Kartonowe pudełko to dla kota coś więcej niż śmieć do wyrzucenia. Daje mu ciepło, poczucie bezpieczeństwa i kontrolę nad otoczeniem. I właśnie dlatego często wygrywa z designerskim legowiskiem. Lecz, to nie wszystko.

Karton to prywatny kaloryfer. Kot lubi to bardziej niż miękkość

Jeśli zastanawiasz się, dlaczego kot tak chętnie wciska się do ciasnego pudełka, odpowiedź jest prosta: tam jest mu po prostu ciepło. Kocia temperatura ciała jest wyższa niż ludzka i wynosi zwykle ponad 38 stopni. Dla ciebie 22 stopnie w salonie to komfort, dla kota – już niekoniecznie. W takiej temperaturze musi on aktywnie dogrzewać organizm, a to kosztuje energię.

Zobacz także:

Karton działa jak naturalny izolator. Tektura falista świetnie zatrzymuje ciepło, a ograniczona przestrzeń sprawia, że po chwili pudełko zamienia się w przytulne gniazdko. Gdy kot zwija się w kłębek, tworzy własny mikroklimat, którego nie zapewni mu nawet najdroższe, otwarte legowisko. To nie kwestia złośliwości, tylko czystej fizyki i instynktu.

Bezpieczna kryjówka, czyli pełna kontrola

Dla kota karton to nie tylko ciepło, ale też poczucie bezpieczeństwa. Nawet najbardziej domowy mruczek ma w sobie coś z dzikiego drapieżnika, który jednocześnie musi uważać, by sam nie paść ofiarą ataku. Pudełko spełnia tu idealną rolę, osłania z każdej strony i ogranicza nieprzewidywalne bodźce.

Siedząc w kartonie, kot widzi, co dzieje się wokół, samemu pozostając w cieniu. Ma kontrolę nad sytuacją i nie musi być w ciągłej gotowości. To właśnie dlatego tak chętnie drzemie w pudełkach. Wiemy też, że koty mające dostęp do kartonowych kryjówek szybciej adaptują się do nowych miejsc i są mniej zestresowane. Jeśli więc twój pupil wybiera karton zamiast legowiska, być może po prostu szuka spokoju.

„To moje”, czyli znakowanie i zabawa

Karton to także idealny obiekt do oznaczenia jako własne terytorium. Drapiąc tekturę, kot nie tylko ściera pazury, ale też zostawia swój zapach. Na spodach łap ma gruczoły zapachowe, dzięki którym komunikuje: „tu rządzę ja”. Wizualne ślady drapania dodatkowo wzmacniają ten przekaz. Nie bez znaczenia jest też aspekt zabawy i eksploracji. Każdy nowy karton to dla kota nieznany świat, który trzeba dokładnie zbadać.

Może być kryjówką, areną do polowania albo bazą wypadową do ataku na przechodzące nogi. Jeśli dorzucisz do środka przysmaki lub zabawkę z kocimiętką, zyskasz prosty, ale genialny sposób na zajęcie kota bez wydawania fortuny. Gdy więc następnym razem zobaczysz, że karton wygrywa z legowiskiem za 500 zł, nie bierz tego do siebie. Twój kot po prostu wie, co jest dla niego najlepsze.