Dino, ponownie sięga po promocję, która zawsze wywołuje ten sam efekt: większy ruch przy wejściu, pełne wózki i puste półki pod koniec dnia. Sieć uruchomiła właśnie akcję „6+6 gratis”, a pracownicy otwarcie mówią, że przygotowania do niej zaczęły się wcześniej.
To nie jest zwykła obniżka ceny, którą łatwo przeoczyć. „6+6 gratis” to jedna z tych ofert, które klienci dobrze znają i na które wielu z nich po prostu czeka. Gdy tylko pojawia się w gazetce, wiadomo jedno, zakupy nie będą szybkie ani symboliczne. Raczej zaplanowane, konkretne i nastawione na zapas.
Zobacz także:
Dino odpala „6+6 gratis”. Sklepy szykują się na wzmożony ruch
Mechanizm promocji jest prosty, ale działa wyjątkowo skutecznie. Klient bierze 12 sztuk danego produktu, a płaci tylko za sześć. W praktyce oznacza to oszczędność rzędu 50 procent, co przy produktach codziennego użytku robi ogromną różnicę. Nic dziwnego, że wiele osób odkłada większe zakupy właśnie na moment startu tej akcji.
Największym zainteresowaniem tradycyjnie cieszą się artykuły, które można długo przechowywać. Mleko UHT, nabiał czy inne produkty „na co dzień” trafiają do koszyków całymi zgrzewkami. Klienci podchodzą do tego bardzo pragmatycznie – skoro i tak kupują te rzeczy regularnie, wolą zapłacić raz, ale mniej.
Jak słyszymy od osób pracujących w sklepach Dino, start takich akcji zawsze oznacza jedno: więcej pracy już od samego rana.
Przy „6+6 gratis” ruch jest zupełnie inny niż przy zwykłych promocjach
– podzieliła się ze mną Ania, pracownica jednego ze sklepów Dino w woj. mazowieckim.
Ludzie przychodzą z listą, biorą całe kartony, pytają o dostępność z tyłu. Widać, że to zakupy robione z myślą o zapasie, a nie „przy okazji”.
Jak dodaje, personel jest na takie dni przygotowywany wcześniej.
Dostawy są większe, więcej osób jest na zmianie, bo wiemy, że będzie intensywnie. Największy ruch jest zwykle po pracy, między 16 a 19. Pod koniec dnia półki potrafią wyglądać zupełnie inaczej niż rano
– tłumaczy.
Według niej klienci dobrze znają mechanizm promocji i rzadko pytają „jak to działa”.
Większość klientów dokładnie wie, po co przyszła.
– śmieje się pracownica.
Nie tylko „6+6”. Dino dorzuca mniejsze, ale konkretne okazje
Duża akcja to jedno, ale Dino jednocześnie uruchamia kilka mniejszych promocji, które dodatkowo napędzają sprzedaż. Oferty typu „2+1 gratis” albo wyraźnie obniżone ceny przy zakupie kilku sztuk sprawiają, że trudno wyjść ze sklepu tylko z jedną rzeczą. Klienci porównują ceny, liczą w głowie i często decydują się dorzucić coś jeszcze, skoro „i tak się opłaca”.
To może cię zainteresować: Wolne miejsca w sanatoriach. Seniorzy rezygnują, NFZ szuka chętnych
Właśnie ten miks, jedna mocna promocja plus kilka mniejszych, powoduje, że zakupy w Dino w takich dniach wyglądają zupełnie inaczej niż zwykle. Wózki są pełniejsze, a przy kasach tworzą się kolejki, szczególnie w godzinach popołudniowych.
Dlaczego ta promocja zawsze działa?
„6+6 gratis” trafia w bardzo konkretną potrzebę. W czasach, gdy ceny żywności regularnie rosną, możliwość zrobienia zapasu za połowę normalnej kwoty jest dla wielu osób realną ulgą dla domowego budżetu. To nie jest oferta „na spróbowanie”, tylko propozycja dla tych, którzy planują zakupy z wyprzedzeniem i chcą mieć spokój na kilka tygodni.
Dlatego właśnie przy takich akcjach Dino może spodziewać się tłumów. Klienci wiedzą, że promocja nie trwa wiecznie, a najpopularniejsze produkty potrafią zniknąć szybciej, niż się wydaje. Jeśli ktoś chce skorzystać z oferty na spokojnie, lepiej nie odkładać wizyty w sklepie na ostatnią chwilę.








