Świeży ręcznik po kąpieli to jedna z tych małych rzeczy, na które zwracam uwagę dopiero wtedy, gdy coś jest nie tak. Materiał może być czysty, a mimo to po pewnym czasie zaczyna pachnieć wilgocią. Intuicja podpowiada wtedy, żeby przy kolejnym praniu dosypać więcej proszku albo dolać pachnącego płynu. Okazuje się, że źródła problemu warto szukać zupełnie gdzie indziej.
Gdy pralka kończy pracę, od razu wyjmuję ręczniki. Kilka godzin w wilgotnym bębnie może wystarczyć, żeby pojawił się zapach
To właśnie jest mój prosty patent. Po zakończeniu programu nie zostawiam mokrych ręczników w pralce, tylko możliwie szybko je wyjmuję, energicznie strzepuję i rozwieszam. Nie potrzeba do tego żadnego dodatkowego preparatu ani domowej mikstury. Dlaczego ma to znaczenie? Ręczniki są grube i chłoną sporo wody. Gdy po praniu pozostają ściśnięte w zamkniętym bębnie, praktycznie nie ma między nimi cyrkulacji powietrza. Ciepłe i wilgotne środowisko sprzyja pojawieniu się charakterystycznego, nieświeżego zapachu. Może być wyczuwalny jeszcze zanim pranie trafi na suszarkę.
Zobacz także:
Dlatego przestałam włączać pralkę tuż przed wyjściem z domu. Wolę nastawić ją wtedy, kiedy wiem, że będę mogła zająć się zawartością po zakończeniu programu. To drobiazg, a nie kosztuje dosłownie nic. Samo strzepnięcie też zajmuje kilka sekund. Nie wrzucam mokrej sterty od razu na suszarkę. Każdą sztukę rozprostowuję osobno. Dopiero później zaczyna się druga ważna część całej historii, czyli właściwe suszenie.
fot. Adobe Stock | Bowonpat
Na suszarce nie składam ręcznika na pół. Gruby materiał potrzebuje znacznie więcej miejsca niż cienka koszulka
Przy małej suszarce kusi mnie czasem, żeby upchnąć na niej całe pranie. Jedna rzecz obok drugiej, byle wszystko się zmieściło. Przy ręcznikach nie jest to najlepszy pomysł. Materiał powinien mieć możliwość swobodnego oddawania wilgoci. Ręcznik rozwieszony ciasno albo złożony na pół może z zewnątrz sprawiać wrażenie suchego, podczas gdy jego środkowa część nadal pozostaje wilgotna. Dlatego rozwieszam go możliwie szeroko i zostawiam przestrzeń pomiędzy kolejnymi sztukami. Nie kładę też jednego mokrego ręcznika na drugim. Gdy w mieszkaniu jest chłodniej, dbam o wymianę powietrza, bo wtedy wysychanie trwa dłużej.
Szukasz praktycznych porad do domu? To także się sprawdza: "Wsyp szklankę do WC" - poleciła mi sąsiadka, która sprzątała domy u Niemców. Teraz robię tak co sobotę i zapomniałam, co to osad
Po kilku godzinach warto po prostu dotknąć materiału. Gdy nadal wyraźnie czuć wilgoć, lepiej przełożyć ręcznik w bardziej przewiewne miejsce niż zostawić go w tej samej pozycji na całą noc. To szczególnie istotne jesienią i zimą. Latem otwarte okno i wysoka temperatura często załatwiają sprawę szybko. W chłodniejszych miesiącach mokre pranie potrafi wisieć zdecydowanie dłużej, dlatego nie próbuję zmieścić całego wsadu na najmniejszej możliwej powierzchni.
Więcej proszku nie oznacza świeższego ręcznika. Nadmiar detergentu może być trudniej dokładnie wypłukać
Kiedy pierwszy raz poczułam nieprzyjemny zapach, zrobiłam coś bardzo przewidywalnego. Przy następnym praniu chciałam użyć więcej środka piorącego. Skoro ręcznik nie pachnie świeżo, więcej detergentu wydaje się przecież logicznym rozwiązaniem. Nadmierna ilość środka piorącego może pozostać we włóknach, zwłaszcza gdy bęben jest mocno wypełniony albo wybieramy krótki program. Zamiast zwiększać porcję, lepiej trzymać się prawidłowego dozowania.
Podobnie podchodzę do płynu do płukania. Mocniejszy zapach nie rozwiązuje przyczyny. Może jedynie na pewien czas ją zamaskować. Dlatego nie próbuję już urządzać pojedynku pomiędzy zapachem wilgoci a coraz większą porcją pachnącego preparatu. To również mały sposób na oszczędność. Nie zużywam detergentu szybciej tylko dlatego, że próbuję naprawić nim problem powstający już po zakończeniu prania. Zwykle najprostsza zmiana okazuje się tą, która nie wymaga wyciągania portfela.
Czasami winny nie jest sam ręcznik. Zaglądam wtedy do uszczelki i szuflady pralki
Jest jeszcze jedna możliwość. Robimy wszystko prawidłowo, wyjmujemy pranie na czas, a mimo tego świeżo uprane rzeczy nie pachną tak, jak powinny. Wtedy warto zainteresować się samym urządzeniem. W pralce gromadzą się pozostałości środków piorących i zabrudzenia. Szczególnej uwagi wymagają miejsca, do których podczas zwykłego użytkowania prawie nie zaglądamy. Uszczelka oraz szuflada na detergenty. Osad znajdujący się wewnątrz urządzenia może przenosić nieprzyjemny zapach na prane tkaniny.
Dlatego nie zaczynam od kupowania nowego proszku. Najpierw sprawdzam, czy problemem nie jest sposób postępowania z mokrym praniem albo stan pralki. Najważniejsza zmiana w mojej rutynie pozostaje banalnie prosta. Słyszę sygnał kończącego się programu i nie odkładam rozwieszania na wieczór. Wyjmuję mokre rzeczy i daję im przestrzeń do wyschnięcia. Przy grubych ręcznikach te kilka minut po zakończeniu prania może mieć większe znaczenie niż kolejna miarka pachnącego detergentu.

Obserwuj nas na Google







