Widzisz to nagranie i nie dowierzasz. Dwoje małych dzieci zjeżdża na plastikowych „jabłuszkach” po stromym, oblodzonym żlebie wysoko w Tatrach. Bez sprzętu, bez asekuracji, bez realnej kontroli dorosłych. Internet zawrzał, a jedno zdanie powtarza się jak mantra: Tatry to nie park rozrywki.
Dzieci na „jabłuszkach” w wysokich górach. „Tatry to nie park rozrywki”
Do zdarzenia doszło w Tatrach, na wysokości blisko dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza. To nie był łagodny stok ani miejsce przeznaczone do rekreacji. Stromy żleb, twardy firn i skalne progi kilka metrów niżej – w takich warunkach dwoje małych dzieci zjeżdżało na plastikowych „jabłuszkach”, znanych raczej z miejskich górek niż z wysokogórskich tras.
Zobacz także:
Na nagraniu widać, że dzieci nie miały żadnego zabezpieczenia. Nie było raków, czekana ani asekuracji. Każdy, kto choć raz chodził zimą po górach, wie, że na twardym śniegu nie da się po prostu „zahamować nogami”. Prędkość rośnie błyskawicznie, a ewentualny upadek może zakończyć się zderzeniem ze skałami. Autor nagrania nie ma wątpliwości:
"To mogło skończyć się tragicznie". - wyjaśnia.
Iluzja bezpieczeństwa i reakcja świadka
Ojciec dzieci znajdował się około 30 metrów wyżej. Zapytany o bezpieczeństwo sytuacji, miał wskazać, że w plecaku ma 100-metrową linę. Problem w tym, że w realiach wysokogórskich sama lina, bez odpowiedniego użycia i stanowisk asekuracyjnych, nie daje żadnej gwarancji bezpieczeństwa. Dla wielu obserwatorów była to jedynie iluzja kontroli nad tym, co działo się niżej.
Na szczęście tym razem nie doszło do tragedii. Zjazdy przerwano po interwencji innego turysty, który zwrócił uwagę rodzicom. Autor popularnego profilu „Tatry”, który opublikował nagranie, podkreślił, że nie chodziło o ośmieszanie kogokolwiek. Materiał miał być przestrogą. Taką, która może komuś uświadomić, że góry nie wybaczają błędów i nie dają drugiej szansy.
Internet grzmi: „Brak wyobraźni i odpowiedzialności”
Nagranie w krótkim czasie obejrzały setki tysięcy osób. Pod postami na Facebooku i Instagramie zaroiło się od komentarzy. Internauci nie kryli oburzenia, pisząc o dramacie, braku wyobraźni i totalnej nieodpowiedzialności dorosłych. Pojawiły się też głosy, że za takie zachowanie powinny grozić kary.
Ta historia porusza, bo dotyka czegoś więcej niż jednego incydentu. Pokazuje, jak łatwo pomylić górską turystykę z zabawą i jak zgubne może być lekceważenie zagrożeń. Tatry, niezależnie od tego, o jakiej porze roku, nie są miejscem na improwizację. Jeśli wybierasz się tam zimą, musisz mieć wiedzę, sprzęt i wyobraźnię. Bez tego nawet niewinna „zabawa” może zamienić się w walkę o życie.









