Mały balkon potrafi dać w kość. Z jednej strony chce się mieć tam coś ładnego, z drugiej każdy centymetr jest na wagę złota. Dlatego tak bardzo lubię meble, które nie przytłaczają przestrzeni, a jednocześnie robią robotę wizualnie. Ta pleciona ławeczka z sosny i rattanu od razu wydała mi się właśnie takim zakupem, prostym, zgrabnym i dużo bardziej efektownym, niż wskazuje cena.
Rattanowa ławeczka na balkon robi efekt od pierwszego spojrzenia. Wygląda lekko, ale wcale nie sprawia wrażenia byle jakiej
Nie będę ukrywać, to właśnie wygląd przyciągnął mnie do niej od razu. Ta ławeczka ma w sobie coś ze skandynawskich, spokojnych wnętrz, w których wszystko wydaje się lekkie, jasne i naturalne. Połączenie drewna sosnowego z plecionym siedziskiem w stylu cannage wygląda bardzo świeżo, ale nie przekombinowanie. To nie jest mebel, który krzyczy formą. Raczej taki, który od razu uspokaja przestrzeń i sprawia, że balkon zaczyna wyglądać przytulniej.
Zobacz także:
Bardzo podoba mi się to, że nie wygląda jak typowy plastikowy mebel balkonowy, który po prostu ma stać i tyle. Tutaj widać pomysł. Plecionka daje ten modny, naturalny klimat, który pasuje nie tylko do balkonu, ale też do przedpokoju, sypialni, a nawet salonu. I właśnie to jest moim zdaniem największy plus tej ławeczki. Nawet jeśli kiedyś przestawisz ją z balkonu do mieszkania, nadal będzie wyglądać dobrze i nie zrobi się z niej przypadkowy grat.
W ostatnim czasie takie plecione formy są naprawdę na topie. Widać je wszędzie, od drogich showroomów po inspiracje wnętrzarskie w sieci. Różnica jest taka, że zwykle ceny potrafią skutecznie ostudzić zapał. Dlatego tak zaskoczyła mnie ta promocja na stronie Sklum. Oryginalnie ławeczka była naprawdę droga, ale po przecenie to nie jest duży koszt, jak za tak porządny produkt na lata.
Sosnowa ławka zmieściła się nawet na małym balkonie. Wreszcie mam gdzie odstawić kawę i usiąść na chwilę
Przy małym balkonie zawsze jest ten sam problem. Chce się stworzyć przyjemny kącik, ale wystarczy jeden za duży mebel i nagle nie ma jak się obrócić. Właśnie dlatego ławka o długości 90 cm wydała mi się tak rozsądnym wyborem. Nie zajmuje przesadnie dużo miejsca, a daje dużo większy komfort niż pojedynczy taboret czy przypadkowe krzesło. Można na niej usiąść, można położyć poduszkę, można odstawić tacę z kawą albo doniczkę z kwiatami.
U mnie najważniejsze było to, żeby balkon nie zrobił się zagracony. Ta ławeczka ma lekką formę, więc nie przytłacza nawet niewielkiej przestrzeni. To ogromna różnica, bo wiele mebli balkonowych wygląda dobrze tylko w sklepie albo na dużym tarasie.
To może cię zainteresować: Wygląda jak od designera, ogarnia bałagan, a kot ma swoje miejsce. Bestseller z Sinsay za półdarmo
Doceniam też to, że taki mebel daje więcej możliwości niż się na początku wydaje. Rano można na nim spokojnie wypić kawę, po południu usiąść z telefonem albo książką, a wieczorem po prostu popatrzeć z góry na osiedle i złapać chwilę dla siebie. Niby tylko ławeczka, a jednak od razu zmienia sposób korzystania z balkonu. Przestaje być dodatkiem do mieszkania, a zaczyna być miejscem, z którego faktycznie chce się korzystać.
I jeszcze jedna rzecz. Taki model naprawdę łatwo zestawić z resztą dodatków. Pasują do niego jasne poduchy, kremowy pled, lampki solarne, wiklinowe osłonki na doniczki i zwykły stolik pomocniczy. Czasem wystarczy właśnie jeden dobrze dobrany mebel, żeby nawet zwykły balkon w bloku nabrał charakteru.
fot. Screen strona internetowa sklum.pl
Cena tej plecionej ławki zaskakuje najmocniej. Wygląda jak projektant, a kosztuje mniej niż wiele sieciówkowych nowości
Największe zaskoczenie przyszło jednak wtedy, gdy spojrzałam na cenę. 249,95 zł za plecioną ławkę z drewna sosnowego i rattanu to naprawdę uczciwa propozycja, szczególnie kiedy porówna się ją z tym, co widać w sklepach wnętrzarskich. Tam za podobny klimat płaci się często dużo więcej, a i tak nie zawsze idzie za tym jakość albo praktyczny rozmiar. Tutaj ten balans między wyglądem a ceną wypada naprawdę dobrze.
To jest konkretna ławka ze sklepu premium, z tej wyższej półki, gdzie normalnie ceny potrafią odstraszyć. Tym bardziej byłam zdziwiona, że trafiłam na nią na promocji i kosztuje praktycznie tyle, co najprostsze ławki ogrodowe z marketów, takie jakie można zobaczyć chociażby na stronie Lidla.
I właśnie dlatego uważam, że warto cierpliwie czekać na przeceny. Bo zamiast brać pierwszy lepszy mebel, można dorwać coś naprawdę porządnego w cenie, która normalnie kojarzy się z marketem. Tutaj dokładnie tak było. Produkt premium, ale zapłaciłam jak za zwykłą ławkę ogrodową. I to jest ten moment, kiedy ma się poczucie, że zrobiło się naprawdę dobry interes.
Jeśli więc od dawna chodzi ci po głowie pomysł, żeby wreszcie zrobić coś z balkonem, ale nie chcesz zaczynać od drogich kompletów mebli, taka ławeczka może być świetnym początkiem. Jest zgrabna, modna i praktyczna. Daje miejsce do siedzenia, poprawia wygląd całej przestrzeni i od razu tworzy ten przyjemny klimat, którego tak bardzo brakuje po zimie. U mnie wystarczyło dołożyć miękką poduszkę i kubek kawy, żeby zwykły balkon zaczął wyglądać jak miejsce, do którego chce się wracać każdego dnia.








