Jesienią i zimą znacznie więcej czasu spędzam w domu. Lubię wtedy zapalić lampkę, przygotować herbatę i usiąść pod kocem z książką. Zwracam też większą uwagę na zapachy. Latem wystarczy otworzyć okno, żeby do mieszkania wpadło świeże powietrze, ale w chłodniejszych miesiącach szukam czegoś bardziej przytulnego. Nie przepadam za intensywnymi odświeżaczami, które czuć jeszcze długo po rozpyleniu. Wolę delikatne, owocowe aromaty, szczególnie te przypominające mi dom rodzinny. A że nie lubię marnować jedzenia ani wyrzucać rzeczy, które mogą się jeszcze przydać, zaczęłam wykorzystywać kuchenne resztki do przygotowywania własnych pachnących dekoracji.
Zapach mandarynek zawsze przypomina mi zimowe wieczory u babci. Dziś wracam do niego na swój sposób
Mam taki jeden zapach, który od razu przenosi mnie do dzieciństwa. Jest nim aromat mandarynek. Kiedyś te owoce nie były dla mnie czymś tak zwyczajnym jak dzisiaj. Kojarzyły się przede wszystkim z zimą, świętami i rodzinnymi spotkaniami. Przyznam jednak, że nie zawsze mam ochotę kupować kolejne pachnące świeczki i odświeżacze o tym aromacie. Jedne są zbyt słodkie, inne przypominają perfumy, a jeszcze inne po kilku minutach zaczynają mnie męczyć. Właśnie dlatego coraz chętniej wybieram prostsze rozwiązania.
Zobacz także:
Najbardziej odpowiadają mi zapachy cytrusowe, które są świeże, ale jednocześnie kojarzą się z domowym ciepłem. Mandarynki mają w sobie charakterystyczną słodycz, której nie znajduję w cytrynach. Ich aromat jest łagodniejszy i przyjemnie komponuje się z zapachem cynamonu czy goździków.
Zauważyłam też, że podczas obierania owoców najwięcej aromatu uwalnia się właśnie ze skórki. To w niej znajdują się naturalne olejki zapachowe. Kiedy lekko ją zgnieciemy, od razu czuć intensywniejszą cytrusową woń. Przez lata wyrzucałam takie obierki bez zastanowienia. Dopiero później zaczęłam suszyć je do domowych dekoracji i dyfuzorów.
Skórki mandarynek i kilka kropli olejku tworzą domowy zapach do mieszkania. Pachnący woreczek przygotowuję z kuchennych resztek
Mój pomysł na domowy zapach opiera się na skórkach mandarynek, które zostają po zjedzeniu owoców. Zamiast od razu wyrzucać je do kosza, odkładam kilka większych kawałków i przygotowuję z nich pachnący dodatek. Najważniejsze jest jednak to, żeby nie wkładać do woreczka świeżych, mokrych obierek. Zawierają sporo wilgoci i zamknięte w materiale mogą szybko zacząć pleśnieć. Właśnie dlatego najpierw trzeba je dokładnie wysuszyć.
fot. Karol/Adobe Stock
Ja zaczęłabym od umycia mandarynek przed obraniem, a następnie pokroiła skórki na mniejsze kawałki. Rozłożyłabym je na czystej tacy w suchym, przewiewnym miejscu. Co jakiś czas warto je obrócić. Do dalszego wykorzystania nadają się dopiero wtedy, gdy są całkowicie suche i nie mają śladów pleśni.
Do przygotowania woreczka potrzebne są suche skórki mandarynek i bawełniany lub lniany woreczek. Można też wykorzystać mały kawałek czystej tkaniny i związać go sznurkiem. Wysuszone obierki umieszczam w środku. Jeżeli mam w domu olejek eteryczny, dodaję odrobinę na osobny kawałek chłonnego materiału umieszczony wewnątrz woreczka, a gotowy pakunek kładę na kaloryferze.
Domowy zapach nie powinien być zbyt intensywny. Kilka zasad pomoże zachować świeżość i przyjemną atmosferę
Kiedyś wydawało mi się, że im mocniej pachnie w mieszkaniu, tym lepiej. Dzisiaj mam zupełnie inne podejście. Najbardziej lubię zapach, który wyczuwam delikatnie po wejściu do pokoju, ale który nie dominuje podczas jedzenia czy odpoczynku. Właśnie dlatego zaczęłabym od jednego małego woreczka. Dopiero po pewnym czasie oceniłabym, czy aromat jest wystarczający.
Do mandarynkowych skórek można dodać również niewielką ilość suszonych przypraw. Szczególnie pasują do nich goździki i kawałek laski cynamonu. Takie połączenie przypomina mi zapach zimowej herbaty. Trzeba jednak pamiętać, że przyprawy także mają intensywny aromat, więc lepiej nie przesadzać z ich ilością.
To również może cię zainteresować: Inni wyrzucają, a ja chowam na jesień i wykładam nimi wszystkie parapety. Mam cieplej bez podkręcania kaloryfera
A kiedy woreczek przestanie pachnieć? Nie próbowałabym za wszelką cenę przedłużać jego działania. Suche skórki z czasem tracą aromat i można po prostu wymienić je na nowe. W sezonie mandarynkowym nie jest to szczególnie trudne, bo obierki zostają przecież niemal codziennie.

Obserwuj nas na Google







