Jeszcze kilkadziesiąt lat temu saturator był stałym elementem miejskiego krajobrazu. Stał na rogu ulicy, obok przystanku autobusowego albo przy wejściu do parku: metalowy, masywny, często lekko odrapany. To właśnie te charakterystyczne wózki dostarczały nam wodę gazowaną i jednocześnie chwilę ochłody i orzeźwienia. Dziś saturatory wracają, choć w zupełnie innej formie. Nie są już uliczną atrakcją, lecz praktycznym domowym urządzeniem, które może realnie obniżyć domowe wydatki.
Saturatory w PRL-u: więcej niż tylko woda
W czasach PRL-u saturatory były niezwykle popularne. Dla wielu z nas były jednym z nielicznych „luksusów” dostępnych na co dzień. Pyszna woda gazowana z dodatkiem syropu malinowego czy pomarańczowego kosztowała grosze. A jak smakowała! Cymes!
Zobacz także:
Saturator był urządzeniem prostym, ale w tej prostocie genialnym: podłączenie do wody, butla z CO₂ i charakterystyczna dźwignia. Kultowa była też szklanka: jedna i ta sama, krążąca od klienta do klienta. Dziś takie naruszenie przepisów bhp wydaje się nie do pomyślenia, ale wtedy nikogo z nas nie dziwiło. Liczyły się przecież czas i niska cena.
Choć wraz ze zmianami ustrojowymi saturatory zniknęły z ulic, sama potrzeba picia wody gazowanej, co oczywiste, pozostała. Z jednak wszyscy zaczęliśmy kupować wody butelkowane.
Woda butelkowana. Wygoda, która kosztuje
Przez lata nikt z nas nie myślał o tym, ile tak naprawdę wydajemy na wodę w butelkach. Co może być tańszego niż butelka wody? Cóż, problem pojawia się wtedy, gdy spojrzymy na tego rodzaju zakupy w skali miesiąca lub roku. Do tego warto doliczyć koszt dla naszego organizmu (noszenie ciężkich zgrzewek!) oraz wszechobecny plastik. Czas chyba poszukać alternatywy?
I właśnie tutaj na scenę wraca dobrze znana idea, tylko w nowoczesnym wydaniu: domowy saturator do wody.
Jak działają nowoczesne domowe saturatory?
Nowoczesne saturatory są urządzeniami zaprojektowanymi z myślą o wygodzie i bezpieczeństwie użytkownika. Ich obsługa jest intuicyjna i nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności.
Proces wygląda następująco:
- do specjalnej butelki (najczęściej wielorazowej, wykonanej z trwałego plastiku lub szkła) nalewamy wodę z kranu lub filtrowaną,
- butelkę umieszczamy w urządzeniu,
- za pomocą przycisku wtłaczamy dwutlenek węgla z naboju CO₂.
Cały proces trwa kilka sekund. W zależności od liczby naciśnięć przycisku możemy uzyskać wodę lekko musującą lub bardzo mocno gazowaną. Co istotne, większość saturatorów nie wymaga podłączenia do prądu, dzięki czemu można ustawić je w dowolnym miejscu w kuchni.
Jedna standardowa butla CO₂ wystarcza przeciętnie na 60–80 litrów wody, a jej wymiana jest szybka i bezproblemowa.
Ile naprawdę można zaoszczędzić? Konkretne wyliczenia
Największą zaletą domowego saturatora są oszczędności. Policzmy je na prostym i realistycznym przykładzie.
Kupowanie wody gazowanej w sklepie
- średnia cena 1,5-litrowej butelki wody gazowanej: ok. 2,00 zł,
- koszt 1 litra: ok. 1,33 zł,
- dzienne spożycie: 1 litr na osobę.
- roczne koszty: 365 litrów × 1,33 zł = ok. 485 zł rocznie na jedną osobę.
Woda gazowana z saturatora
- koszt naboju CO₂ (na ok. 60 litrów): 30 zł,
- koszt nagazowania 1 litra: ok. 0,50 zł,
- koszt wody z kranu: kilka groszy, w praktyce pomijalny.
- roczne zużycie: 365 litrów ÷ 60 litrów ≈ 6 nabojów CO₂ ; 6 × 30 zł = 180 zł rocznie
- podsumowanie oszczędności: 485 zł – 180 zł = ok. 300 zł oszczędności rocznie na osobę
W przypadku dwuosobowego gospodarstwa domowego to już 600 zł, a przy rodzinie z dziećmi nawet 800–1000 zł rocznie. W praktyce oznacza to, że koszt zakupu samego saturatora zwraca się często w ciągu kilku miesięcy.
Dodatkowe korzyści, które trudno przeliczyć na pieniądze
Oszczędności finansowe to jedno, ale domowy saturator ma też inne zalety:
- brak konieczności noszenia ciężkich zgrzewek ze sklepu,
- znaczne ograniczenie zużycia plastikowych butelek,
- zawsze świeża woda gazowana dostępna od ręki,
- możliwość dopasowania poziomu nagazowania do własnych preferencji,
- mniej miejsca zajmowanego przez zgrzewki z wodą.
Stary pomysł, który znów ma sens
Saturator, który kiedyś stał na rogu ulicy i był symbolem codziennej małej przyjemności, dziś wraca jako nowoczesne urządzenie AGD. W czasach rosnących cen i coraz większej świadomości konsumenckiej domowy saturator nie jest już wymyślnym gadżetem. To praktyczne narzędzie, które pozwala oszczędzać pieniądze i ograniczać zużycie plastiku a przy okazji przywołuje odrobinę nostalgii. Czasem najlepsze rozwiązania to te, które już raz się sprawdziły.








