Nie każdy kawałek ogrodu musi wyglądać jak idealnie przystrzyżony trawnik. Sama coraz bardziej lubię miejsca, które dobrze wyglądają bez ciągłego biegania z kosiarką. Szczególnie kłopotliwe są zakątki pod drzewami, przy północnej ścianie domu i wzdłuż wysokiego ogrodzenia. Słońca jest tam mało, więc trawa często robi się rzadka i wygląda gorzej niż reszta murawy. W takich miejscach znacznie rozsądniej wykorzystać roślinę, której cień naprawdę odpowiada.

Runianka japońska tworzy gęsty zielony dywan i nie potrzebuje kosiarki. Najlepiej czuje się właśnie tam, gdzie trawa zaczyna kaprysić

Tworzy piękny, zielony dywan w ogrodzie. Runianka japońska, czyli Pachysandra terminalis, jest niską rośliną okrywową. Dorasta mniej więcej do 15 do 25 cm i rozrasta się na boki, dzięki czemu z czasem tworzy zwarte połacie zieleni. Nie wymaga regularnego koszenia, więc w zacienionej części ogrodu może przejąć rolę dekoracyjnego kobierca. Jej liście pozostają zielone także zimą. Najważniejsze jest jednak odpowiednie stanowisko. Runianka lubi półcień i cień. Można wykorzystać ją pod koronami drzew, przy północnej części budynku czy w innych zakątkach, w których słońce pojawia się tylko na krótko. Mocne południowe promienie nie są dla niej dobrym wyborem, ponieważ mogą prowadzić do żółknięcia i uszkodzeń liści.

Zobacz także:

To również ciekawa propozycja dla osób, które mają dość ciągłego plewienia. Gęste rozety liści oraz podziemne kłącza utrudniają chwastom zajmowanie wolnej przestrzeni, szczególnie kiedy nasadzenie dobrze się już zagęści. Wiosną dochodzi jeszcze niewielka ozdoba. Na przełomie kwietnia i maja nad zielonym kobiercem pojawiają się drobne, kremowobiałe kwiaty.

fot. Adobe Stock | Iuliia Dynnyk

Przełom września i października to dobry czas na sadzenie runianki. Przed zimą roślina może skupić się na ukorzenieniu

Z sadzeniem nie trzeba czekać do wiosny. Początek jesieni ma tę zaletę, że ziemia zachowuje jeszcze ciepło po lecie, a temperatury nie są już tak wysokie jak w lipcu czy sierpniu. Właśnie dlatego przełom września i października jest wskazywany jako odpowiedni termin na umieszczenie sadzonek w gruncie. Trzeba zrobić to przed nadejściem pierwszych przymrozków. Przygotowanie miejsca zaczynam od podłoża. Najlepiej sprawdza się gleba próchnicza, żyzna i lekko wilgotna, o odczynie od lekko kwaśnego do obojętnego. Przed sadzeniem ziemię można przekopać z dojrzałym kompostem albo dobrze przekompostowaną korą sosnową.

Szukasz porad ogrodniczych? To również warto sprawdzić: To ostatni moment na zrobienie tego z kosiarką. Tak przygotujesz trawnik do zimy i zaoszczędzisz wiosną

Gdy zależy mi na szybkim uzyskaniu zwartej powierzchni, znaczenie ma też rozstawa. Sadzonki można rozmieszczać co 20 do 25 cm, co daje około 12 do 16 roślin na metr kwadratowy. Po umieszczeniu ich w ziemi rabatę trzeba obficie podlać. Przydaje się również cienka warstwa drobnej kory, która ograniczy utratę wilgoci i pomoże w pierwszym okresie, zanim wolne miejsca zostaną zajęte przez rośliny.

Z podlewania nie rezygnuję od pierwszego dnia. Po przyjęciu się rośliny pielęgnacja staje się znacznie prostsza

Świeżo posadzona runianka potrzebuje wody. Nie można włożyć sadzonek do suchej ziemi w październiku i uznać, że od tej chwili poradzą sobie zupełnie same. Podłoże powinno pozostać lekko wilgotne, szczególnie w okresie ukorzeniania. Różnica w porównaniu z klasycznym trawnikiem pojawia się później. Nie dochodzi tutaj cotygodniowe koszenie, pilnowanie równej wysokości źdźbeł ani ciągłe dosiewanie łysych miejsc powstających z powodu niedostatku światła. W dobrze dobranym stanowisku roślina ma po prostu robić to, do czego jest przystosowana.

Runianka wyróżnia się również odpornością na niskie temperatury. Opisywana jest jako roślina wytrzymująca spadki nawet do około minus 30 stopni Celsjusza. To ważne, bo zielony kobierzec nie jest wyłącznie sezonową dekoracją na kilka ciepłych miesięcy. Pod drzewami ciekawie rozwiązana jest również kwestia opadających liści. Mogą one stopniowo dostawać się pomiędzy rozety i tam się rozkładać. Nie oznacza to oczywiście, że ogród przestaje wymagać jakiejkolwiek kontroli, ale charakter takiego nasadzenia jest zupełnie inny niż pielęgnacja równo przystrzyżonej murawy.

Runianka wygląda jak trawnik, ale nie służy do biegania i zabawy. W uczęszczanych miejscach lepiej zostawić ścieżkę

Jest jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć, patrząc na zdjęcia gęstego zielonego kobierca. Runianka może zastąpić trawnik wizualnie i okryć ziemię, ale nie jest powierzchnią przeznaczoną do regularnego deptania. Sporadyczne wejście między rośliny podczas prac ogrodowych to jedno. Codzienne bieganie dzieci, zabawa z psem czy traktowanie jej jak ścieżki to zupełnie inna sytuacja. Dlatego nie obsadzałabym nią miejsca przed tarasem, przejścia do furtki ani fragmentu ogrodu wykorzystywanego do rekreacji. Tam tradycyjna murawa nadal ma przewagę. Runiankę zostawiam dla spokojniejszych części działki, w których zależy mi przede wszystkim na przykryciu ziemi i zieleni.

Można też połączyć jedno z drugim. Przez nasadzenie da się poprowadzić płyty chodnikowe albo inne stabilne przejście. Wtedy stopy lądują na twardej powierzchni, a pomiędzy nią rozrasta się roślina. I właśnie dlatego nie traktuję runianki jako magicznego zamiennika każdego trawnika. Jej największą zaletą jest coś innego. Pozwala zagospodarować te miejsca, w których zwykła trawa wymaga mnóstwa uwagi, a mimo tego nadal nie wygląda dobrze. Zamiast walczyć z cieniem, można w końcu wykorzystać go na swoją korzyść.