Dekorowanie grobów na Wszystkich Świętych zawsze planuję wcześniej. Nie lubię robić zakupów w ostatniej chwili, kiedy mam wrażenie, że potrzebuję wszystkiego naraz. Od pewnego czasu przed wyjściem do sklepu najpierw przeglądam szafki, piwnicę i pudełka z ozdobami. Często znajduję w nich rzeczy, które wystarczy oczyścić, rozłożyć na części i wykorzystać w zupełnie nowy sposób. W tym roku właśnie tak postanowiłam przygotować wiązankę.
Znicze, wkłady, kwiaty i środki do czyszczenia szybko wydłużają listę zakupów na Wszystkich Świętych. Przy kilku grobach wydatków robi się naprawdę sporo
Przygotowania do 1 listopada nie kończą się przecież na kupieniu jednego znicza. Najpierw potrzebuję czegoś do wyczyszczenia nagrobka, ściereczek i worków. Później przychodzi czas na dekorowanie. Do koszyka trafiają znicze, zapasowe wkłady, kwiaty i gotowe stroiki albo wiązanki.
Przy jednym grobie taka lista może jeszcze nie wyglądać groźnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy przygotowuję kilka miejsc. Kilka zniczy tutaj, kolejne wkłady tam, do tego kwiaty i nagle okazuje się, że przed 1 listopada zostawiam w sklepach znacznie więcej pieniędzy, niż początkowo zakładałam.
Zobacz także:
Najwięcej zastanawiam się właśnie nad kwiatami. Lubię, kiedy na grobie znajduje się jedna większa, uporządkowana kompozycja, zamiast wielu przypadkowych ozdób. Gotowa wiązanka jest wygodnym rozwiązaniem, bo wystarczy ją kupić i położyć na nagrobku. Ja jednak w tym roku postanowiłam sprawdzić, czy naprawdę potrzebuję kolejnej.
W domu miałam przecież sztuczne kwiaty z poprzednich sezonów. Część pochodziła ze starych stroików, inne zostały po wiązankach. Nie wszystkie nadawały się do ponownego użycia, ale sporo wyglądało nadal całkiem dobrze. Zamiast wyrzucać je tylko dlatego, że wcześniej były elementem innej dekoracji, postanowiłam je rozdzielić i zachować.
Nie chcę wydawać 200-300 zł na nową wiązankę, skoro mam w domu całe pudełko kwiatów. Rozebrałam stare dekoracje i wykorzystałam je ponownie
Tegoroczne przygotowania zaczęłam od przeglądania starych ozdób. Wyjęłam wszystko na stół i sprawdziłam każdy kwiat osobno. Te mocno zniszczone odłożyłam, natomiast pozostałe oczyściłam i pogrupowałam kolorami.
Zieleń również postanowiłam zdobyć bez dodatkowych zakupów. Wykorzystuję do tego gałązki z ogrodu, przede wszystkim iglaste, które dobrze wypełniają podstawę wiązanki. Przycinam tylko tyle, ile rzeczywiście potrzebuję. Dzięki temu nie muszę kupować gotowych zielonych dodatków florystycznych. Podoba mi się też sama idea wykorzystania kwiatów kolejny raz.
W ten sposób największy wydatek właściwie znika. Potrzebuję jeszcze podstawy do ułożenia kompozycji. U mnie jest nią pianka florystyczna umieszczona w plastikowej kratce.
Wiązankę DIY na Wszystkich Świętych zaczynam od zielonych gałązek wbitych w piankę. Dopiero później dokładam odzyskane kwiaty i wypełniam wolne miejsca
Przygotowanie wiązanki DIY na Wszystkich Świętych 2026 zaczynam od zebrania wszystkiego na jednym stole. Mam piankę z kratką, sekator lub kombinerki, zielone gałązki z ogrodu oraz sztuczne kwiaty odzyskane ze starych dekoracji. Dzięki temu podczas układania nie muszę co chwilę szukać kolejnych elementów.
Najpierw zajmuję się zielenią. Gałązki przycinam na odpowiednią długość, a następnie umieszczam je w piance. Zaczynam od boków, ponieważ w ten sposób najłatwiej nadać wiązance kształt. Jedne gałązki zostawiam dłuższe, inne skracam. Nie zależy mi na idealnej symetrii.
Później dokładam kolejne gałązki od góry i wypełniam nimi środek. Na tym etapie sama zieleń zaczyna już przypominać niewielką kompozycję. Staram się zakryć podstawę, ale zostawiam wystarczająco dużo miejsca na kwiaty.
Następnie biorę największy kwiat ze starej wiązanki. Jego łodygę skracam kombinerkami, gdy jest za długa, i umieszczam go bliżej środka. Dopiero później dokładam mniejsze kwiaty. Nie rozmieszczam ich w równych odstępach. Wolę najpierw włożyć kilka, odsunąć się od stołu i zobaczyć, gdzie rzeczywiście czegoś brakuje.
Na końcu wykorzystuję drobniejsze elementy, które zostały ze starych stroików. Jasny kwiat może rozjaśnić ciemniejszą zieleń, a kilka mniejszych różowych dodatków połączy się kolorystycznie z największym kwiatem. Tam, gdzie nadal widzę podstawę, dokładam jeszcze krótką gałązkę.
Całość zajmuje mi około 10 minut.
To również może cię zainteresować: Weszłam do Rosska i przepadłam przy półce z ceramiką. Atramentowy granat połyskuje jak nocne niebo, żłobienia to luksus, a taniocha
Po Wszystkich Świętych znów mogę rozebrać kompozycję i zachować te elementy, które nadal będą w dobrym stanie. W przyszłym roku być może powstanie z nich jeszcze zupełnie inna wiązanka.

Obserwuj nas na Google







