Zmiany w systemie leczenia uzdrowiskowego, które od kilku lat zapowiada Narodowy Fundusz Zdrowia, wchodzą w decydującą fazę. Choć część regulacji formalnie obowiązuje już od 2020 roku, to w praktyce ich pełne wdrożenie zostało odsunięte w czasie. Teraz NFZ jasno określa harmonogram: najbliższe miesiące mają być okresem przygotowawczym dla sanatoriów, a od 2027 roku wszystkie uzdrowiska mają działać według jednolitych zasad. Zapowiedzi te spotykają się jednak z mieszanymi reakcjami ze strony branży.

NFZ i obowiązek pełnego katalogu świadczeń

Zgodnie z założeniami Narodowego Funduszu Zdrowia, wszystkie sanatoria posiadające kontrakt z Funduszem mają realizować leczenie zgodnie z tzw. kierunkami leczniczymi, zatwierdzanymi przez ministra zdrowia. W praktyce oznacza to obowiązek oferowania pełnego katalogu profili leczniczych, niezależnie od specyfiki danego uzdrowiska. Choć takie regulacje formalnie weszły w życie już w 2020 roku, wiele placówek nie było w stanie ich w pełni wdrożyć.

Zobacz także:

Problemem okazały się m.in. braki kadrowe, niedostosowana infrastruktura oraz brak specjalistycznego sprzętu. Dlatego NFZ zdecydował się na przesunięcie terminu pełnej realizacji świadczeń uzdrowiskowych do końca 2026 roku. Ten czas ma pozwolić sanatoriom na przygotowanie zaplecza technicznego i zatrudnienie odpowiedniego personelu. Od 2027 roku wszystkie profile lecznicze mają być dostępne w każdym uzdrowisku, a brak spełnienia wymogów może skutkować trudnościami w uzyskaniu lub utrzymaniu kontraktu z Funduszem.

Reforma w praktyce

Przedstawiciele branży uzdrowiskowej podkreślają, że wprowadzenie jednolitych zasad dla wszystkich sanatoriów nie uwzględnia realiów funkcjonowania poszczególnych placówek. Wiele z nich przez lata wyspecjalizowało się w konkretnych schorzeniach, odpowiadając na rzeczywiste zapotrzebowanie pacjentów i systemu ochrony zdrowia. Wymóg realizowania wszystkich profili oznacza konieczność kosztownych inwestycji, które nie zawsze znajdują uzasadnienie w liczbie kierowanych pacjentów.

Jako przykład podawana jest ginekologia w uzdrowiskach. W skali całego kraju NFZ wystawił w ubiegłym roku około 300 skierowań na tego typu leczenie uzdrowiskowe. Przy średniej wielkości sanatorium, liczącym 200–250 miejsc, wszystkie te skierowania mogłyby zostać zrealizowane w jednym obiekcie i w jednym turnusie. Zdaniem branży rodzi to pytania o sens utrzymywania takich profili w każdej placówce zamiast rozwijania modelu specjalizacji.

Głos branży uzdrowiskowej i zapowiedź rozmów

Krytyczne stanowisko wobec planowanych zmian zajmują przedstawiciele największych uzdrowisk. Wskazują oni nie tylko na kwestie organizacyjne i ekonomiczne, ale również na sposób procedowania nowych regulacji. W ich ocenie zabrakło realnego dialogu z branżą na etapie przygotowywania dokumentów.

Oprócz takiej suchej informacji o tym, że dokument został wyłożony do konsultacji, nikt z Narodowego Funduszu Zdrowia się nie pokwapił, żeby zapytać branży, co myśli na temat wprowadzenia tej zmiany. Mam wrażenie, że zmiana została wprowadzona po prostu zza biurka, bez wnikliwej analizy tego, co się dzieje rzeczywiście w branży uzdrowiskowej – mówi prezes Uzdrowiska Ciechocinek S.A. Marcin Zajączkowski w rozmowie z TOK FM.

Przedstawiciele sanatoriów zapowiadają jednak chęć dalszych rozmów z NFZ. Po zakończeniu ferii zimowych w województwie kujawsko-pomorskim planowane jest spotkanie z Naczelnym Lekarzem Uzdrowiska, którego celem ma być wypracowanie stanowiska uwzględniającego zarówno oczekiwania Funduszu, jak i realne możliwości placówek uzdrowiskowych. W Polsce działa obecnie 45 uzdrowisk, w których funkcjonuje łącznie 260 podmiotów leczniczych.