Czasami to właśnie drobiazgi najbardziej zmieniają klimat w domu. Przyjemny zapach potrafi sprawić, że nawet zwykłe otwarcie szafy czy szuflady staje się małym rytuałem. Coraz więcej osób szuka aromatów, które nie są przesadnie intensywne i nie przypominają chemicznych odświeżaczy powietrza. Najlepiej sprawdzają się te subtelne, kojarzące się z czystością, świeżym praniem albo wakacyjnym spokojem. Ostatnio trafiłam na produkt, który kompletnie mnie zaskoczył, szczególnie biorąc pod uwagę jego cenę.

Saszetka zapachowa z Rossmanna podobno robi szał. Od razu wrzuciłam ją do koszyka

Czasem ekspedientki w drogeriach podchodzą i pytają, czy mogą w czymś pomóc. Dokładnie tak było ostatnio w Rossmannie, kiedy dość długo stałam przy dziale z zapachami do domu i zastanawiałam się, co wybrać. Od jakiegoś czasu szukałam czegoś do szafy, bo mimo regularnego prania ubraniom brakowało tego przyjemnego efektu świeżości po otwarciu drzwi. Nie chciałam kupować mocnych odświeżaczy, które pachną intensywnie tylko przez chwilę, a później zaczynają męczyć.

Zobacz także:

Ekspedientka od razu zapytała, czy zależy mi bardziej na świeżym czy relaksującym aromacie. Powiedziałam, że marzy mi się zapach do szafy, który będzie subtelny, elegancki i nieprzesadzony. Wtedy poleciła mi saszetkę zapachową z Rossmanna z serii „Pachnąca Szafa”. Przyznała, że wiele klientek wraca po nią regularnie, bo długo utrzymuje przyjemny aromat w szafach i komodach.

Produkt kosztował tylko 4,49 zł, więc uznałam, że nawet jeśli nie okaże się hitem, to niewiele ryzykuję. Już samo opakowanie wyglądało bardzo estetycznie i od razu kojarzyło się z relaksującym klimatem. Saszetka ma niewielki rozmiar, dlatego bez problemu można schować ją między ubraniami, położyć w szufladzie albo zawiesić w garderobie. Takie rozwiązania lubię najbardziej, bo nie zajmują miejsca i działają praktycznie od razu.

Ogromnym plusem okazało się też to, że zapach nie jest ciężki ani duszący. Wiele tanich saszetek pachnie bardzo chemicznie już po kilku dniach, a tutaj aromat od początku wydawał się znacznie bardziej subtelny i przyjemny. Nic dziwnego, że ekspedientka od razu poleciła mi właśnie ten wariant.

fot. rossmann.pl

Saszetka zapachowa przypomina mi wakacje w Prowansji. Lawenda i cytrusy tworzą wyjątkowo przytulny klimat

Saszetka ta dostępna jest w kilku wersjach zapachowych. Ja wybrałam wariant „Lawendowe Wzgórze” i już po pierwszym powąchaniu wiedziałam, dlaczego tak bardzo skojarzył mi się z Prowansją. Aromat jest świeży, lekko ziołowy i bardzo relaksujący. Czuć w nim przede wszystkim lawendę, ale nie taką ciężką i staromodną, tylko bardziej subtelną i elegancką. Całość została przełamana lekką cytrusową nutą, dzięki czemu zapach nie wydaje się mdły ani przytłaczający.

Producent połączył tutaj kilka różnych nut zapachowych. Na początku najbardziej wyczuwalne są bergamotka oraz cytryna, które dodają świeżości i lekkości. Później pojawia się lawenda, jaśmin i delikatny rozmaryn, przez co aromat zaczyna przypominać wakacyjne pola pełne kwiatów i ziół. W tle czuć jeszcze piżmo oraz subtelne nuty drzewne, które sprawiają, że całość staje się bardziej przytulna i elegancka. Właśnie przez takie połączenie zapach od razu przywołał mi skojarzenia z południem Francji. Pachnie trochę jak świeże powietrze wpadające przez okno do małego domu gdzieś wśród lawendowych pól.

Zapach do szafy zebrał mnóstwo pozytywnych opinii. Klientki chwalą go za subtelność i trwałość

Przed zakupem zerknęłam jeszcze na opinie klientów i mocno zdziwiła mnie ich liczba. Produkt zebrał już 75 opinii, a średnia ocen wynosi 4,8/5 gwiazdek. Widać więc, że saszetka zapachowa cieszy się sporą popularnością i wiele osób regularnie po nią wraca. Wśród opinii przeczytałam m.in.:

Zapach lawendy jest wyczuwalny, ale nie przytłacza. Jestem mile zaskoczona jak długo ten zapach się utrzymuje. Dyskretne opakowanie idealnie pasuje do wnętrza szafy.

Powoduje, że ubrania w szafie pachną delikatnie i świeżo

Saszetki się sprawdzają. Zdecydowanie polecam do szaf z ubraniami. Nie ma problemu z molami o rzeczy pięknie pachną.

Czasami naprawdę wystarczy drobiazg za kilka złotych, żeby codzienność stała się trochę przyjemniejsza. Sama nie spodziewałam się, że niepozorna saszetka aż tak zmieni klimat w mojej szafie. Teraz za każdym razem po otwarciu drzwi czuję delikatny aromat lawendy i cytrusów, który od razu poprawia mi humor. Mam już nawet ochotę wrócić do Rossmanna po kilka kolejnych sztuk do innych szuflad i komód.