Jesienią zdecydowanie częściej mam ochotę coś zmienić w mieszkaniu. Czasem wystarczy nowy kubek, ciekawa grafika na ścianę albo niewielka ceramiczna miska, żeby wnętrze nabrało zupełnie innego charakteru. Od jakiegoś czasu zamiast kolejnej wizyty w sieciówce wolę jednak oglądać rzeczy stworzone przez mniejsze marki i polskich projektantów. Dzięki temu można znaleźć coś nietypowego, co może okazać się idealną ozdobą mieszkania. Już wkrótce będę miała do tego świetną okazję.
Polskie wzornictwo ma się czym pochwalić. Różnorodność to jego drugie imię
Mam słabość do dodatków do mieszkania, np. salonu, sypialni, kuchni czy łazienki, które nie wyglądają jak ściągnięte z jednej taśmy produkcyjnej. Nie muszą być idealne ani przesadnie ozdobne. Czasem najbardziej podoba mi się kubek o nietypowym kształcie, ręcznie wykonana osłonka na doniczkę albo obraz o nietypowej tematyce.
Zobacz także:
Właśnie dlatego zainteresowało mnie wydarzenie o nazwie Targi Rzeczy Ładnych. To święto poświęcone niezależnemu designowi i współczesnemu rzemiosłu, które promuje polskie wzornictwo, grafikę oraz rodzime marki. Są one określane jest jako największe w Polsce targi tego rodzaju.
Najbardziej podoba mi się w nich różnorodność. Nie jest to impreza wyłącznie dla osób szukających drogich designerskich mebli. Wśród prezentowanych kategorii mają pojawiać się między innymi ceramika, plakaty i ilustracje, meble, lampy, tekstylia, produkty dla dzieci oraz rzeczy związane z wellness i podejściem eko.
Targi Rzeczy Ładnych przyciągają setki niezależnych twórców. Wstęp na to wyjątkowe święto kosztuje 25 zł
Już 3 i 4 października 2026 roku w jednym z polskich miast, dokładniej we Wrocławiu, odbędzie się właśnie to wyjątkowe święto. Jest ono organizowane są w różnych miejscowościach, a poszczególne edycje gromadzą wielu twórców i marek. Przez dwa dni można przechodzić pomiędzy stoiskami, porównywać projekty i oglądać przedmioty z bliska.
Ceramikę mogę wziąć do ręki, przy plakacie zobaczyć rzeczywiste kolory, a przy tekstyliach sprawdzić fakturę materiału. Nie muszę też od razu niczego kupować.
Bilet na wydarzenie kosztuje 25 zł, natomiast dzieci do 12. roku życia mogą wejść bezpłatnie. Na miejscu pojawią się osobne strefy tematyczne. Organizatorzy przewidują również strefy gastronomiczne oraz specjalne Strefy Wyciszenia dla osób wrażliwych sensorycznie. Z dostępnych materiałów wynika też, że na wydarzeniu mile widziane są zwierzęta.
Dla mnie 25 zł za możliwość obejrzenia w jednym miejscu tak wielu projektów jest kwotą, którą mogłabym przeznaczyć na jesienne wyjście. Szczególnie że na targi nie muszę iść z nastawieniem na wielkie zakupy. Równie dobrze mogę znaleźć jeden drobiazg, zapisać nazwę ciekawej marki albo po prostu wrócić do domu z głową pełną pomysłów.
Na targi nie szłabym z długą listą zakupów. Najciekawsze rzeczy zwykle znajduję wtedy, kiedy wcale ich nie szukam
Przed takim wydarzeniem ustaliłabym sobie przede wszystkim budżet. Przy kilkudziesięciu czy nawet setkach ciekawych stoisk łatwo dojść do wniosku, że potrzebuję nowej filiżanki, plakatu, świecy, poduszki i jeszcze lampy. Sama znam ten mechanizm aż za dobrze.
Najpierw zrobiłabym spokojne okrążenie i zobaczyła, co jest dostępne. Dopiero później wróciłabym do stoisk, które rzeczywiście zostały mi w pamięci. Szczególnie przy ceramice porównałabym kilka propozycji, bo podobny przedmiot może mieć zupełnie inny charakter w zależności od sposobu wykonania.
Takie targi traktuję też jako źródło inspiracji. Można podejrzeć modne kolory, sposoby łączenia materiałów czy pomysły na dekorowanie niewielkich mieszkań. Nie wszystko trzeba przecież od razu kupować. Czasem wracam do domu i okazuje się, że podobny efekt mogę uzyskać, inaczej ustawiając rzeczy, które już mam.
Przed wyjściem warto również sprawdzić aktualną listę wystawców. Jest publikowana na bieżąco przez organizatorów, podobnie jak informacje dotyczące kolejnych edycji. Dzięki temu łatwiej zaplanować wizytę i zaznaczyć marki, których stoiska szczególnie chcemy zobaczyć.
To również może cię zainteresować: "Za tyle zostaję cały tydzień?". Mama była w szoku i dwa razy sprawdziła ofertę w Wiśle. W cenie jest też 15 zabiegów
Mnie najbardziej przekonuje jednak możliwość zobaczenia współczesnego polskiego designu bez chodzenia od sklepu do sklepu. Ceramika, plakaty, lampy, tekstylia i mniejsze dekoracje trafiają pod jeden dach.

Obserwuj nas na Google







