Jesienią częściej przyglądam się swoim włosom. Po lecie bywają przesuszone, trudniej je ułożyć, a przy porannym czesaniu zauważam kolejne siwe pasma. Najbardziej przeszkadza mi wyraźny przedziałek, szczególnie gdy światło pada prosto na czubek głowy. Wtedy nawet starannie ułożona fryzura wygląda inaczej, niż sobie zaplanowałam.

Nie mam nic przeciwko siwiźnie. Znam kobiety, którym srebrne włosy dodają mnóstwo uroku. Sama jednak lubię czasem nieco przyciemnić jaśniejsze kosmyki, zwłaszcza gdy nie mam ochoty na kolejne farbowanie. Zaczęłam więc szukać prostych metod, które można wypróbować w domu. Jedna z nich przypomniała mi sposób stosowany kiedyś przez moją babcię.

Zobacz także:

Siwe włosy przy przedziałku potrafią rzucać się w oczy. Nie każda kobieta chce od razu sięgać po farbę

Pierwsze siwe włosy zauważyłam dawno temu, ale przez długi czas zupełnie mi nie przeszkadzały. Pojedynczy jasny kosmyk można było łatwo ukryć podczas czesania. Z czasem zaczęło ich przybywać, a największe skupisko pojawiło się właśnie przy przedziałku. To miejsce jest szczególnie widoczne, ponieważ włosy rozchodzą się na dwie strony i odsłaniają skórę głowy. Wystarczy stanąć pod mocniejszym światłem, żeby srebrne pasma stały się jeszcze bardziej zauważalne. Sama najlepiej widzę to podczas robienia zdjęć. Fryzura wydaje się ciemna, ale na czubku głowy pojawia się wyraźna, jasna linia.

Oczywiście najprostszym rozwiązaniem byłoby farbowanie odrostów. Tyle że nie zawsze mam na to czas i ochotę. Regularne wizyty u fryzjera oznaczają dodatkowe wydatki, a samodzielne nakładanie farby wymaga przygotowania i późniejszego sprzątania łazienki. Nie każda kobieta potrzebuje też trwałego koloru. Czasami chodzi tylko o delikatne przygaszenie siwizny albo zmniejszenie kontrastu między jasnymi pasmami a resztą fryzury. W takich sytuacjach można zainteresować się domowymi płukankami. Jedna z nich szczególnie mi się spodobała.

Płukanka z ziemniaków i jeszcze 1 składnika z kuchni to prosty domowy sposób. Przygotowanie zajmuje tylko kilkanaście minut

Do przygotowania domowej płukanki potrzebne są obierki z dwóch lub trzech ziemniaków oraz dwie torebki czarnej herbaty. Przyda się również około pół litra wody, mały garnek i sitko.

Najpierw dokładnie myję ziemniaki, jeszcze przed obraniem. To ważne, ponieważ na skórce mogą znajdować się resztki ziemi i inne zanieczyszczenia. Do płukanki wybieram tylko zdrowe, świeże obierki. Spleśniałe albo mocno kiełkujące ziemniaki od razu odrzucam.

fot. Paweł Kacperek/Adobe Stock

Obierki przekładam do garnka i zalewam wodą. Doprowadzam całość do wrzenia, a następnie gotuję na niewielkim ogniu przez około 10 do 15 minut. W tym czasie woda może nabrać lekko mętnego koloru. Po wyłączeniu palnika dodaję dwie torebki czarnej herbaty i pozostawiam je w gorącym płynie na około 5 do 10 minut. Następnie wyjmuję herbatę, przecedzam wywar i czekam, aż całkowicie ostygnie.

Płukanka musi mieć temperaturę pokojową. Nie należy nakładać gorącego płynu na skórę głowy. Gotowy napar można wykorzystać po umyciu włosów. Najpierw dokładnie spłukuję szampon, a następnie powoli polewam włosy przygotowanym płynem. Szczególną uwagę zwracam na przedziałek i miejsca, w których siwizna jest najbardziej widoczna.

Można też przelać niewielką ilość płukanki do czystej butelki z aplikatorem, żeby łatwiej rozprowadzić ją u nasady. Trzeba jednak uważać, aby napar nie dostał się do oczu. Po kilku minutach spłukuję włosy letnią wodą i suszę je tak jak zwykle.

Siwe odrosty można sprytnie zamaskować bez farbowania. Kilka trików sprawia, że przedziałek mniej się wyróżnia

Sama płukanka nie zawsze wystarczy, szczególnie gdy siwych włosów jest już sporo. Właśnie dlatego lubię łączyć domową pielęgnację z prostymi sposobami na układanie fryzury. Najłatwiejszy trik polega na zmianie miejsca przedziałka.

Przez lata czesałam się dokładnie tak samo, więc włosy naturalnie rozchodziły się w jednym miejscu. Kiedy zaczęłam przesuwać przedziałek odrobinę na bok, zauważyłam, że jasne pasma są mniej widoczne. Nie trzeba od razu robić zupełnie nowej fryzury. Czasami wystarczy przesunąć linię o centymetr albo dwa. Dobrym rozwiązaniem jest również przedziałek prowadzony delikatnym zygzakiem. Wtedy jasne włosy nie tworzą jednej wyraźnej linii na czubku głowy.

Duże znaczenie ma także objętość. Gdy włosy są mocno przyklapnięte i przylegają do skóry, odrosty stają się bardziej zauważalne. Dlatego podczas suszenia delikatnie unoszę pasma u nasady. Nie potrzebuję do tego skomplikowanej stylizacji. Wystarczy szczotka i kilka minut więcej przed lustrem.

Przy większej ilości siwizny można sięgnąć po specjalne kosmetyki do tymczasowego maskowania odrostów. W drogeriach dostępne są spraye, pudry i produkty z aplikatorem, które nakłada się bezpośrednio na wybrane miejsca. Ich zaletą jest możliwość dobrania koloru do reszty włosów.
Takie rozwiązanie bywa szczególnie wygodne przed ważną uroczystością. Nie trzeba farbować całej głowy tylko po to, żeby na jeden wieczór wyrównać kolor przy przedziałku.

To również może cię zainteresować: Nie kasuję budzika na wolną sobotę. 17.10 o 6:00 lecę do Aldi po dzianinową sukienkę za 49,99 zł. Norweski wzór zrobi całe OOTD

Oczywiście tymczasowe kosmetyki również mają swoje ograniczenia. Mogą ścierać się podczas dotykania włosów, a niektóre pozostawiają ślady na jasnych tkaninach. Warto więc stosować je zgodnie z instrukcją producenta.