Pod koniec września zawsze trochę żal mi ogrodu. Pelargonie nie wyglądają już tak dobrze jak latem, część bylin przekwitła, a coraz krótszy dzień tylko przypomina, że sezon powoli się kończy. Kiedyś właśnie wtedy przestawałam myśleć o nowych nasadzeniach. Teraz robię odwrotnie. Szukam roślin, które przejmują pałeczkę po letnich kwiatach i potrafią dodać rabatom koloru właśnie jesienią. Jedna z nich szczególnie mnie zachwyciła.
Jesienne kwiaty przedłużają sezon w ogrodzie o kilka tygodni. Wybieram gatunki, które pokazują kolor wtedy, gdy inne rośliny już przekwitają
Jesienna rabata wcale nie musi składać się wyłącznie z chryzantem, wrzosów i ozdobnych traw. Im dłużej zajmuję się swoim ogrodem, tym bardziej lubię rośliny, które kwitną trochę na przekór kalendarzowi. Dzięki nim nawet w październiku można wyjść rano z kubkiem kawy i zobaczyć coś więcej niż opadające liście.
Zobacz także:
Szczególnie podobają mi się niskie kwiaty sadzone w większych grupach. Pojedyncza roślina może zginąć pomiędzy większymi bylinami, ale kilkanaście podobnych kwiatów daje już zupełnie inny efekt. Powstaje kolorowa plama, która z daleka wygląda niemal jak niewielki dywan.
Jesienią stawiam też na mocne barwy. Fiolet, róż czy lila pięknie odcinają się od żółtych i rudych liści. Nie potrzeba przy tym ogromnej rabaty. Takie rośliny można umieścić przy ścieżce, przed wyższymi bylinami albo w miejscu, które po lecie zaczęło wyglądać trochę pusto. Właśnie w ten sposób trafiłam na krokusy jesienne. Zamiast pojawić się wraz z pierwszym wiosennym słońcem, rozkwitają jesienią i wprowadzają na rabatę kolor w momencie, gdy bardzo go potrzebuję.
Krokus jesienny potrafi stworzyć efektowną fioletową plamę. Kwiaty kwitną nawet do listopada
Krokusy większości z nas kojarzą się z marcem i pierwszymi oznakami wiosny. Tymczasem istnieją również krokusy jesienne, czyli jesiennie kwitnące gatunki szafranu. I właśnie one najbardziej mnie zainteresowały.
Ich największą ozdobą są niewielkie kwiaty w odcieniach fioletu, lila i różu. W środku można zauważyć wyraźnie kontrastujące, pomarańczowe lub żółtawe elementy. Posadzone pojedynczo wyglądają delikatnie, ale dopiero większa grupa pokazuje ich możliwości. Kilkanaście kwiatów wyrastających blisko siebie daje wrażenie kolorowego kobierca.
fot. Rawf8/Adobe Stock
To rozwiązanie szczególnie podoba mi się na brzegu rabaty. Krokusy nie zasłaniają wyższych roślin, za to wypełniają wolną przestrzeń przy ziemi. Ładnie mogą wyglądać również w pobliżu krzewów czy przy ogrodowej ścieżce, gdzie niewielkie kwiaty łatwiej zauważyć.
Ceny są bardzo różne i zależą od odmiany oraz liczby sztuk w opakowaniu. Najtańsze propozycje kosztują około 4,99 zł. Przy większej rabacie ma to znaczenie. Podoba mi się jeszcze jedna rzecz. Krokusy jesienne najlepiej prezentują się w grupie, więc nie muszę wymyślać skomplikowanej kompozycji. Sadząc kilka lub kilkanaście blisko siebie, mogę uzyskać znacznie ciekawszy efekt niż przy pojedynczych kwiatach rozrzuconych po całej rabacie.
Krokusy jesienne sadzę w grupach, a nie pojedynczo po całej rabacie. Kilka prostych kroków wystarczy, żeby przygotować dla nich dobre miejsce
Najpierw wybieram stanowisko, na którym krokusy nie zostaną całkowicie zasłonięte przez wysokie rośliny. Zależy mi na tym, żeby jesienią kwiaty były dobrze widoczne, dlatego świetnie sprawdza się przednia część rabaty albo miejsce przy ścieżce.
Następnie przygotowuję ziemię. Powinna być przepuszczalna, ponieważ rośliny cebulowe i bulwiaste źle znoszą długie zaleganie wody. Gdy podłoże jest ciężkie i po deszczu długo pozostaje mokre, najpierw poprawiam jego strukturę.
Kolejny krok to zaplanowanie całej kompozycji. Zamiast sadzić jedną sztukę tutaj, drugą dwa metry dalej, układam je w niewielkich grupach. Dzięki temu podczas kwitnienia kolor jest znacznie lepiej widoczny. Przy większej liczbie kwiatów można stworzyć kilka takich skupisk i powtórzyć je w różnych miejscach rabaty.
Dopiero później robię otwory i umieszczam w nich materiał do sadzenia zgodnie z głębokością zalecaną dla konkretnej odmiany. To ważne, ponieważ pod nazwą krokusów jesiennych sprzedawane są różne odmiany. Właśnie dlatego przed posadzeniem zawsze sprawdzam informację na opakowaniu.
Po posadzeniu delikatnie zasypuję otwory i wyrównuję podłoże. Ziemia powinna otaczać posadzony materiał, ale nie ma potrzeby mocnego jej ubijania. Na koniec podlewam miejsce umiarkowanie, szczególnie gdy jesień jest sucha. Przy deszczowej pogodzie dodatkowa woda nie zawsze będzie potrzebna.
To również może cię zainteresować: Monstera przechodzi do lamusa, oto nowa królowa polskich wnętrz. Tańsza, a liście jakby rzeźbione ręką Michała Anioła
Po posadzeniu delikatnie zasypuję otwory i wyrównuję podłoże. Ziemia powinna otaczać posadzony materiał, ale nie ma potrzeby mocnego jej ubijania. Na koniec podlewam miejsce umiarkowanie, szczególnie gdy jesień jest sucha. Przy deszczowej pogodzie dodatkowa woda nie zawsze będzie potrzebna.

Obserwuj nas na Google







