Moja mama na wyjazdach najbardziej ceni wolność. Nie lubi budzika nastawionego na zabieg, rozpiski wiszącej na lodówce i biegania z jednego gabinetu do drugiego. Chce zjeść śniadanie, spojrzeć przez okno i dopiero wtedy zdecydować, co robi tego dnia. Raz rusza na spacer, innym razem zostaje dłużej przy kawie. Kiedy pokazałam jej Rytro, zaczęła planować wyjazd po swojemu. W okolicy są góry, uzdrowiskowe miejscowości i zabytki, a na miejscu czeka coś, co szczególnie spodobało jej się na jesienny pobyt, duży kryty basen.
Mama odpuściła pomysł z sanatorium i wybrała Beskid Sądecki. Pakiet 60+ daje jej siedem noclegów i dwa posiłki dziennie
Hotel Perła Południa w Rytrze przygotował specjalny pakiet dla osób z grupy 60+. Nie jest to krótki weekend, po którym ledwo zdążymy rozpakować walizkę i już trzeba wracać. Oferta obejmuje siedem noclegów w dwuosobowym pokoju typu Standard z łazienką i balkonem. Każdego dnia seniorzy dostają również serwowane śniadanie oraz kolację z menu według propozycji szefa kuchni. Mamie właśnie taki układ odpowiada najbardziej. Rano nie musi szukać otwartej kawiarni ani przygotowywać sobie jedzenia, a wieczorem po spacerze czeka na nią gotowa kolacja. Środek dnia zostaje wolny. Może pojechać gdzieś dalej, zjeść obiad w miasteczku albo spędzić kilka godzin na świeżym powietrzu.
Zobacz także:
Hotel leży w dolinie Roztoki i ma czterohektarowy teren zielony. W pobliżu znajdują się lasy oraz górskie szlaki. Sam obiekt wymienia również Piwniczną, Muszynę, Krynicę Zdrój i Stary Sącz jako popularne miejsca w okolicy. To właśnie tutaj widzę największą różnicę między takim wyjazdem a pobytem nastawionym głównie na zabiegi. Mama sama układa sobie dzień. Jedzie odpocząć. Jednego dnia może zostać na miejscu, kolejnego ruszyć w góry, a następnego urządzić sobie spokojną wycieczkę samochodem. Tydzień daje na to wystarczająco dużo czasu. Nie trzeba upychać wszystkich atrakcji w sobotę i niedzielę.
fot. Adobe Stock | Jurek Adamski
Basen ma 25 metrów i pięć torów, więc nie jest małą hotelową sadzawką. Po spacerze można też zajrzeć do sali fitness albo wziąć kijki
Basen był tym punktem, przy którym mama zatrzymała się na dłużej. Hotelowa pływalnia ma 25 metrów długości i pięć torów. Woda pochodzi z ujęcia w rezerwacie Baniska, a przy basenie znajduje się również sauna sucha. W ramach pakietu seniorzy mogą korzystać z pływalni bez dodatkowej opłaty. Na liście bezpłatnych udogodnień są również kijki do nordic walking, sala fitness, tenis stołowy, WiFi oraz miejsce parkingowe.
Szukasz podróżniczych inspiracji? To także warto sprawdzić: "Za tyle zostaję cały tydzień?". Mama była w szoku i dwa razy sprawdziła ofertę w Wiśle. W cenie jest też 15 zabiegów
Mama od razu ułożyła sobie własny plan. Rano śniadanie, później spacer, a po powrocie kilka spokojnych długości w basenie. Następnego dnia zamiast pływania bierze kijki i wychodzi na trasę. Nikt nie każe jej realizować programu od punktu pierwszego do dziesiątego. Osoby, które chcą dorzucić do wypoczynku coś więcej, mają dodatkową możliwość. Goście korzystający z pakietu dostają 20 procent zniżki na zabiegi SPA kosztujące powyżej 100 zł. Jest też 10 procent rabatu na wynajęcie kortów tenisowych. To podoba mi się bardziej niż wrzucanie do ceny kilkunastu usług, z których później część kompletnie mnie nie interesuje. Mama najpierw wybiera góry i basen. Gdy ma ochotę na SPA, dopiero wtedy zagląda do oferty zabiegów.
