Siwe włosy potrafią pojawić się w najmniej odpowiednim momencie. Rano układam fryzurę, zerkam w lustro i ni stąd, ni zowąd dostrzegam kilka srebrnych nitek przy skroniach albo wzdłuż przedziałka. Niby drobiazg, ale na tle ciemniejszych włosów od razu rzucają się w oczy. Nie zawsze mam jednak czas ani ochotę na kolejne farbowanie. Na szczęście istnieje sprytny sposób, żeby na chwilę zamaskować pojedyncze siwe kosmyki. Wystarczy kosmetyk, który wiele z nas ma już w swojej kosmetyczce.
Siwe włosy przy skroniach? Zamiast farby sięgnij po zwykły tusz do brwi
Nie mam nic przeciwko siwym włosom. Wręcz przeciwnie, zadbana siwizna potrafi wyglądać stylowo. Rozumiem jednak osoby, które wolą zachować jednolity kolor fryzury, a pojedyncze, jasne kosmyki pojawiające się między farbowaniami zwyczajnie je irytują. Osobiście najbardziej zwracam uwagę na okolice skroni i przedziałka, bo właśnie tam nawet kilka siwych włosków potrafi być mocno widocznych.
Zobacz także:
Oczywiście można sięgnąć po specjalny spray do odrostów, ale nie zawsze warto kupować całe opakowanie kosmetyku tylko po to, żeby zamaskować dosłownie kilka pasemek. Znacznie bardziej spodobał mi się patent z wykorzystaniem koloryzującego tuszu do brwi.
Tak, dokładnie tego samego, którym na co dzień przyciemniamy i układamy włoski nad oczami. Taki kosmetyk zawiera pigmenty, które osadzają się na powierzchni włosa, nadając mu wybrany kolor. Dzięki niewielkiej szczoteczce można precyzyjnie pokryć pojedyncze siwe nitki, bez konieczności nakładania farby na całą fryzurę.
fot. Dominika/Adobe Stock
Najważniejszy jest odpowiedni odcień. Tusz powinien być możliwie zbliżony do koloru włosów u nasady, a niekoniecznie do koloru brwi. Przy chłodnych ciemnych blondach i brązach lepiej unikać kosmetyków z wyraźnie ciepłym, rudawym pigmentem, który mógłby niepotrzebnie podkreślić zamaskowane kosmyki.
Trzeba też pamiętać, że jest to zastosowanie inne niż przewidziane przez producenta. Przed wypróbowaniem takiego sposobu warto sprawdzić zalecenia na opakowaniu i nie nakładać produktu np. na podrażnioną skórę głowy.
Kilka ruchów szczoteczką i gotowe. Jak zamaskować siwe włosy tuszem do brwi?
Największą zaletą tego patentu jest dla mnie to, że ten mini fryzjerski "zabieg" nie wymaga żadnych przygotowań. Nie trzeba mieszać farby, zakładać rękawiczek ani wygospodarowywać co najmniej pół godziny w łazience. Samo punktowe nałożenie kosmetyku może zająć dosłownie dwie minuty.
Najpierw wystarczy rozczesać suche włosy i odsłonić miejsca, w których siwizna jest najbardziej widoczna. Następnie należy zebrać ze szczoteczki nadmiar produktu, żeby nie pozostawić na włosach ciemnych grudek.
Tusz nakładamy delikatnie, krótkimi ruchami, wyłącznie na pojedyncze siwe włoski. Najlepiej zacząć od minimalnej ilości i w razie potrzeby stopniowo dokładać pigment. Zbyt gruba warstwa może posklejać kosmyki i sprawić, że będą wyglądały nienaturalnie.
Po aplikacji trzeba poczekać, aż kosmetyk całkowicie wyschnie. Warto też uważać, żeby nie pobrudzić skóry przy linii włosów. Nie nakładałabym tuszu bezpośrednio przy oczach ani na większe partie skóry głowy.
To również warto sprawdzić: Siwizna opanowała moje skronie, teraz biorę 2 składniki z kuchni i rzadziej chodzę do fryzjera. Przyciemniają włosy w mig
Oczywiście taki sposób nie zastąpi farbowania i nie przywróci włosom naturalnego pigmentu. Efekt jest wyłącznie tymczasowy, a kosmetyk może ścierać się pod wpływem wilgoci, potu czy dotykania włosów. Przed założeniem jasnej czapki lub ubrania dobrze więc sprawdzić, czy nie pozostawia śladów.
Nie próbowałabym też pokrywać tuszem całego odrostu. Przy większej ilości siwizny wygodniejszym rozwiązaniem będzie produkt przeznaczony specjalnie do tuszowania odrostów.
W tym patencie najbardziej przekonuje mnie jego prostota. Kiedy przed wyjściem zauważę kilka srebrnych włosków, nie muszę od razu planować farbowania ani szukać terminu u fryzjera. Czasem wystarczy drobna poprawka, żeby kolor fryzury tymczasowo wyglądał na bardziej jednolity. A jeśli produkt, który już mam w swojej podręcznej kosmetyczce, nadaje się do takiego zastosowania, można przy okazji uniknąć kolejnego wydatku.
Obserwuj nas na Google







