Znasz to uczucie, kiedy po umyciu włosy wyglądają całkiem dobrze, ale następnego dnia są przyklapnięte, trudne do ułożenia i pozbawione objętości? Mnie najbardziej denerwuje, gdy mimo starannego rozczesywania końcówki zaczynają się plątać, a fryzura wygląda na zaniedbaną. W takich chwilach łatwo skusić się na kolejny kosmetyk, który obiecuje piękne, gęste włosy. Tylko że zawartość łazienkowej półki rośnie, a efekt nie zawsze jest taki, jakiego oczekujemy. Dlatego lubię wracać do prostych sposobów pielęgnacji. Nie zastąpią wszystkiego, ale niektóre mogą być ciekawym uzupełnieniem codziennej rutyny.

Babcia sięgała po drożdże nie tylko do wypieków. W domowej pielęgnacji włosów miały swoje miejsce

Drożdże kojarzą mi się przede wszystkim z puszystym ciastem, domowymi bułeczkami i zapachem świeżych wypieków. Okazuje się jednak, że od dawna wykorzystywano je również w domowej pielęgnacji. Szczególnie popularne były maseczki, które miały poprawiać wygląd osłabionych, matowych włosów.

Zobacz także:

Dlaczego akurat drożdże? Zawierają witaminy z grupy B oraz składniki mineralne, między innymi cynk i selen. Te substancje są ważne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, a ich niedobory mogą mieć wpływ także na kondycję włosów.

Nie ma przekonujących dowodów, że maseczka z drożdży przyspiesza wzrost włosów albo gwarantuje pojawienie się nowych baby hair. Nie oznacza to jednak, że domowe zabiegi pielęgnacyjne nie mają żadnego sensu. Odpowiednio dobrane składniki mogą pomóc wygładzić pasma, nadać im bardziej zadbany wygląd i ułatwić rozczesywanie.

W babcinych recepturach drożdże często łączono z mlekiem, miodem i jajkami. Dodatkowo wykorzystywano oleje, które miały natłuścić włosy i ograniczyć ich szorstkość. Taka mieszanka była nakładana przed myciem, podobnie jak dzisiejsze maski.

Najbardziej lubię w tym przepisie to, że nie trzeba szukać skomplikowanych składników. Większość z nich można znaleźć w kuchni, a olej rycynowy kupić w aptece.

fot. Liudmila Chernetska/Getty

Do drożdży dodaję 4 składniki i dokładnie mieszam. Domowa maseczka do włosów jest gotowa bez drogeryjnych zakupów

Przygotowanie babcinej maseczki jest proste, chociaż wymaga odrobiny cierpliwości. Nie wystarczy bowiem połączyć wszystkich składników i od razu nałożyć ich na głowę. W tradycyjnym przepisie drożdże najpierw miesza się z ciepłym mlekiem i odstawia na pewien czas.

Do wykonania domowej maseczki drożdżowej potrzebujemy:

  • 2 łyżek suszonych drożdży lub 1/4 kostki świeżych drożdży piekarskich,

  • 1/2 szklanki ciepłego mleka,

  • 1 łyżki miodu,

  • 1 łyżki oleju rycynowego,

  • 2 żółtek jaj.

Zaczynam od rozdrobnienia drożdży w miseczce. Zalewam je ciepłym mlekiem i mieszam, aż składniki się połączą. Mleko nie powinno być gorące. Tak przygotowaną bazę, zgodnie z tradycyjną recepturą, odstawiamy na około godzinę.

Po tym czasie dodajemy miód, olej rycynowy oraz dwa żółtka. Wszystko dokładnie mieszamy, aż powstanie możliwie jednolita masa. Jej konsystencja może być nieco rzadsza niż w przypadku gotowych masek kupowanych w drogerii, dlatego najlepiej nakładać ją nad umywalką lub wanną. Gotową miksturę rozprowadzamy na włosach.

Maseczkę pozostawiamy na włosach przez około 30 minut, a następnie dokładnie spłukujemy letnią wodą i myjemy głowę delikatnym szamponem. Nie polecam używania bardzo ciepłej wody. Żółtka mogą się wtedy ściąć, a ich wypłukanie z włosów stanie się naprawdę kłopotliwe.

Warto też pamiętać, że olej rycynowy jest dość gęsty. Na cienkich włosach może pozostawiać ciężką warstwę, szczególnie gdy niedokładnie go zmyjemy. Dlatego nie nakładałabym dodatkowych porcji tylko po to, żeby wzmocnić działanie mieszanki.

Maseczkę najlepiej przygotować bezpośrednio przed użyciem i nie przechowywać jej na później. Zawiera mleko oraz surowe żółtka, dlatego po zakończeniu zabiegu resztki należy wyrzucić, a naczynia i ręce dokładnie umyć.

Babcina maseczka może poprawić wygląd włosów. Na wysyp nowych baby hair trzeba jednak spojrzeć rozsądnie

Domowe receptury mają swój urok, ale nie wszystkie popularne obietnice warto brać dosłownie. Szczególnie gdy mowa o szybkim zagęszczaniu fryzury. Sama chętnie wypróbowałabym prostą maseczkę zamiast kupować kolejny kosmetyk, jednak nie oczekiwałabym, że po kilku zabiegach nagle pojawią się setki nowych włosków.

Co właściwie może dać taka mieszanka? Duże znaczenie ma obecność miodu oraz oleju rycynowego. Miód ma właściwości wiązania wilgoci, natomiast olej może pokrywać pasma cienką warstwą, dzięki czemu stają się bardziej błyszczące i mniej szorstkie w dotyku. Efekt zależy jednak od rodzaju włosów. To, co spodoba się posiadaczkom grubych, suchych pasm, może nie odpowiadać osobom z cienką, łatwo obciążającą się fryzurą.

To również warto sprawdzić: Sok z tego warzywa to sprawdzony sposób mojej babci na zagęszczenie brwi. Kosztuje grosze, a działa genialnie

Przy pielęgnacji włosów równie ważne są zwykłe, codzienne nawyki. Delikatne rozczesywanie, ograniczenie wysokiej temperatury podczas suszenia i regularne stosowanie odpowiedniej odżywki mogą pomóc zmniejszyć łamliwość pasm. A przecież kiedy włosy mniej się kruszą, łatwiej utrzymać ich długość i zadbany wygląd.

Do takiej babcinej maseczki nie potrzebujemy drogich akcesoriów, a przygotowanie nie jest skomplikowane. Warto jedynie podchodzić do niej jak do kosmetyku, który może poprawić wygląd włosów, a nie jak do cudownego środka na ich odrastanie. Dobrze pielęgnowane pasma mogą wyglądać pięknie nawet bez całej kolekcji drogich preparatów.