Nie wyobrażam sobie ogrodu bez funkii. Ich duże, ozdobne liście potrafią odmienić nawet najbardziej ponury zakątek, szczególnie tam, gdzie inne kwiaty nie chcą rosnąć. Jedne mają soczyście zielone ulistnienie, inne zachwycają kremowymi brzegami albo niebieskawym odcieniem. Najładniej wyglądają posadzone po kilka sztuk, ale kupowanie kolejnych sadzonek potrafi mocno obciążyć portfel. Na szczęście nie zawsze trzeba odwiedzać sklep ogrodniczy, żeby powiększyć swoją kolekcję.

Z jednej funkii możesz mieć nawet 5 nowych roślin. Październik sprzyja temu prostemu zabiegowi

Funkie, nazywane również hostami, należą do tych bylin, które z roku na rok tworzą coraz większe kępy. Po kilku sezonach jedna roślina może zajmować naprawdę sporo miejsca. Zamiast pozwalać jej dalej się rozrastać, można ją podzielić i posadzić w różnych częściach ogrodu. Dzielenie funkii to jeden z najprostszych sposobów na darmowe sadzonki. Dużą, zdrową kępę można rozdzielić nawet na 5 części, pod warunkiem że każda będzie miała własne korzenie i zdrowe pąki. Mniejszych roślin nie warto rozdrabniać na siłę.

Zobacz także:

Dlaczego robię to właśnie o tej porze roku? Hosty kończą już intensywny wzrost i powoli przygotowują się do zimowego odpoczynku. Dzięki temu podział jest dla nich mniej obciążający niż w środku lata. Październik może być dobrym terminem, ale trzeba obserwować pogodę. Rośliny powinny mieć jeszcze kilka tygodni na ukorzenienie się przed zamarznięciem ziemi. W chłodniejszych regionach Polski bezpieczniej wykonać zabieg we wrześniu albo poczekać do wiosny.

Jak podzielić funkie jesienią, żeby nie uszkodzić korzeni? Wystarczy łopata i odrobina cierpliwości

fot: Valerii Honcharuk/AdobeStock

Zanim zabiorę się do pracy, wybieram dorodną, kilkuletnią roślinę. Najlepiej taką, która mocno się rozrosła i ma wiele pędów wyrastających z jednej kępy. Najpierw delikatnie podważam ją widłami ogrodowymi lub szpadlem, starając się zachować jak najwięcej korzeni. Następnie otrząsam nadmiar ziemi, żeby zobaczyć, gdzie można rozdzielić roślinę.

Mniejsze kępy często dają się rozdzielić rękami. Przy starszych, mocno splątanych korzeniach przydaje się ostry, czysty nóż albo szpadel. Każda nowa sadzonka musi mieć fragment korzeni oraz przynajmniej jeden zdrowy pąk wzrostu. Ja wolę pozostawić kilka pąków, ponieważ takie części mają większe zapasy i łatwiej się przyjmują.

Gotowe sadzonki od razu umieszczam w ziemi, na podobnej głębokości, na jakiej rosły wcześniej. Na koniec obficie je podlewam. Nie trzeba kupować specjalnych preparatów do ukorzeniania. Wystarczy odpowiednie stanowisko, wilgotna ziemia i trochę czasu.

Czytaj także: Zamiast odkładać do marca, sadzę magnolię w październiku. Wiosną będzie najpiękniejszą ozdobą ogrodu

Nowe funkie szybko wypełnią puste miejsca w ogrodzie. Pamiętaj jednak o jednej ważnej zasadzie

Największą zaletą rozmnażania funkii przez podział jest to, że nowe egzemplarze zachowują cechy rośliny matecznej. Gdy dzielę odmianę o żółtych brzegach liści, otrzymuję kolejne sadzonki tej samej odmiany.

Lubię sadzić hosty wzdłuż ścieżek, pod drzewami i przy północnej ścianie domu. Większość odmian najlepiej czuje się w półcieniu, choć wymagania dotyczące światła mogą się różnić. Dobrze wyglądają obok paproci, żurawek i innych roślin lubiących zaciszne miejsca.

Trzeba jednak pamiętać, że świeżo podzielone funkie potrzebują czasu. W pierwszym sezonie mogą być mniejsze i mieć mniej liści niż dorosłe okazy. Nie warto więc oczekiwać od razu ogromnych kęp. Po posadzeniu pilnuję, żeby ziemia nie wyschła całkowicie. Przydaje się też cienka warstwa ściółki, która ogranicza utratę wilgoci, ale nie powinna przykrywać środka rośliny.

Z dzieleniem nie trzeba przesadzać co roku. Zdrowa funkia może rosnąć w jednym miejscu przez wiele sezonów. Najlepiej rozmnażać te egzemplarze, które zdążyły już porządnie się rozrosnąć. W ten sposób można stopniowo obsadzać kolejne rabaty, a nadwyżkami sadzonek podzielić się z sąsiadką.