Zimą wiele osób automatycznie odkłada nawozy na dno szafki, wychodząc z założenia, że rośliny domowe mają wtedy całkowity czas odpoczynku. To jednak tylko część prawdy. W mieszkaniach, gdzie temperatura jest stabilna, a światło – choćby sztuczne – wciąż dociera do liści, niektóre gatunki nie zwalniają tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Co więcej, przy odpowiedniej pielęgnacji potrafią nawet w styczniu wypuszczać świeże, zielone pędy. Wystarczy wiedzieć, które rośliny tego potrzebują i jak mądrze je dokarmiać, by zimą nie zaszkodzić, a realnie pomóc.
Epipremnum złociste – zielona energia nawet w środku zimy
fot: Firn/AdobeStock
Zobacz także:
Epipremnum złociste to jedna z tych roślin, które od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Jest dekoracyjne, odporne i bardzo wdzięczne w uprawie, dlatego często trafia do salonów, kuchni czy sypialni. Jego długie, pnące pędy i sercowate liście sprawiają, że wnętrze od razu robi się bardziej przytulne. Zimą epipremnum nie przechodzi w głęboki sen – szczególnie jeśli stoi w jasnym miejscu i ma zapewnioną temperaturę powyżej 18 stopni.
Właśnie dlatego nawet w styczniu możecie zauważyć pojawiające się nowe listki. Aby pobudzić roślinę do takiego wzrostu, warto sięgnąć po delikatny nawóz do roślin zielonych, najlepiej w wersji płynnej. Zimą wystarczy stosować go raz na 4–6 tygodni, w połowie zalecanej dawki. Ważne jest też podlewanie – umiarkowane, bez przelewania. Jeśli zapewnicie epipremnum stabilne warunki i lekkie dokarmianie, odwdzięczy się świeżymi, jasnozielonymi pędami nawet wtedy, gdy za oknem panuje szaruga.
Monstera – roślina, która potrafi zaskoczyć zimowym wzrostem
fot: Kelsey/AdobeStock
Monstera to prawdziwa królowa domowej dżungli. Jej duże, efektownie powycinane liście robią wrażenie o każdej porze roku. Choć przyjęło się uważać, że nowe liście pojawiają się głównie wiosną i latem, w praktyce wiele zależy od warunków panujących w mieszkaniu. Jeśli monstera stoi blisko okna, ma dostęp do światła i nie jest narażona na zimne przeciągi, potrafi wypuścić nowy liść nawet zimą.
W tym okresie kluczowe jest rozsądne nawożenie. Zbyt intensywne mogłoby zaszkodzić, ale całkowity brak składników odżywczych często hamuje wzrost. Najlepiej sprawdzi się nawóz do roślin zielonych lub specjalny preparat do monster, stosowany raz w miesiącu w małej dawce. Dzięki temu roślina ma siłę, by rozwijać nowe pędy, ale nie jest pobudzana zbyt agresywnie. Pamiętajcie też o przecieraniu liści z kurzu – czyste blaszki lepiej wykorzystują światło, co zimą ma ogromne znaczenie dla tempa wzrostu.
Zamiokulkas – powolny, ale wytrwały domowy twardziel
fot: Iryna80/AdobeStock
Zamiokulkas uchodzi za roślinę niemal niezniszczalną i rzeczywiście potrafi przetrwać wiele zaniedbań. Ma grube, mięsiste kłącza, w których magazynuje wodę i składniki odżywcze, dlatego zimą często wygląda na zupełnie „uśpionego”. To jednak nie znaczy, że w ogóle nie rośnie. W sprzyjających warunkach nowe pędy mogą pojawić się również w miesiącach zimowych, choć zwykle dzieje się to wolniej niż u innych gatunków.
Jeśli chcecie delikatnie pobudzić zamiokulkasa do wzrostu, kluczowe jest bardzo oszczędne nawożenie. Wystarczy nawóz do roślin zielonych lub sukulentów, zastosowany raz na 6–8 tygodni w minimalnej dawce. Zbyt częste dokarmianie może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Równie ważne jest podlewanie – zimą znacznie rzadsze, dopiero wtedy, gdy ziemia w doniczce wyraźnie przeschnie. Przy takim podejściu zamiokulkas potrafi pozytywnie zaskoczyć i wypuścić nowy, jasnozielony pęd nawet w środku zimy.









