Kiedy robi się chłodniej, coraz mniej czasu spędzamy na balkonie. Chowamy poduszki z krzeseł, sprzątamy letnie dekoracje i powoli przygotowujemy wszystko na zimę. Szkoda tylko pozbywać się kwiatów, które nadal wyglądają pięknie. Zwłaszcza pelargonii, bo te potrafią naprawdę długo zachować dobrą formę. Wcale nie trzeba ich spisywać na straty wraz z końcem września. Przy odpowiedniej pielęgnacji mogą kwitnąć nawet do pierwszych przymrozków.
W październiku podlewam pelargonie zupełnie inaczej. Ten błąd może szybko zniszczyć korzenie
Latem moje pelargonie potrzebują sporo wody, szczególnie podczas upałów. Zdarza się, że podlewam je nawet codziennie. Jednak w październiku całkowicie zmieniam przyzwyczajenia. Pierwsza zasada to ograniczenie podlewania. Chłodne noce, krótsze dni i słabsze słońce sprawiają, że ziemia w doniczkach wysycha znacznie wolniej.
Zobacz także:
Nie trzymam się już żadnego sztywnego harmonogramu. Zamiast tego wkładam palec do ziemi na głębokość około 2 cm i sprawdzam, czy podłoże zdążyło przeschnąć. Gdy nadal jest wilgotne, odkładam konewkę. Podlewam dopiero wtedy, gdy wierzchnia warstwa ziemi jest sucha.
To naprawdę ważne, ponieważ nadmiar wody podczas chłodnej pogody może doprowadzić do gnicia korzeni. Pelargonie znacznie lepiej znoszą krótkie przesuszenie niż ciągłe stanie w mokrej ziemi.
Pilnuję również, żeby woda nie zalegała w podstawkach. Najlepiej podlewać kwiaty rano, bez moczenia liści i kwiatostanów. Dzięki temu roślina nie pozostaje mokra przez całą chłodną noc.
Regularnie usuwam przekwitłe kwiaty pelargonii. Dzięki temu pojawiają się kolejne pąki
fot: archiwum prywatne/Story.pl
Druga zasada jest jeszcze prostsza. Co kilka dni zaglądam do doniczek i sprawdzam, czy nie pojawiły się zaschnięte kwiatostany. Kiedy je zauważę, od razu je usuwam.
Dlaczego to robię? Pelargonia, która nie musi przeznaczać energii na wytwarzanie nasion, może dalej rozwijać kolejne kwiaty. Regularne usuwanie przekwitłych kwiatostanów pomaga przedłużyć kwitnienie, nawet kiedy temperatury zaczynają spadać.
Nie obrywam jednak samych suchych płatków. Usuwam cały przekwitły kwiatostan razem z jego szypułką, ostrożnie odłamując go w odpowiednim miejscu lub odcinając czystymi nożyczkami. Przy okazji pozbywam się pożółkłych liści i sprawdzam, czy między pędami nie zalegają gnijące resztki roślin. W chłodne, wilgotne dni łatwiej bowiem o rozwój chorób grzybowych.
Nie warto teraz mocno przycinać zdrowych, kwitnących pędów. Lepiej ograniczyć się do bieżącego porządkowania roślin, a większe cięcie zaplanować w zależności od sposobu ich zimowania.
Jesienią warto zrobić również to: W ogrodzie masz pod stopami eliksir dla twoich roślin. Ja układam je metodą 1:3 i mam mega porcję nawozu za darmo
Pelargonie mogą kwitnąć nawet w listopadzie. Trzeba jednak uważać na nocne przymrozki
Wiele osób zastanawia się, do kiedy kwitną pelargonie. Przy sprzyjającej pogodzie mogą zachować kwiaty przez cały październik, a nawet część listopada. Wszystko zależy od temperatury, nasłonecznienia i kondycji roślin.
Moje doniczki stoją w jasnym, osłoniętym miejscu. To ważne, ponieważ pelargonie nadal potrzebują światła. Gdy balkon jest zacieniony, kwitnienie może szybciej osłabnąć.
W październiku ograniczam również nawożenie. Rośliny nie rosną już tak intensywnie jak latem, więc nie potrzebują równie częstego dokarmiania. Nie chcę pobudzać ich do wytwarzania mnóstwa delikatnych pędów tuż przed zimą. Najważniejsze jest jednak obserwowanie prognozy pogody. Pelargonie nie są odporne na mróz, dlatego przed zapowiadanymi przymrozkami przenoszę doniczki do jasnego, chłodnego pomieszczenia, w którym temperatura nie spada poniżej zera.
Przy odpowiednich warunkach część pelargonii może dalej kwitnąć również pod dachem. Natomiast te przeznaczone do zimowego odpoczynku wymagają ograniczenia podlewania i odpowiedniego przygotowania. Dlatego w połowie października nie śpieszę się z wyrzucaniem swoich pelargonii. Dopóki mają zdrowe liście, nowe pąki i pogoda im sprzyja, mogą nadal pięknie zdobić balkon.

Obserwuj nas na Google







