Jesienią mam swój mały rytuał. Wyciągam grubsze koce, zmieniam lekką kołdrę na cieplejszą i zaglądam do rzeczy, które przez kilka miesięcy leżały schowane. Nawet jeśli przed schowaniem były czyste, po takim czasie nie zawsze pachną tak świeżo, jakbym chciała. Nie oznacza to jednak, że wszystko od razu wrzucam do pralki. Najpierw sprawdzam stan tekstyliów i próbuję je porządnie odświeżyć.
Zamiast walczyć z grubą kołdrą, sięgam po sodę oczyszczoną. Daję jej od 30 do 60 minut na działanie
Soda oczyszczona przydaje mi się w domu do tylu rzeczy, że paczkę mam właściwie zawsze pod ręką. Można wykorzystać ją również do odświeżania kołder, koców i poduszek, zwłaszcza tych, których niełatwo wyprać. Soda pomaga neutralizować nieprzyjemne zapachy, pochłania wilgoć i wiąże brud. Patent jest bardzo prosty. Sodę należy równomiernie rozsypać po powierzchni kołdry, koca lub poduszki, a następnie delikatnie wmasować w materiał. Później zaczyna się najłatwiejsza część, czyli czekanie. Zostawiam ją na około 30 do 60 minut. Po tym czasie trzeba dokładnie usunąć proszek. Można zrobić to odkurzaczem albo porządnie wytrzepać tekstylia na zewnątrz.
Zobacz także:
Podoba mi się ten patent szczególnie wtedy, kiedy kołdra nie jest poplamiona i nie wymaga pełnego prania, a jedynie odświeżenia po kilku miesiącach spędzonych w szafie. To ważne rozróżnienie. Soda nie zastąpi prania w każdej sytuacji. Gdy na tkaninie są plamy albo wymaga ona gruntownego czyszczenia zgodnie z zaleceniami producenta, sam proszek nie załatwi sprawy. Nie stosowałabym też tego sposobu bez sprawdzenia materiału. Soda jest odpowiednia dla większości tkanin naturalnych i syntetycznych, ale nie zaleca się jej w przypadku bardzo delikatnych materiałów, takich jak jedwab.
fot. Adobe Stock | triocean
Kołdra po kilku miesiącach w szafie potrzebuje przede wszystkim powietrza. W suchy dzień daję jej kilka godzin na zewnątrz
Zanim postawię na pranie kołdry lub sięgnę po domowe środki, zaczynam od jeszcze prostszej metody. Wietrzenie nic nie kosztuje, a po długim przechowywaniu naprawdę warto o nim pamiętać. Zamknięte przez kilka miesięcy tekstylia mogą przejąć charakterystyczny zapach szafy czy pawlacza. Zaleca się wystawienie kołdry, koca lub poduszki na kilka godzin na balkon albo do ogrodu. Najlepiej wybrać suchy i wietrzny dzień. Jeżeli nie mamy balkonu, można położyć tekstylia w pobliżu otwartego okna tak, żeby powietrze miało do nich swobodny dostęp.
Szukasz domowych porad? To też warto sprawdzić: Składają nawet 400 jaj w szafkach. Mój dom omijają, bo robię tę 1 rzecz po powrocie ze sklepu. Mam też domowy odstraszacz
Sama lubię przy okazji dobrze wytrzepać koc. Dopiero wtedy widzę, ile kurzu mogło zebrać się na powierzchni podczas przechowywania. Przy zwierzętach dochodzi jeszcze sierść. W takim przypadku przydaje się zwykła rolka do ubrań albo odkurzacz z końcówką przeznaczoną do tapicerki. Można delikatnie przejechać nią po powierzchni i zebrać to, czego samo wietrzenie oczywiście nie usunie. To jedna z tych domowych czynności, które wolę zrobić od razu po wyjęciu zimowych rzeczy. Dzięki temu nie przenoszę kołdry prosto z głębi szafy na świeżo zmienioną pościel.
Ocet też może pomóc odświeżyć koce i poduszki. Najpierw rozcieńczam go wodą i nie moczę materiału
Drugim kuchennym produktem jest ocet. Tutaj sposób wygląda inaczej niż przy sodzie. Ocet należy wymieszać z wodą w proporcji jeden do jednego, a przygotowany płyn przelać do butelki z atomizerem. Kluczowe jest dla mnie słowo „lekko”. Nie chodzi o przemoczenie kołdry. Materiał należy jedynie delikatnie spryskać przygotowanym roztworem, a następnie pozostawić do wyschnięcia w dobrze wentylowanym miejscu. Wiem, co wiele osób pomyśli w tym momencie. A co z zapachem octu? Powinien wyparować podczas schnięcia razem z nieprzyjemną wonią, którą chcemy zneutralizować.
Nie stosowałabym jednak octu automatycznie do każdej kołdry czy poduszki. Może być zbyt intensywny dla niektórych materiałów, szczególnie użyty bez rozcieńczenia. Przed zastosowaniem takiego domowego sposobu warto więc sprawdzić zalecenia producenta konkretnego tekstylnego produktu. W przypadku rzeczy, na których śpię każdej nocy, wolę zachować ostrożność. Domowy patent ma ułatwiać życie, a nie skończyć się zniszczoną tkaniną.
Nie każda kołdra potrzebuje od razu pełnego prania. Czasem wystarczy odświeżenie i dokładne usunięcie kurzu
Przez długi czas miałam prosty schemat. Wyciągam kołdrę z szafy, nie podoba mi się jej zapach, więc automatycznie zaczynam zastanawiać się nad praniem. Przy dużych tekstyliach szybko pojawiają się jednak problemy. Gruba kołdra może mieć swoje wymagania dotyczące pielęgnacji, dlatego zawsze zaczynam od metki. Jeżeli producent wymaga konkretnego sposobu czyszczenia, domowy trik nie powinien być ważniejszy od tych zaleceń.
Gdy problemem jest natomiast głównie zapach po przechowywaniu, kurz czy sierść na powierzchni, można najpierw spróbować prostszych metod. Wietrzenie, soda, delikatne odkurzanie czy rolka do ubrań odpowiadają na trochę inne potrzeby. Nie muszę więc wykonywać wszystkich czynności za każdym razem. Ciekawy jest również pomysł wykorzystania rozcieńczonych olejków eterycznych, na przykład lawendowego, cytrynowego, sosnowego lub eukaliptusowego, żeby nadać tkaninom zapach. Kilka kropli miesza się z wodą i delikatnie rozpyla na materiale, który następnie powinien wyschnąć.

Obserwuj nas na Google







