Jesienne porządki w ogrodzie potrafią dać w kość. Liście zbierają się na trawniku, pod krzewami i przy ogrodzeniu, a po kilku wietrznych dniach można mieć wrażenie, że grabienie nigdy się nie skończy. Przy kolejnych takich porządkach uświadomiłam sobie jednak, że część tego, co pakuję do worków, może mi się jeszcze przydać. Zamiast traktować suche liście jak problem, można zrobić z nich ziemię liściową. To prosty sposób na wykorzystanie tego, co ogród sam daje nam jesienią.
Ziemia liściowa powstaje właściwie sama. Jesienią zamiast wyrzucać liście, odkładam je na później
Ziemia liściowa to materiał powstający w wyniku rozkładu liści. Nie jest tym samym co klasyczny kompost przygotowywany z różnych resztek ogrodowych i kuchennych. Tutaj podstawą są właśnie opadłe liście, które z czasem zamieniają się w ciemną, lekką i sypką materię.
Zobacz także:
Najprościej przygotować ją w worku. Zebrane liście warto najpierw rozdrobnić, na przykład kosiarką. Dzięki temu zajmują mniej miejsca i szybciej się rozkładają. Następnie wkładam je do zwykłego worka i lekko zwilżam, jeżeli są zupełnie suche. Liście powinny być wilgotne, ale nie ociekać wodą.
W worku trzeba zrobić kilka otworów, żeby do środka dostawało się powietrze. Później pozostaje odstawić go w miejsce, w którym nie będzie przeszkadzał. I tutaj zaczyna się najtrudniejsza część całego sposobu, czyli czekanie. Rozkład liści nie odbywa się w kilka tygodni. Zależnie od ich rodzaju oraz warunków może potrwać wiele miesięcy, a nawet dłużej.
Nie każdy liść rozkłada się w takim samym tempie. Warto uważać również na to, co zbieramy do worka
fot: iloli/AdobeStock
Do przygotowania ziemi liściowej dobrze nadają się między innymi liście drzew owocowych, lipy, brzozy czy klonu. Grube, twarde liście rozkładają się wolniej, dlatego ich rozdrobnienie jest szczególnie pomocne.
Ja zwracam uwagę na jeszcze jedną rzecz. Nie zbieram do worka liści, które wyglądają na porażone chorobami. Takiego materiału nie warto później wykorzystywać przy roślinach. Ostrożność przy zbieraniu pozwala uniknąć niepotrzebnych problemów.
Co jakiś czas zaglądam też do worków. Gdy zawartość jest bardzo sucha, można ją delikatnie zwilżyć. Nie chodzi jednak o zrobienie z liści mokrej brei. Wilgoć ma jedynie stworzyć dobre warunki do ich stopniowego rozkładu.
To też warto zrobić w ogrodzie: Już nie wydaję kasy na nowe sadzonki. Jesienią nie przycinam traw ozdobnych, robię 1 rzecz, a wiosną dostają 2 życie
Gotowa ziemia liściowa przydaje się w całym ogrodzie. To prosty sposób na wykorzystanie jesiennych odpadów
Gdy liście przestają przypominać to, co jesienią zgrabiłam z trawnika, otrzymuję ciemny i kruchy materiał. Ziemię liściową można wykorzystać przede wszystkim do poprawienia struktury podłoża. Pomaga zwiększyć jego zdolność do zatrzymywania wilgoci i dostarcza materii organicznej.
Można rozsypać ją na rabatach, wykorzystać jako ściółkę albo wymieszać z ziemią ogrodową. Przydaje się także jako składnik podłoża do niektórych roślin. Warto przy tym pamiętać, że ziemia liściowa nie jest bardzo zasobnym nawozem i nie zastąpi nawożenia tam, gdzie rośliny potrzebują dużej ilości składników pokarmowych. Jej największą zaletą jest zawartość materii organicznej oraz wpływ na właściwości gleby.
Dla mnie to przede wszystkim rozsądny sposób na jesienne porządki. Zamiast pakować wszystkie zdrowe liście do odpadów bio, odkładam część w workach i pozwalam naturze zrobić resztę. Nie potrzebuję specjalnego pojemnika ani drogich preparatów. Potrzebne są liście, trochę wilgoci, dostęp powietrza i cierpliwość. Po pewnym czasie coś, co jesienią było kłopotliwym odpadem, wraca do mojego ogrodu w znacznie bardziej użytecznej postaci.

Obserwuj nas na Google







