Jesienią zmienia się nie tylko pogoda za oknem. Rośliny doniczkowe również zaczynają funkcjonować trochę inaczej, choć w ciepłym mieszkaniu łatwo tego nie zauważyć. Dni stają się krótsze, słońca jest mniej, a wzrost wielu gatunków zwalnia. Sama kiedyś pielęgnowałam grudnika przez cały rok niemal identycznie. Dopiero później zorientowałam się, że przed kwitnieniem potrzebuje on czegoś zupełnie innego niż ciągłego rozpieszczania.
We wrześniu grudnik potrzebuje długich nocy. Wieczorne światło może przeszkodzić w tworzeniu pąków
Jedną z najważniejszych rzeczy w jesiennej pielęgnacji grudnika jest odpowiednia ilość światła. Nie chodzi jednak o to, żeby teraz szukać dla niego najbardziej nasłonecznionego parapetu. Wręcz przeciwnie. Grudnik reaguje na skracający się dzień, a długie noce są dla niego sygnałem, że zbliża się czas kwitnienia.
Zobacz także:
Jesienią warto zapewnić mu około 12 godzin nieprzerwanej ciemności na dobę przez mniej więcej sześć tygodni. I właśnie tutaj czasem zupełnie nieświadomie przeszkadzamy roślinie. Grudnik może stać na parapecie w pokoju, w którym każdego wieczoru do późna świeci mocna lampa. Dla nas to drobiazg, ale dla rośliny oznacza skrócenie okresu ciemności.
W moim przypadku najlepiej sprawdza się jasne stanowisko w ciągu dnia i spokojny, ciemny kąt wieczorem. Nie trzeba oczywiście codziennie chować doniczki do szafy. Lepiej po prostu znaleźć miejsce, którego po zmroku nie oświetlamy przez kilka godzin. W dzień grudnik nadal potrzebuje światła, najlepiej rozproszonego. To właśnie połączenie jasnego dnia i odpowiednio długiej nocy pomaga mu przygotować się do tworzenia pąków.
Konewkę odkładam częściej niż latem. Jesienią grudnik nie chce siedzieć w mokrej ziemi
fot: Elena/AdobeStock
Drugą zmianę wprowadzam podczas podlewania. Jesienią grudnik nie potrzebuje już tyle wody co w okresie intensywnego wzrostu. Nie oznacza to, że można zupełnie o nim zapomnieć. Podłoże nie powinno wyschnąć na wiór, ale ciągle mokra ziemia również nie jest dobrym pomysłem.
Przekonałam się, że najlepiej przestać podlewać według kalendarza. Zamiast zakładać, że konewkę wyciągam przykładowo co kilka dni, po prostu sprawdzam palcem ziemię. Gdy jej wierzchnia warstwa przeschnie, można pomyśleć o podlaniu. Nadmiar wody powinien swobodnie wypłynąć z doniczki, dlatego otwory odpływowe są bardzo ważne. Woda nie może też godzinami stać na dnie osłonki.
Jesienią ograniczam również nawożenie. To nie jest moment, w którym próbuję za wszelką cenę pobudzać grudnika do wypuszczania nowych części. Teraz zależy mi przede wszystkim na tym, żeby roślina dostała wyraźny sygnał do przygotowania się do kwitnienia. Mniej wody, dłuższe noce i trochę chłodniejsze warunki potrafią zrobić więcej niż nadgorliwa pielęgnacja.
Grudnik przed kwitnieniem lubi mieć trochę chłodniej. Gorący kaloryfer nie jest jego sprzymierzeńcem
Na światło zwracam największą uwagę, ale temperatura również jest ważna. Chłodniejsze jesienne noce pomagają grudnikowi wejść w okres przygotowania do kwitnienia. Nie trzeba jednak wystawiać doniczki na zimny balkon. Temperatura nie powinna spadać poniżej około 10 stopni Celsjusza, ponieważ grudnik nie jest odporny na mróz.
Znacznie rozsądniej znaleźć mu miejsce, które jest po prostu chłodniejsze niż latem. Parapet tuż nad mocno rozgrzanym grzejnikiem nie będzie najlepszym wyborem. Przy temperaturze nocą wynoszącej około 15 do 18 stopni Celsjusza szczególnie ważne stają się długie okresy ciemności. Jeszcze niższa, ale bezpieczna temperatura również może sprzyjać tworzeniu pąków.
Czytaj również: Dziadek wkręcał śrubki w cytrynę i miał piękne rośliny. Śmialiśmy się, a później robiliśmy tak samo
Kiedy wreszcie zauważę pierwsze małe pączki na końcach pędów, przestaję eksperymentować z miejscem. Grudnik nie przepada wtedy za gwałtownymi zmianami temperatury i warunków, bo może zareagować zrzucaniem pąków. Dlatego nie przenoszę go co chwilę z pokoju do pokoju i nie ustawiam nagle przy kaloryferze.
Jesienna pielęgnacja grudnika jest więc trochę przewrotna. Zamiast mocniej się nim zajmować, warto pozwolić mu zwolnić. Ja przede wszystkim pilnuję długich, ciemnych nocy, ostrożniej sięgam po konewkę i zapewniam roślinie nieco chłodniejsze stanowisko. To proste zmiany, które pomagają grudnikowi przygotować się do tego, na co czekamy najbardziej, czyli zimowego kwitnienia.

Obserwuj nas na Google