Z hotelu warto ruszyć w stronę ruin zamku w Rytrze. Mama już zapowiedziała, że jeden dzień przeznacza na odkrywanie okolicy
Basen basenem, ale siedzenie przez tydzień wyłącznie w hotelu nie ma u nas szans. Rytro jest dobrym punktem do poznawania Beskidu Sądeckiego, dlatego mama od razu zaczęła zaznaczać miejsca, które chce zobaczyć. Jednym z nich są ruiny zamku w Rytrze. To pozostałości średniowiecznej warowni górującej nad doliną Popradu. Dla mamy brzmi to znacznie ciekawiej niż kolejny dzień spędzony wyłącznie na leżaku. Wygodne buty, spokojne tempo i mamy gotowy cel wycieczki.
Na jednym zabytku nie kończą się możliwości. Hotel wskazuje bliskość Piwnicznej, Muszyny, Krynicy Zdroju oraz Starego Sącza. To daje mi zupełnie inny obraz tygodniowego pobytu. Nie widzę siedmiu identycznych dni, ale kilka małych wycieczek rozłożonych bez pośpiechu. Jednego dnia wybieram historię, drugiego uzdrowiskową atmosferę, a trzeci zostawiam na odpoczynek. Nie trzeba zdobywać szczytów ani planować wielogodzinnych marszów, żeby nacieszyć się Beskidem Sądeckim. Mamie szczególnie spodobała się właśnie ta swoboda. Może zobaczyć zamek, później wrócić na kolację, a następnego dnia wcale nie ruszać samochodu. Przy tygodniowym pobycie jeden leniwy dzień nie wywołuje poczucia, że zmarnowało się połowę wyjazdu.
Pakiet dla seniorów kosztuje od 240 zł za osobę za noc. Przy tygodniowym pobycie warto dokładnie sprawdzić warunki rezerwacji
Na stronie konkretnego pakietu widnieje obecnie cena od 240 zł za osobę za noc. Oferta skierowana jest do grupy 60+ i obejmuje siedmiodniowy pobyt z wyżywieniem oraz wymienionymi wcześniej udogodnieniami. Przed rezerwacją zwracam uwagę na kilka szczegółów. Hotel wymaga zadatku w wysokości 40 procent wartości zamówionych świadczeń, a pozostałą część opłaca się w dniu przyjazdu. Doba hotelowa rozpoczyna się o 16 i kończy o 11. Śniadania serwowane są między 8 a 10, natomiast kolacje od 18 do 20. Dochodzi też opłata klimatyczna w wysokości 3,22 zł za osobę dziennie. Liczba miejsc w ofercie jest ograniczona.
Przy tygodniowym wyjeździe te informacje są dla mnie ważniejsze niż najbardziej efektowne zdjęcie pokoju, bo wiadome jest to, że Beskid Sądecki zachwyca. Mama od razu wie, na jak długo jedzie, jakie posiłki ma zapewnione i co dostaje na miejscu. Najbardziej podoba jej się jednak coś, czego nie da się wpisać w tabelkę z cenami. Nikt nie układa jej planu wypoczynku za nią. Może rano wskoczyć do basenu, po południu usiąść z książką, a następnego dnia ruszyć zobaczyć średniowieczny zamek. Gdy ma ochotę, bierze kijki i idzie na spacer. Sanatorium zostawia więc na moment, w którym naprawdę będzie go potrzebowała. Teraz chce po prostu spakować wygodne buty, strój kąpielowy i pojechać w góry. Po sześćdziesiątce wakacje przecież nie muszą oznaczać siedzenia w jednym miejscu.

Obserwuj nas na Google







