Co roku przed Wszystkimi Świętymi zastanawiam się, jak udekorować groby bliskich. Lubię, kiedy wyglądają schludnie i elegancko, ale nie chcę wydawać kilkuset złotych na kwiaty, które po pierwszych przymrozkach mogą stracić swój urok. Zwykle wybieram chryzantemy, czasami wrzosy albo gotowe stroiki z kwiaciarni. Ostatnio jednak coraz bardziej podobają mi się kompozycje, które nie wyglądają jak wszystkie pozostałe. Nie chodzi o to, żeby były ogromne czy przesadnie kolorowe. Wolę kilka dobrze dobranych gałązek, ciekawy kształt i głęboki odcień, który pięknie komponuje się z ciemnym kamieniem. Właśnie dlatego zainteresowałam się rośliną o niezwykłych, zwisających kwiatostanach. Okazuje się, że można ją uprawiać samodzielnie, a później wykorzystać również w suchych bukietach.
Chryzantemy i wrzosy nie są jedynym wyborem na Wszystkich Świętych. Coraz bardziej podobają mi się dekoracje, które można przygotować samodzielnie wcześniej
Chryzantemy od lat kojarzą mi się z 1 listopada. Trudno wyobrazić sobie bez nich polskie cmentarze, szczególnie kiedy przy grobach pojawiają się duże donice pełne żółtych, białych i bordowych kwiatów. Sama przez wiele lat kupowałam je niemal automatycznie. Nie mam nic przeciwko chryzantemom. Są piękne, występują w wielu odmianach i dobrze wpisują się w jesienny charakter tego święta. Problem w tym, że trochę mi się znudziły.
Zobacz także:
Właśnie dlatego od pewnego czasu szukam innych pomysłów na dekoracje nagrobne. Najbardziej interesują mnie rośliny, które można wykorzystać nie tylko jako świeże, ale również po zasuszeniu. Suche kompozycje mają jedną dużą zaletę. Nie trzeba martwić się o podlewanie, wymianę wody ani więdnięcie kwiatów.
Podobają mi się szczególnie dekoracje utrzymane w ciemniejszych kolorach. Bordo, głęboka czerwień, brąz i przygaszona zieleń wyglądają elegancko na tle granitu i nie potrzebują wielu dodatkowych ozdób, żeby przyciągać uwagę. Zauważyłam też, że coraz częściej wolę przygotowywać stroiki samodzielnie. Nie dlatego, że zawsze wychodzą taniej. Po prostu mogę zdecydować o ich wielkości, kolorach i liczbie dodatków.
W tym roku szczególnie zainteresowały mnie rośliny o zwisających kwiatostanach. Wyglądają zupełnie inaczej niż klasyczne kule chryzantem czy drobne kwiaty wrzosów. Ich największą ozdobą jest sam kształt.
Szarłat zwisający zachwyca długimi, rubinowymi kwiatostanami. Amarantus można zasuszyć i wykorzystać do jesiennych stroików
Szarłat zwisający, znany również jako amarantus, to roślina jednoroczna, która wyróżnia się bardzo charakterystycznymi kwiatostanami. Są długie, miękko opadające i przypominają grube, ozdobne sznury. Właśnie dlatego nazywam je rubinowymi warkoczami. Kiedy patrzę na zdjęcia tej rośliny, trudno mi uwierzyć, że tak niezwykły efekt można uzyskać z nasion wysianych we własnym ogrodzie. Kwiatostany mają intensywną, ciemnoczerwoną barwę, czasami wpadającą w róż lub bordo. Pięknie kontrastują z zielonymi liśćmi, które stanowią dla nich naturalne tło.
fot. billyfam/Adobe Stock
Amarantus osiąga od około 60 do 90 cm wysokości i najlepiej rośnie na stanowisku słonecznym, w żyznej i dobrze przepuszczalnej glebie.
Nasiona można wysiewać wiosną. Kwitnienie przypada zwykle od lipca do października. Dzięki temu szarłat może zdobić ogród przez sporą część lata i jesieni, a jego kwiatostany można przeznaczyć na suche dekoracje.
Najbardziej spodobało mi się właśnie to drugie zastosowanie. Wiele kwiatów wygląda pięknie wyłącznie na świeżo. Po zasuszeniu tracą kształt, osypują się albo stają się mało atrakcyjne. Szarłat zwisający jest inny. Jego kwiatostany mogą zachować dekoracyjny charakter również po wysuszeniu. Trzeba jednak pamiętać, że ich kolor i wygląd mogą się zmienić.
W jednym ze sklepów ogrodniczych znalazłam opakowanie 2 g nasion szarłatu zwisającego za 3,64 zł. To niewielki wydatek, szczególnie w porównaniu z cenami gotowych dekoracji kwiatowych. Warto jednak podkreślić jedną rzecz. W połowie października 2026 roku jest już za późno, żeby wysiać szarłat i wyhodować okazałe kwiatostany przed 1 listopada. Uprawę na przyszły sezon trzeba zaplanować wcześniej. Na tegoroczne dekoracje pozostaje więc wykorzystanie gotowych sadzonek albo ich sztucznych odpowiedników. I właśnie tutaj znalazłam kilka ciekawych propozycji.
Nie zdążysz wyhodować amarantusa przed 1 listopada? Sztuczne rubinowe gałązki pozwolą zrobić własny stroik na grób
Nie każdy ma ogród, miejsce na doniczki albo czas na pielęgnowanie roślin przez kilka miesięcy. Sama dobrze to rozumiem. Czasami pomysł na dekorację przychodzi dopiero wtedy, gdy do Wszystkich Świętych zostały dwa lub trzy tygodnie. W takiej sytuacji nie trzeba całkowicie rezygnować z efektownych kwiatostanów szarłatu. Można poszukać gotowych gałązek, które naśladują ich charakterystyczny wygląd.
Na Allegro znalazłam kilka propozycji sztucznego amarantusa w odcieniach bordo. Ceny widocznych ofert wynosiły 38 zł, 46 zł i 79 zł, zależnie od rodzaju dekoracji. Szczególnie ciekawie wyglądały długie, zwisające kwiatostany, które przypominają naturalne rubinowe sznury. Z odpowiedniej odległości mogą prezentować się bardzo efektownie, zwłaszcza w połączeniu z zielonymi gałązkami.
Jako podstawę wybrałabym niewielki, stabilny pojemnik w kolorze czarnym, grafitowym albo ciemnobrązowym. Do środka można włożyć odpowiednio dopasowaną gąbkę florystyczną przeznaczoną do suchych kompozycji. Następnie umieściłabym kilka gałązek sztucznej zieleni. Mogłyby to być na przykład imitacje świerku, tui lub eukaliptusa. Nie potrzebowałabym ich wiele, ponieważ główną ozdobą mają pozostać rubinowe kwiatostany.
To również może cię zainteresować: Te tanie kwiaty wyglądają jak jedwabne falbanki. Na Wszystkich Świętych wybieram je zamiast chryzantem, symbolizują nowy początek
Amarantus ułożyłabym niesymetrycznie. Dwie lub trzy gałązki mogłyby zwisać z jednej strony naczynia, a pozostałe znajdować się nieco wyżej.
Taki układ wydaje mi się ciekawszy niż idealnie równa, okrągła kompozycja. Długie kwiatostany potrzebują przestrzeni, żeby ich kształt był dobrze widoczny. Dodałabym też kilka drobnych akcentów w kolorze kremowym. Mogłyby to być niewielkie sztuczne kwiaty albo jasne gałązki. Dzięki temu ciemny róż nie zdominowałby całej dekoracji.

Obserwuj nas na Google







