopać młode sadzonki i zrobić niemały bałagan w rabatach czy na trawniku.
Kret – wróg czy sprzymierzeniec?
Zanim jednak zacznie się wojnę z kretem, warto wiedzieć, że nie jest to typowy „szkodnik”. Wręcz przeciwnie – kret ma swoje plusy. Zjada larwy owadów, pędraki i inne organizmy, które naprawdę mogą zaszkodzić ogrodowi. Spulchnia też ziemię, dzięki czemu staje się lepiej napowietrzona. Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się tam, gdzie nie powinien – np. na środku trawnika lub tuż pod grządką z młodymi warzywami.
Jego kopce to nie tylko problem estetyczny, ale czasem też funkcjonalny – zwłaszcza w miejscach często użytkowanych. Dlatego rozwiązania typu sierść w tunelu to złoty środek. Kret nie zostaje skrzywdzony, ogród odzyskuje ład i porządek, a natura pozostaje w równowadze. Nie trzeba wybierać między działaniem a sumieniem – można mieć i jedno, i drugie.









