Atmosfera wokół rozmów płacowych w ZUS robi się napięta. Pracownicy z żalem i niepokojem obserwują kolejne komunikaty i zastanawiają się, z jakim efektem zakończy się zaistniały spór. Związki zawodowe otwarcie komentują działania Zakładu, a w tle wciąż pojawiają się pytania o przyszłość podwyższenia pensji i możliwości finansowe ZUS. Głos zabrała dyrektorka instytucji. 

Organizacja straciła możliwość udziału w rozmowach. Stanowcza decyzja ZUS, znany jest powód

Związkowa Alternatywa właśnie straciła prawo do udziału w negocjacjach z pracodawcą, które dotyczą podwyższenia płac. Zgodnie z tym, co uznał ZUS, organizacja miała powstać nie do końca zgodnie z prawem. Decyzja ta podyktowana wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu błyskawicznie odbiła się szerokim echem i wywołała duże poruszenie wśród pracowników, a także przedstawicieli po stronie społecznej. 

Zobacz także:

W kuluarach mówi się, że sytuacja jeszcze bardziej zaostrzyła relacje pomiędzy częścią związkowców a zarządem ZUS. Wielu osób zwraca uwagę, że decyzja pojawiła się w dość wrażliwym i trudnym momencie, kiedy to pracownicy oczekują konkretnych ustaleń w związku z przyszłymi podwyżkami pensji. Nie brakuje również głosów, że ten ruch może znacząco wpłynąć na kolejne rozmowy i tym samym utrudnić osiągnięcie oczekiwanego porozumienia. 

Związkowcy ostro zareagowali. Piotr Szumlewicz nie szczędził słów: “ZUS publicznie kłamie”

Reakcja przedstawicieli Związkowej Alternatywy była stanowcza. Związkowcy nie ukrywają oburzenia i jasno podkreślają, że cała sytuacja może być przekroczeniem granic standardowego sporu na linii pracodawca - organizacja pracownicza. Głos od razu zabrał Piotr Szumlewicz, lider związku zawodowego Związkowa Alternatywa, dziennikarz i publicysta. Jego wypowiedź bardzo mocno wybrzmiała. Padły krytykujące Zakład słowa.

ZUS publicznie kłamie i wyciąga z tej sprawy, która nie dotyczy istnienia związku, konsekwencje, bym powiedział, PRL-owskie. To byłby jakiś ewenement, że polskie państwo chce delegalizować niezależny związek zawodowy - cytuje wypowiedź Szumlewicza PAP.

Lider związku wyraźnie podkreślił, że kategorycznie nie zgadza się z decyzją ZUS. Jak podaje PAP, Szumlewicz twierdzi, że wrocławska sprawa sądowa dotyczyła tylko indywidualnego sporu pracowniczego, który to polegał na przywróceniu do pracy, a nie legalności struktury. 

Decyzja ZUS wywołała niepokój, ponieważ dla wielu pracowników związki zawodowe są jednym z najważniejszych narzędzi walki o lepsze środowisko pracy i wyższe, godne wynagrodzenie. 

Fot. GettyImages/NurPhoto

Budżet nie pozwala na większe podwyżki. To w zamian zaoferował ZUS 

Strona społeczna podczas rozmów domaga się wzrostu wynagrodzeń średnio o 1200 złotych brutto na osobę. Pracownicy podkreślali, że obecne realia w tym rosnące koszty życia, czy zakres obowiązków sprawiają, że oczekiwania dotyczące wyższych pensji są jak najbardziej adekwatne. 

Wiadomo już, że negocjacji nie będzie, jednak Zakład Ubezpieczeń Społecznych przedstawił swoją własną propozycję. ZUS zaoferował podwyżkę w wysokości 200 złotych do podstawy etatu oraz jednorazową nagrodę wynoszącą 3400 złotych brutto. Jak wyjaśniają władze instytucji, o większych podwyżkach nie ma mowy z racji ustawy budżetowej, która to blokuje wyższe wypłaty.

Na temat sporu wypowiedziała się także Magdalena Dulińska, dyrektor Departamentu Legislacyjno-Prawnego w ZUS. Jak przekazała Polskiej Agencji Prasowej, budżet ZUS zależy bezpośrednio od decyzji rządu i parlamentu. Podkreśliła, że parlament zaplanował i uchwalił już środki finansowe na rok 2026, przez co niemożliwe jest zdobycie dodatkowych pieniędzy na większe podwyżki. Ten argument pojawia się dziś bardzo często w oficjalnych komunikatach dotyczących sytuacji finansowej instytucji. Dla pracowników nie zawsze jest to jednak wystarczające wyjaśnienie, ponieważ wielu z nich uważa, że obecne wynagrodzenia nie odpowiadają skali obowiązków oraz poziomowi odpowiedzialności związanej z pracą w ZUS.
 

Źródło: PAP