Ten krem to nie jest żadna nowość ani chwilowy hit z internetu. Znam go dobrze, bo pierwszy raz usłyszałam o nim lata temu od znajomej, która poleciła mi go na bardzo zniszczone dłonie. Od tamtej pory wracam do niego regularnie, zwłaszcza zimą, kiedy skóra na rękach naprawdę dostaje w kość. Niewiele osób sięga po te tańsze kosmetyki, myśląc, że muszą wydać dziesiątki złotych na produkt, który im pomoże. Ja jestem zwolenniczką wyszukiwania tanich perełek, bez przepłacania za markę i logo.
Znam ten krem od lat i zawsze do niego wracam
To jeden z tych produktów, które nie potrzebują reklamy. Musiała natomiast zadziałać tu poczta pantoflowa, ponieważ ile razy jestem w Rossmannie, ten krem jest wyprzedany. Zerknijmy na skład, ma aż 5 procent mocznika! Za każdym razem, kiedy próbuję droższych, „luksusowych” kremów, kończy się podobnie. Są ładne, pachną, ale efekt znika po chwili. Tutaj jest inaczej. Za 7 zł dostajesz krem, który realnie naprawia skórę dłoni, a nie tylko daje chwilowe wrażenie nawilżenia. Szczerze, przy tej cenie aż trudno zrozumieć, dlaczego niektóre kremy kosztują kilkadziesiąt złotych.
Zobacz także:

Udało mi się dorwać ostatnią sztukę
Tym razem znowu w Rossmannie nie było łatwo. Kremów zostało niewiele, a ja dosłownie złapałam ostatnią tubkę! Zaśmiałam się na głos, aż ściągnęłam na siebie wzrok ekspedientek.
Moje dłonie były w stanie alarmowym. Suche, szorstkie, nieprzyjemne w dotyku i momentami aż bolesne. Potrzebowałam czegoś, co zadziała od razu, a nie po tygodniu testów i już to mam. Ostatnia tubka jedzie ze mną do domu. Wystarczy mi na kilka tygodni, może do tego czasu zrobi się już cieplej.
Zimą robi dokładnie to, czego potrzebuję
Ten krem ma gęstszą konsystencję, ale szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. Mogę normalnie wrócić do telefonu czy komputera, bez uczucia lepkości. Najlepiej sprawdza się u mnie wieczorem, kiedy nakładam grubszą warstwę, siadam do filmu, a on spełnia wtedy funkcję maski, która wolno się wchłania. Rano dłonie wyglądają normalnie. Nie są ściągnięte, nie pieką po myciu rąk i nie mam wrażenia, że wszystko zaczynam od nowa. To dla mnie prawdziwy game changer zimą. Jeśli uda ci się go dorwać, serio masz szczęście. Przy takich mrozach ten krem naprawdę ratuje dłonie i robi to za grosze.










