Lutowe popołudnia to idealny czas, żeby przygotować rozsady jednej z najbardziej uroczych roślin sezonowych — lobelii. Jej drobne, intensywnie niebieskie, różowe albo białe kwiatki przypominają małe motylki i potrafią całkowicie odmienić rabatę, balkon albo skrzynkę na parapecie. Co najlepsze? Wysiew lobelii na rozsady jest naprawdę prosty, a cała zabawa zaczyna się już teraz – w środku zimy. Wystarczy kilka domowych trików i odrobina cierpliwości, żeby za kilka miesięcy cieszyć się eksplozją koloru.

Zacznij w lutym — lobelia lubi wcześniejszy start

Lobelia potrzebuje sporo czasu, żeby wyrosnąć na zwartą, kwitnącą kępę, dlatego wysiew w lutym to strzał w dziesiątkę. Do wysiewu najlepiej sprawdzają się płaskie pojemniki albo wielodoniczki, które łatwo zmieścić na parapecie. Kluczowa sprawa to ziemia – musi być lekka i przepuszczalna, najlepiej taka do wysiewu nasion. Da się ją kupić gotową, ale jeśli w domu jest zwykła ziemia ogrodnicza, warto ją przesiać i wymieszać z perlitem lub piaskiem.

Zobacz także:

Same nasiona lobelii są malutkie jak pyłek, więc nie trzeba ich przykrywać ziemią – wystarczy delikatnie rozrzucić po powierzchni, najlepiej przy pomocy zwilżonego patyczka lub łyżeczki. Sprytny sposób? Wymieszanie nasion z odrobiną mąki ziemniaczanej — wtedy lepiej je widać i łatwiej kontrolować gęstość siewu. Na koniec całość warto lekko spryskać wodą z atomizera i przykryć pojemnik przezroczystą pokrywką albo folią spożywczą z małymi dziurkami. Taka miniszklarenka to gwarancja stałej wilgoci i ciepła – dokładnie tego, czego lobelia potrzebuje do kiełkowania.

Ciepło, wilgotno i jasno — to klucz do sukcesu

Po wysianiu trzeba zapewnić nasionom jak najbardziej stabilne warunki. Lobelia najlepiej kiełkuje w temperaturze 18–21°C, więc idealnym miejscem będzie parapet nad kaloryferem. Nie ma potrzeby specjalnych lamp do doświetlania, ale im więcej światła dziennego, tym lepiej – lobelia nie lubi zbyt ciemnych miejsc. Gdy pojawią się pierwsze mikroskopijne listki (czasem trzeba poczekać nawet 10–14 dni), można lekko uchylić folię, a po kolejnych dniach – zdjąć ją całkowicie.

fot. lizaveta25/Adobe Stock

Ziemia musi być cały czas wilgotna, ale nie mokra. Do podlewania najlepiej sprawdza się metoda „od dołu” – wystarczy wstawić pojemnik na chwilę do miski z wodą, żeby ziemia nasiąkła od spodu. W ten sposób nie wypłuczesz kiełków, które są wyjątkowo delikatne. Kiedy sadzonki podrosną do około 2–3 cm, warto je przepikować, czyli delikatnie przesadzić w większe pojemniki – najlepiej kępkami po kilka roślinek. Lobelia lubi rosnąć w grupie, więc nie trzeba ich rozdzielać pojedynczo.

Domowe triki, które ułatwią sprawę

Jeśli nie ma pod ręką specjalnych pojemników do wysiewu, spokojnie wystarczą zwykłe pudełka po margarynie albo opakowania po jogurtach – ważne tylko, żeby zrobić na dnie dziurki do odpływu wody. Zamiast kupować drogie pokrywki do miniszklarenek, można użyć foliowych woreczków albo pociętej butelki PET. A gdy parapet jest zbyt chłodny, wystarczy podłożyć pod pojemnik styropianową tackę albo starą podkładkę pod garnek – trochę izolacji i rośliny będą miały cieplej.

Warto też przygotować sobie domową etykietkę – wystarczy kawałek plastiku z podpisem „lobelia” i data siewu. Dzięki temu wiadomo, kiedy spodziewać się pierwszych kiełków i nie pomylić jej z innymi roślinami. A kiedy wreszcie minie ryzyko przymrozków (czyli pod koniec maja), sadzonki można spokojnie wynieść na dwór. Lobelia pięknie prezentuje się na brzegach rabat, w skrzynkach, donicach i wiszących koszach. Kwitnie długo, bujnie i gęsto – zupełnie jakby w ogrodzie zatrzymało się stado kolorowych motyli. Wszystko zaczyna się w lutym – od kilku minut z nasionami i jednego parapetu. Proste jak drut.