Latem pielęgnacja włosów jest u mnie znacznie prostsza. Jesienią zaczyna się jednak ogrzewanie, częściej sięgam po suszarkę, a do tego dochodzą chłodne dni i wiatr. Wtedy szczególnie widzę, że moje włosy potrzebują więcej uwagi, bo tracą gładkość i wyglądają na przesuszone. Oczywiście mam swoje ulubione kosmetyki, ale od czasu do czasu lubię uzupełnić pielęgnację czymś prostym. Jedną z takich domowych masek przygotowuję z produktów, które zazwyczaj mam już w kuchni.
Jesienią moje włosy robią się suche i szorstkie. Wtedy zamiast do drogerii zaglądam do kuchni
Suche włosy potrafię rozpoznać właściwie od razu. Końcówki zaczynają być szorstkie, cała fryzura gorzej się układa, a po wysuszeniu brakuje mi tego przyjemnego połysku, który najbardziej lubię. Jesienią zdarza mi się to zdecydowanie częściej, dlatego od czasu do czasu dokładam do swojej pielęgnacji domową maskę i na głowie od razu panuje ład.
Zobacz także:
Mój przepis jest banalnie prosty. Potrzebuję miodu oraz oliwy z oliwek. Miód jest składnikiem wykorzystywanym w kosmetykach między innymi ze względu na właściwości humektantowe i kondycjonujące. Oliwa z kolei pełni tutaj rolę tłustego składnika, który pomaga wygładzić włosy.
Najbardziej lubię w tym sposobie to, że nie muszę kupować specjalnego kosmetyku tylko po to, żeby zrobić dodatkową kurację raz na jakiś czas. Zaglądam do kuchni, wyciągam dwa składniki i po chwili domowa maska na włosy jest gotowa.
Łączę tylko dwa składniki i nakładam na długość włosów. Całość robię dosłownie w kilka minut
Przygotowanie zaczynam od połączenia niewielkiej ilości miodu z oliwą. Zamiast przygotowywać dużą porcję na zapas, mieszam po jednej łyżce każdego składnika. Przy krótszych lub bardzo cienkich włosach można zacząć od jeszcze mniejszej ilości, ponieważ szczególnie z oliwą łatwo przesadzić.
Oba składniki dokładnie mieszam, aż powstanie możliwie jednolita konsystencja. Tak przygotowaną domową maskę rozprowadzam przede wszystkim na długości włosów i na końcówkach, czyli tam, gdzie najbardziej przeszkadza mi suchość. Nie wcieram oliwy obficie w skórę głowy.
fot. Diana Vyshniakova/Adobe Stock
Maskę zostawiam na kilkanaście minut. Nie widzę potrzeby siedzenia z nią przez pół dnia. Później dokładnie myję włosy szamponem, zwracając uwagę na to, żeby usunąć tłustą warstwę. Przy większej ilości oliwy czasami może być potrzebne dokładniejsze mycie.
Warto też obserwować własne włosy, zamiast sztywno trzymać się przepisu. Grube, suche pasma mogą inaczej reagować na olej niż cienkie włosy, które łatwo tracą objętość. Przy pierwszej próbie zdecydowanie wolę nałożyć za mało niż za dużo. Domowa pielęgnacja ma poprawić wygląd włosów, a nie pozostawić je ciężkie i tłuste.
To też może cię zainteresować: Na stare plamy na dywanie kładę domową papkę z 2 składników. Schodzą bez drogich specyfików
Po wysuszeniu najbardziej widzę różnicę na końcówkach. Raz w tygodniu funduję włosom taką domową pielęgnację
Taką maskę robię mniej więcej raz w tygodniu i u mnie taka częstotliwość sprawdza się najlepiej. Nie traktuję jej jako czegoś, co ma zastąpić całą codzienną pielęgnację. To raczej dodatkowy krok, po który sięgam szczególnie jesienią. Różnicę najbardziej zauważam już po wysuszeniu. Włosy są przyjemniejsze w dotyku, bardziej miękkie i gładsze, a końcówki nie wyglądają na tak przesuszone. Podoba mi się też połysk, którego często brakuje moim włosom właśnie w chłodniejszych miesiącach. Cała fryzura wygląda po prostu na bardziej zadbaną.
Sama zdecydowanie wolę raz w tygodniu przygotować taką prostą mieszankę niż kupować kolejną drogeryjną maskę, która później miesiącami stoi na półce. Miód i oliwę zazwyczaj mam już w kuchni, przygotowanie trwa około dwóch minut, a efekt na moich suchych włosach naprawdę mi odpowiada. Szczególnie jesienią wracam do tego sposobu regularnie, bo właśnie wtedy moje końcówki najbardziej domagają się dodatkowej pielęgnacji.

Obserwuj nas na Google







