Zimą wiele z was patrzy na swoje ukochane kwiaty i zastanawia się, dlaczego mimo starań wyglądają coraz gorzej. Liście żółkną, łodygi wiotczeją, a doniczki jakby przestają tętnić życiem. Wbrew pozorom to nie tylko kwestia światła czy bliskości grzejnika. Największy zimowy problem kryje się gdzie indziej – w powietrzu, którym oddychacie wy i wasze rośliny. A kiedy temperatura za oknem spada, a kaloryfery idą pełną parą, ten niewidoczny czynnik potrafi wykończyć nawet najodporniejsze gatunki.
Dlaczego zimą rośliny słabną?
Zimowe miesiące zmieniają warunki życia waszych roślin bardziej, niż się wydaje. Ogrzewanie działające pełną parą, krótsze dni i mniejsza cyrkulacja powietrza sprawiają, że rośliny wchodzą w tryb przetrwania. W naturze zimą wiele gatunków odpoczywa, ale w mieszkaniach trudno im o równowagę. Dlatego zaczynają reagować – zrzucają liście, zatrzymują wzrost, tracą sprężystość. To normalne, ale często dodatkowo pogarszamy im warunki, nieświadomie utrudniając im przetrwanie sezonu.
Zobacz także:
Największy zimowy wróg roślin doniczkowych
Najgorsze, co możecie zafundować roślinom zimą, to przesadnie suche powietrze. A niestety właśnie takie panuje w większości mieszkań, gdy tylko zacznie się sezon grzewczy. Kaloryfery podnoszą temperaturę, a wilgotność spada nawet poniżej 30%.
Dla roślin to ogromny stres: szybciej odparowują wodę, ich liście tracą jędrność, brzegi zaczynają się wywijać i zasychać. Niektóre gatunki – jak paprocie, fikusy czy skrzydłokwiaty – reagują na to błyskawicznie i bardzo dotkliwie.
Do tego dochodzi jeszcze jeden kłopot. W suchym powietrzu szybciej pojawiają się szkodniki, zwłaszcza przędziorki, które uwielbiają ciepłe, suche środowisko. Jeśli więc zimą widzicie na liściach delikatną pajęczynkę, to znak, że wilgotność powietrza w mieszkaniu jest zdecydowanie zbyt niska.
Jak pomóc roślinom w suchym, ogrzewanym mieszkaniu?
Na szczęście z suchym powietrzem naprawdę można sobie poradzić – i to bez dużych inwestycji. Najprostszy sposób to regularne zraszanie, ale pamiętajcie, że działa ono tylko chwilowo. O wiele skuteczniejsze będzie ustawienie przy roślinach nawilżacza powietrza lub miseczek z wodą, które powoli parują. Sprawdza się też metoda „na mokry keramzyt" – wystarczy ustawić doniczkę na podstawce wypełnionej kamyczkami i wodą, tak by korzenie nie były zanurzone, a roślina korzystała z naturalnego parowania.
Warto również odsunąć rośliny od kaloryferów. Nawet jeśli nie stoją bezpośrednio na grzejniku, często znajdują się zbyt blisko źródła ciepła, co dodatkowo wysusza liście. Jeśli macie możliwość, przenieście je zimą w chłodniejsze, ale jaśniejsze miejsce. Rośliny zdecydowanie to docenią.
Zimowa pielęgnacja roślin krok po kroku
Poza zwiększeniem wilgotności powietrza warto przyjrzeć się też codziennej pielęgnacji. Przede wszystkim zimą podlewamy mniej – rośliny pobierają wtedy dużo mniej wody. Lepiej przesuszyć podłoże niż doprowadzić do gnicia korzeni. Sprawdzajcie górną warstwę ziemi palcem i podlewajcie dopiero wtedy, gdy jest wyraźnie sucha.
Nawożenie? W większości przypadków lepiej je ograniczyć lub całkowicie wstrzymać, bo rośliny zimą i tak prawie nie rosną. Warto natomiast zadbać o wietrzenie – krótkie, ale regularne przewietrzanie mieszkania poprawi jakość powietrza. Pamiętajcie tylko, by nie zostawiać roślin w przeciągu.
Zimą dobrze jest również częściej przecierać liście z kurzu. W suchych mieszkaniach osiada on szybciej, a zabrudzone liście gorzej oddychają i jeszcze bardziej spowalniają procesy życiowe roślin.









