Jesienią zmieniam nie tylko garderobę, ale również sposób pielęgnacji włosów. Latem zwykle wystarcza mi lekkie mycie i odżywka, a kiedy zaczyna się sezon na szaliki, czapki i grube swetry, wszystko się komplikuje. Włosy robią się bardziej niesforne, tracą gładkość i znacznie trudniej je ułożyć.
Najbardziej denerwuje mnie moment, kiedy rano starannie się uczeszę, a po założeniu kurtki cała praca idzie na marne. Pasma przyklejają się do policzków, odstają przy przedziałku albo unoszą nad głową. Właśnie dlatego lubię proste sposoby pielęgnacji, które można wypróbować bez większych wydatków. Bez jednego z nich trudno mi wyobrazić sobie jesień i zimę.
Zobacz także:
Jesienią włosy elektryzują się znacznie częściej. Winne są szczególnie 2 proste czynniki
Znasz ten moment, kiedy zdejmujesz czapkę, a razem z nią niemal unoszą się wszystkie włosy? Mnie zdarza się to regularnie, zwłaszcza kiedy na dworze robi się chłodno i zaczynam nosić grube swetry. Wystarczy kilka ruchów szczotką, żeby kosmyki zaczęły odstawać w różne strony.
Elektryzowanie włosów nie jest niczym niezwykłym. To efekt gromadzenia się ładunków elektrostatycznych. Podczas pocierania o czapkę, szalik, ubranie czy szczotkę może dochodzić do przemieszczania się elektronów. Poszczególne pasma uzyskują wtedy podobny ładunek i zaczynają się odpychać.
fot. Alina/Adobe Stock
Szczególnie dobrze widać to przy cienkich i lekkich włosach, które łatwo odrywają się od reszty uczesania. Jesienią i zimą problem często się nasila, ponieważ w ogrzewanych pomieszczeniach powietrze bywa suche. W takich warunkach ładunki elektrostatyczne trudniej się rozpraszają. Dodatkowo włosy mogą tracić wilgoć, przez co stają się mniej elastyczne i bardziej podatne na puszenie.
Nie pomaga również częste zakładanie i zdejmowanie ubrań. Syntetyczne materiały, polarowe bluzy czy niektóre czapki mogą sprzyjać elektryzowaniu, zwłaszcza gdy ocierają się o suche pasma. Ja największy problem mam nie bezpośrednio po umyciu włosów, ale później, kiedy przez kilka godzin przebywam w ogrzewanym pomieszczeniu. Wtedy końcówki robią się bardziej suche, a krótsze kosmyki przy twarzy zaczynają odstawać.
Właśnie dlatego pierwszą rzeczą, na którą zwracam uwagę, jest nawilżenie i wygładzenie włosów. Nie chodzi o to, żeby nakładać na nie mnóstwo kosmetyków. Wystarczy niewielka ilość odpowiedniego preparatu, który ograniczy tarcie i sprawi, że pasma będą łatwiej układały się obok siebie. Co ciekawe, praktycznie każdy ma taki w swojej kuchni.
1 składnik z kuchni i woda pomagają wygładzić odstające kosmyki. Domową mieszankę przygotujesz w minutę
Kiedy włosy zaczynają mi się elektryzować, przypominam sobie o oliwie z oliwek. Zwykle używam jej do sałatek i gotowania, ale w niewielkiej ilości może przydać się również do pielęgnacji suchych końcówek. Oliwa zawiera składniki tłuszczowe, które tworzą na powierzchni włosa delikatną warstwę ochronną. Dzięki temu pasma stają się gładsze, mniej szorstkie i łatwiejsze do ułożenia. To właśnie wygładzenie oraz ograniczenie tarcia zmniejszają elektryzowanie.
Jak przygotować domowy sposób na elektryzujące się włosy? Ja zaczęłabym od naprawdę małej ilości oliwy i odrobiny wody. Najbezpieczniej zwilżyć dłonie kilkoma kroplami wody, a następnie rozetrzeć między nimi dosłownie jedną kroplę oliwy. Tak przygotowanymi dłońmi można delikatnie przesunąć po długości suchych włosów, skupiając się na najbardziej odstających kosmykach. Nie nakładałabym mieszanki bezpośrednio na skórę głowy ani u nasady. Tam włosy najłatwiej przeciążyć i sprawić, że będą wyglądały na nieświeże. Lepiej zacząć od końcówek, a pozostałością na dłoniach lekko wygładzić pasma przy twarzy.
Sam domowy trik to dopiero początek. Kilka zmian sprawi, że włosy będą mniej niesforne
Odkąd zaczęłam bardziej zwracać uwagę na pielęgnację włosów jesienią, przekonałam się, że ogromne znaczenie mają drobiazgi. Nie trzeba od razu wymieniać wszystkich kosmetyków. Warto natomiast przyjrzeć się codziennym nawykom, bo niektóre z nich niepotrzebnie zwiększają tarcie i przesuszają pasma.
Pierwsza rzecz to temperatura wody podczas mycia. Bardzo gorąca kąpiel jest przyjemna po powrocie z zimnego dworu, ale włosom nie zawsze służy. Wolę myć je letnią wodą i dokładnie spłukiwać odżywkę. Dzięki temu łatwiej uniknąć dodatkowego przesuszenia. Druga sprawa to suszenie. Kiedy się spieszę, mam ochotę ustawić suszarkę na najwyższą temperaturę i jak najszybciej skończyć. Staram się jednak wybierać umiarkowany nawiew i nie kierować gorącego powietrza przez długi czas w jedno miejsce. Zbyt intensywne suszenie może pogłębiać problem suchych, odstających włosów.
Duże znaczenie ma także szczotka. Niektóre plastikowe modele mogą nasilać elektryzowanie podczas czesania. Warto wypróbować szczotkę lub grzebień wykonany z materiałów ograniczających powstawanie ładunków elektrostatycznych. Sama zwracam też uwagę na to, żeby nie szarpać włosów i rozczesywać je delikatnie, zaczynając od końcówek.
To również może cię zainteresować: Zaparz, ostudź i nie wyrzucaj. Dzięki temu sprytnemu patentowi mojej babci już nie wydaję kasy na maseczki
W domu warto również kontrolować wilgotność powietrza. W sezonie grzewczym łatwo o przesuszenie, zwłaszcza gdy kaloryfery pracują przez większość dnia. Higrometr pozwala sprawdzić, czy wilgotność nie jest zbyt niska. Zwykle zaleca się utrzymywanie jej w pomieszczeniach na poziomie około 40 do 60 procent.

Obserwuj nas na Google







