Święta uwielbiam, ale przygotowania potrafią odebrać im sporą część uroku. Zakupy, sprzątanie, gotowanie, nakrywanie stołu, a później jeszcze porządkowanie kuchni. Gdy przychodzi moment, żeby wreszcie usiąść z rodziną, gospodyni często marzy już tylko o ciszy i wygodnym fotelu. Dlatego coraz bardziej rozumiem osoby, które przynajmniej raz chcą zrobić inaczej. Nadal mieć choinkę, kolędy, wspólną Wigilię i świąteczne jedzenie, ale całą organizację zostawić komuś innemu. W Zamku na Skale w Trzebieszowicach można spędzić w ten sposób Boże Narodzenie 2026. Pakiet trwa cztery dni i obejmuje trzy noclegi.

W Wigilię nie stoję przy kuchence i nie liczę pierogów dla całej rodziny. W zamku czeka uroczysta kolacja z 12 daniami

To właśnie ten punkt programu najbardziej działa na moją wyobraźnię. Przyjeżdżam na święta i nie zastanawiam się, czy zrobić jeszcze jedną sałatkę, ani czy uszek wystarczy dla wszystkich. 24 grudnia odbywa się uroczysta Kolacja Wigilijna przy wspólnych stołach. Ma składać się z 12 dań. Wcześniej na zamkowym dziedzińcu serwowana jest również postna zupa. Nie trzeba martwić się także o posiłki w kolejne świąteczne dni. 25 i 26 grudnia goście dostają świąteczne śniadania oraz obiadokolacje. Napoje podczas tych ostatnich są dodatkowo płatne.

Zobacz także:

W pokoju czeka też świąteczny upominek. To niewielki detal, ale przy takim wyjeździe właśnie drobiazgi budują atmosferę. Najbardziej doceniłabym jednak brak kuchennej gonitwy. Nie chodzi o to, że nagle przestałam lubić domowe święta. Czasami po prostu miło byłoby przeżyć Wigilię z drugiej strony stołu. Przyjść na gotowe, spokojnie zjeść i mieć czas dla bliskich, zamiast co chwilę znikać w kuchni.

fot. Adobe Stock | Henryk Niestrój

Po świątecznym śniadaniu można wskoczyć do basenu albo jacuzzi. W pakiecie jest też korzystanie ze strefy Wellness

Święta poza domem mają dla mnie sens wtedy, gdy hotel oferuje coś więcej niż nocleg i posiłki. Tutaj po wspólnym śniadaniu nie trzeba wracać do pokoju i zastanawiać się, co robić przez resztę dnia. Goście mogą korzystać ze strefy Wellness. W ofercie wymieniono basen, jacuzzi i saunę. Dostęp do kompleksu jest nielimitowany w godzinach jego otwarcia.

Szukasz inspiracji podróżniczych? To też warto sprawdzić: Takiej oferty dla seniorów dawno nie widziałam. Wellness i SPA w cenie, a sauny i jacuzzi z widokiem na Pieniny

Sam basen ma 4 na 7 metrów, więc nie jest to wielki aquapark. Bardziej widzę go jako miejsce na spokojną chwilę w wodzie. Do dyspozycji są też leżaki i ręczniki basenowe, te ostatnie w miarę dostępności. I chyba właśnie jacuzzi kusiłoby mnie najbardziej. Po świątecznym obiedzie zamiast siedzieć przez kilka godzin przy stole mogę zabrać strój kąpielowy i zrobić coś zupełnie innego. Hotel ma także strefę SPA, ale tutaj trzeba uważać na ważne rozróżnienie. Dodatkowe zabiegi regeneracyjne są płatne osobno. Nie zakładałabym więc, że masaż czy wybrany rytuał kosmetyczny automatycznie wchodzi w cenę świątecznego pobytu.

Wieczorem nie kończy się na telewizorze w pokoju. W programie są koncerty, kolędowanie i historia zamku pokazana światłem

Po całym dniu jedzenia i odpoczywania chętnie wyszłabym wieczorem z pokoju. Tutaj nie trzeba od razu szukać atrakcji poza hotelem, bo część świątecznego programu odbywa się na miejscu. Zaplanowano wieczorne koncerty oraz kolędowanie na zamkowym dziedzińcu. Jest również muzyka na żywo w okolicy kawiarni. Ciekawie brzmi VideoMapping „Światło Historii”. Wieczorem można zobaczyć historię zamku przedstawioną właśnie w takiej formie. Przy pobycie w zabytkowym miejscu zdecydowanie wolę taką atrakcję niż kolejną godzinę spędzoną przed telewizorem.

Dla dzieci przygotowano osobny zestaw zajęć. Są warsztaty zdobienia pierniczków i tworzenia ozdób choinkowych, wspólne ubieranie choinki, rodzinne zajęcia plastyczne oraz zamkowe wieczory z bajkami. Jest też pokój gier z bilardem i piłkarzykami. To może być ciekawy układ dla rodziny złożonej z kilku pokoleń. Dziadkowie mogą odpocząć, dzieci mają swoje zajęcia, a wieczorem wszyscy spotykają się ponownie. Dodatkową atrakcją jest możliwość zwiedzania samego zamku. Trzeba jednak pamiętać, że ta część jest płatna osobno. Nocne zwiedzanie kosztuje 40 zł od osoby, a samodzielne zwiedzanie 20 zł dla dorosłego i 10 zł dla dziecka. 

Cztery świąteczne dni w zamku brzmią jak odpoczynek od corocznej gonitwy. Warto jednak przed rezerwacją doliczyć kilka dodatkowych opłat

Pakiet obejmuje trzy noclegi w wybranej kategorii pokoju, czyli w sumie czterodniowy pobyt. Dla mnie to rozsądny czas. Wystarczająco długo, żeby poczuć zmianę otoczenia, ale bez konieczności organizowania długiego zimowego urlopu. Sam Zamek na Skale znajduje się w Trzebieszowicach na Ziemi Kłodzkiej. To dawny rycerski zamek, więc już sam charakter miejsca odróżnia taki wyjazd od świąt spędzonych w zwykłym miejskim hotelu. Gdybym miała ochotę wyjść poza zamkowe mury, w regionie są również miejsca na zimowe spacery. Hotel wskazuje między innymi Błędne Skały i Szczeliniec. Oczywiście w grudniu plany wycieczkowe uzależniłabym od pogody i aktualnych warunków.

Przed rezerwacją sprawdziłabym też pełny koszt pobytu. Do ceny pakietu trzeba doliczyć opłatę klimatyczną w wysokości 3,20 zł za osobę za dobę. Zwykły parking kosztuje 20 zł za dobę, a parking VIP przy samym budynku zamku 100 zł za dobę. Hotel zaznacza również, że cennik może być aktualizowany. Czy zamieniłabym domowe Boże Narodzenie na taki wyjazd co roku? Chyba nie. Lubię własną choinkę, swoje talerze i zamieszanie w kuchni, przynajmniej do pewnego momentu.

Ale raz? Bardzo chętnie sprawdziłabym, jak smakuje Wigilia, przed którą moim najważniejszym zadaniem jest spakowanie sukienki do walizki. Ktoś przygotowuje świąteczne jedzenie, ktoś nakrywa stół, wieczorem czeka koncert, a następnego dnia zamiast zmywania można pójść do jacuzzi. Po wielu latach organizowania świąt dla innych taka odmiana brzmi całkiem kusząco.