Co roku w październiku obiecuję sobie, że zabiorę wnuki gdzieś dalej niż na osiedlowy plac zabaw. Jesień jest przecież zbyt piękna, żeby spędzać wszystkie weekendy w domu. Szczególnie lubię te dni, kiedy można jeszcze założyć cieplejszy sweter, wziąć termos z herbatą i ruszyć na małą wycieczkę. Nie potrzebuję drogich parków rozrywki ani całego dnia spędzonego w kolejce do jednej atrakcji. Wolę miejsca, w których dzieci mogą pobiegać, zobaczyć coś nowego i wrócić do domu z głową pełną wspomnień. Ostatnio zainteresowały mnie farmy dyniowe. Jeszcze kilka lat temu kojarzyły mi się głównie z amerykańskimi filmami, a teraz podobne miejsca można odwiedzać również w Polsce.
Jesienne farmy dyniowe coraz bardziej przypominają amerykańskie miasteczka. W październiku można tam spędzić cały dzień z wnukami
Pamiętam czasy, kiedy dynię kupowało się przede wszystkim na zupę albo do marynowania. Stała na targu obok ziemniaków i kapusty, a mało kto myślał o niej jako o jesiennej dekoracji. Dzisiaj wystarczy zajrzeć do sklepów, żeby zobaczyć, jak bardzo się to zmieniło.
Zobacz także:
Jeszcze ciekawiej wygląda to na farmach dyniowych. Tam dekoracje nie ograniczają się do kilku warzyw ustawionych na słomie. Powstają całe jesienne scenerie, w których można spacerować, robić zdjęcia i uczestniczyć w różnych zabawach. Dla dzieci to coś zupełnie innego niż kolejna wizyta w galerii handlowej. Mogą zobaczyć dynie rosnące na polu, przyjrzeć się ich rozmiarom i przekonać się, że nie wszystkie wyglądają tak samo.
Mnie podoba się jeszcze jedna rzecz. Taka wycieczka nie musi być poświęcona wyłącznie najmłodszym. Babcia może spokojnie pospacerować, dziadek zrobić zdjęcia, a wnuki odkrywać kolejne zakątki. Nie trzeba wszędzie biegać ani korzystać z każdej atrakcji. Właśnie dlatego zaczęłam szukać miejsca, które pozwoli połączyć jesienny spacer z czymś bardziej niezwykłym. Zainteresowała mnie farma, na której oprócz dyniowych dekoracji przygotowano także scenerię rodem z Dzikiego Zachodu.
Amerykańska Farma Dyniowa Westernland to największa taka atrakcja w Europie. 17 października odbędzie się tam Halloween Time. Będą gigantyczne dynie, słomiany labirynt i mini ZOO
Miejsce, które zwróciło moją uwagę, to Westernland, w Józefówie koło Chocza w Wielkopolsce, na terenie którego działa Amerykańska Farma Dyniowa. Sam park nawiązuje do klimatu Dzikiego Zachodu. Można tam zobaczyć drewniane zabudowania, wozy i dekoracje przypominające dawne westernowe miasteczka.
Jesienią pojawia się dodatkowo mnóstwo pomarańczowych dyń. Szczególnie spodobały mi się dekoracje z wykorzystaniem starych samochodów, drewnianych wozów i bel słomy. Wyglądają bardzo efektownie, ale jednocześnie mają w sobie coś swojskiego. Od razu pomyślałam, że wnuki chciałyby mieć tam zdjęcie.
Organizatorzy zapowiadają miasteczko dyniowe, pole dyniowe, sprzedaż dyń oraz słomiany labirynt. Wśród atrakcji wymieniana jest również dynia gigant ważąca 800 kg oraz inne okazy o masie od 200 do 400 kg. Trudno mi nawet wyobrazić sobie tak ogromne warzywo. Dzieci, które na co dzień widują dynie najwyżej w sklepie, mogą być naprawdę zaskoczone.
Na farmie przygotowano też zagrody ze zwierzętami. To szczególnie ciekawa część wycieczki dla młodszych wnuków, które lubią obserwować zwierzęta z bliska. W ofercie dla grup szkolnych i przedszkolnych wymieniono ponadto pakiet gier i animacji, dynie dla każdej grupy oraz kiełbaskę z grilla. To propozycja skierowana do zorganizowanych wycieczek, dlatego nie zakładałabym, że wszystkie te elementy są automatycznie wliczone w zwykły bilet rodzinny.
17 października 2026 roku Westernland zapowiada także wyjątkowe wydarzenie, czyli Halloween Time. Organizatorzy zachęcają do wspólnej zabawy. Westernland ma także wioskę indiańską Raven Territory, w której znajdują się tipi i ekspozycje związane z kulturami rdzennych mieszkańców Ameryki. W parku wymieniono również indiański tor przygody oraz plac zabaw Piaski Arizony dla dzieci do 6 lat.
Ceny biletów do Westernland zaczynają się od 20 zł, a najmłodsze dzieci wchodzą za darmo. Warto sprawdzić godziny otwarcia przed rodzinną wycieczką
Przy wyjazdach z wnukami zawsze zaczynam od policzenia kosztów. Sama cena jednego biletu może wyglądać niewinnie, ale kiedy jedzie kilka osób, do tego dochodzi jedzenie i dojazd, kwota szybko rośnie.
W przypadku Westernland cennik dla gości indywidualnych wygląda całkiem przystępnie. Bilet normalny kosztuje 30 zł, a ulgowy 20 zł. Ze zniżki mogą skorzystać dzieci do 13 lat, seniorzy oraz renciści. Dzieci do 4 lat mają wstęp bezpłatny. Dla przykładu, gdybym wybrała się z mężem i dwojgiem wnuków w wieku 6 i 9 lat, za cztery bilety ulgowe zapłacilibyśmy łącznie tylko 80 zł.
W sezonie od kwietnia do grudnia park podaje następujące godziny otwarcia: w soboty od 12:00 do 18:00, a w niedziele od 10:00 do 18:00. W pozostałe dni przyjmowane są grupy zorganizowane po wcześniejszej rezerwacji.
To również może cię zainteresować: Hotel 4*, a cena jak za znacznie mniej. Na seniorów czekają tutaj basen, sauny i luksusowa komnata
Przed wyjazdem na farmę do torby spakowałabym termos z ciepłą herbatą, wodę, chusteczki i dodatkową bluzę dla każdego dziecka. Jesienią pogoda potrafi zmienić się bardzo szybko, a na otwartym terenie wiatr bywa bardziej odczuwalny niż w mieście. Przydadzą się również wygodne buty, które poradzą sobie na ziemnych ścieżkach.

Obserwuj nas na Google







