Uwielbiam moment, kiedy zmieniam pościel na świeżą i pachnącą. Od razu całe pomieszczenie wygląda inaczej, bardziej przytulnie i spokojnie. Tym razem trafiłam na coś, co totalnie mnie zaskoczyło, bo rzadko widuję tak ładne rzeczy w tak niskiej cenie. I powiem szczerze, że długo się zastanawiałam, czy to w ogóle możliwe.
Pościel z Pepco wygląda jak z drogiego sklepu. Pastelowe kwiaty robią ogromne wrażenie
Kiedy zobaczyłam tę pościel na półce, od razu przyciągnęły mnie delikatne, wiosenne kwiaty. Nie były krzykliwe ani przesadzone, tylko takie spokojne, pastelowe, dokładnie w moim stylu. Lubię, gdy sypialnia jest miejscem, gdzie można odpocząć, a takie wzory naprawdę pomagają stworzyć ten klimat. Wzięłam komplet do ręki i zaczęłam się przyglądać. Bawełna, klasyczne zapięcie, rozmiar idealny na moją kołdrę. I wtedy zobaczyłam cenę. 50 zł. Naprawdę.
Zobacz także:
Szukasz perełek do domu? Zernij na to: Jysk ci tego nie powie, a latający fotel brazylijski w śnieżnej bieli zgarniesz za 75 zł. Efekt jak z Bali
W pierwszej chwili pomyślałam, że to jakaś pomyłka. Przecież podobne rzeczy widuję w sklepach internetowych po 200, 300, a nawet więcej złotych. I nie mówię tu o jakichś luksusowych markach, tylko zwykłych kolekcjach z ładnym wzorem. A tutaj mam coś, co wizualnie spokojnie mogłoby leżeć obok nich i nikt by się nie zdziwił.
Najbardziej podoba mi się to, że materiał jest przyjemny w dotyku. To 100 procent bawełny, więc nie ma tego sztucznego uczucia na skórze. W nocy nie jest ani za ciepło, ani za zimno. Po prostu komfortowo. I to jest dla mnie najważniejsze, bo nawet najładniejsza pościel nic nie daje, jeśli nie da się w niej dobrze spać.
Porównałam ją z pościelą z Westwing i byłam w szoku. Różnica w cenie jest ogromna
Nie ukrywam, że wcześniej oglądałam pościele w Westwing. Jedna szczególnie wpadła mi w oko, była z satyny bawełnianej, w podobnej kolorystyce, z kwiatowym wzorem i delikatnym połyskiem. Cena? 359,90 zł. Piękna, elegancka, naprawdę robiła wrażenie.
fot. Westwing.pl
I nagle mam w ręku coś z Pepco za 50 zł, co wizualnie wpisuje się w bardzo podobny klimat.
Oczywiście, widzę różnice. Ta droższa ma satynowy splot, jest bardziej gładka i ma taki subtelny połysk. Do tego wykończenie jest bardziej dopracowane, a materiał trochę cięższy. To czuć od razu. Ale powiem ci coś szczerze, jeśli patrzysz tylko na efekt na łóżku, różnica wcale nie jest aż tak duża, jak mogłoby się wydawać.
Pościel z Pepco nie ma połysku, jest bardziej matowa, ale dzięki temu wygląda bardzo naturalnie i przytulnie. Kwiaty są delikatne, kolory stonowane, całość prezentuje się naprawdę elegancko. Gdy położyłam ją na łóżku, moja mama zapytała, czy kupiłam coś nowego z internetu. Gdy powiedziałam jej cenę, nie mogła uwierzyć.
I właśnie dlatego wzięłam dwa komplety. Jeden dla siebie, drugi dla mamy. Bo wiem, że ona też zwraca uwagę na takie rzeczy i lubi, gdy w domu jest ładnie, ale nie chce przepłacać.
fot. Pepco.pl
Bawełniana pościel z Pepco sprawdza się na co dzień. Jest wygodna i łatwa w pielęgnacji
Po kilku praniach mogę już powiedzieć coś więcej niż tylko pierwsze wrażenie. I tutaj też jestem pozytywnie zaskoczona. Pościel nie straciła koloru, nie skurczyła się i nadal wygląda dobrze. To dla mnie bardzo ważne, bo nie lubię rzeczy, które po jednym praniu nadają się tylko do wymiany.
Pierze się ją bez problemu w 40 stopniach. Szybko schnie i łatwo się prasuje, choć przyznam, że nie zawsze mi się chce to robić. I nawet bez prasowania wygląda całkiem dobrze, co jest dla mnie dużym plusem. W codziennym życiu liczy się wygoda.
Do tego jest naprawdę przyjemna w użytkowaniu. Nie elektryzuje się, nie przesuwa się na kołdrze i dobrze się układa. Śpi mi się w niej spokojnie, a rano nie mam wrażenia, że wszystko jest zgniecione i niewygodne.
Zauważyłam też, że taka zmiana pościeli na coś świeżego i ładnego naprawdę wpływa na samopoczucie. Może to brzmi banalnie, ale kiedy wchodzę do sypialni i widzę te delikatne kwiaty, od razu robi się przyjemniej. Czuję, że zadbałam o swoją przestrzeń.
I powiem jeszcze jedno. Wcale nie trzeba wydawać kilkuset złotych, żeby mieć coś ładnego i dobrej jakości. Czasem wystarczy trafić na odpowiedni moment i mieć trochę szczęścia. Ja tym razem miałam i nie żałuję ani jednej złotówki.








