Rododendrony potrafią zachwycić jak mało które krzewy w ogrodzie. Gdy zakwitają, przyciągają wzrok z daleka i tworzą prawdziwe morze kolorów. Jednak aby wiosną wyglądały spektakularnie, trzeba o nie zadbać jeszcze zimą. Ostatnie dni lutego to moment, którego nie wolno przegapić. Właśnie teraz można zrobić coś, co realnie wpłynie na kondycję rośliny.
Liście zwijają się przy mrozie i to nie przypadek. Rododendron w ten sposób broni się przed utratą wody
Jak podaje American Rhododendron Society, liście rododendronów zaczynają opadać już przy temperaturze około 2 stopni Celsjusza. Gdy robi się naprawdę zimno, poniżej minus 4 stopni, zwijają się w charakterystyczne rulony. Wiele osób myśli wtedy, że roślina przemarzła i obumiera. To błąd.
Zobacz także:
W rzeczywistości krzew w ten sposób chroni się przed utratą wilgoci. Zimą gleba bywa zamarznięta na twardą bryłę, a korzenie nie mają dostępu do wody. Jednocześnie zimny, wysuszający wiatr przyspiesza jej odparowywanie z liści. Zwijanie blaszek liściowych to naturalny mechanizm obronny, który ogranicza parowanie i pomaga przetrwać trudne warunki.
To może cię zaciekawić: Wbij to w rabatę. Krety i nornice nie znoszą tego zapachu
Warto wiedzieć, że taki stan utrzymujący się długo może prowadzić do tzw. suszy fizjologicznej. Korzenie są w wilgotnej glebie, ale nie mogą pobrać wody, bo ta pozostaje zamarznięta. Jeśli dodatkowo wieje silny wiatr i świeci zimowe słońce, liście tracą wodę jeszcze szybciej. Właśnie dlatego rododendrony po zimie czasem mają brązowe, przesuszone końcówki. To nie mróz, lecz brak wody jest najczęstszą przyczyną problemu.
W lutym nie tnij i nie nawoź. Najważniejsze jest podlewanie podczas odwilży
Wiele osób chce działać szybko i radykalnie. Tymczasem cięcie w lutym może tylko osłabić roślinę, a nawożenie pobudzi ją do wzrostu w nieodpowiednim momencie. Priorytetem jest przywrócenie odpowiedniego poziomu wilgoci w podłożu. Gdy pojawi się odwilż i ziemia rozmarznie, trzeba wykorzystać ten moment.
Podlewanie zimą ma jeden cel, nawodnić bryłę korzeniową zanim nadejdą kolejne mrozy. Szczególnie ważne jest to w przypadku młodych krzewów, które mają płytki i jeszcze słabo rozbudowany system korzeniowy. Starsze egzemplarze są bardziej odporne, ale po bezśnieżnej zimie również mogą być poważnie przesuszone. Jedno solidne podlewanie w odpowiednim momencie często przynosi lepszy efekt niż późniejsze ratowanie rośliny w marcu.
Jedno wiadro może zmienić wszystko. Tak podlewaj rododendron w lutym, by wiosną obsypał się kwiatami
Podlewanie powinno odbywać się w dzień z dodatnią temperaturą. Wodę kierujemy bezpośrednio w okolice korzeni, aby nawodnić bryłę korzeniową i przyspieszyć regenerację po silnych mrozach. Zwykle wystarczy jedno wiadro na krzew, choć przy mniejszych okazach można użyć nieco mniej wody.
Drugim krokiem jest zabezpieczenie płytkiego systemu korzeniowego. Warstwa około 10 centymetrów z igliwia lub trocin iglastych działa jak naturalna kołdra. Chroni przed ponownym przemarzaniem i ogranicza parowanie, gdy pojawią się pierwsze cieplejsze dni. Przy kolejnym podlewaniu ściółkę można delikatnie rozsunąć i ponownie rozłożyć. Ten prosty zabieg często decyduje o tym, czy rododendron wypuści kilka kwiatów, czy zamieni się w spektakularną, kolorową kulę widoczną z daleka.
Źródło: deccoria.pl, American Rhododendron Society








