Balkon to dla mnie miejsce, w którym mogę na chwilę zwolnić po intensywnym dniu. Uwielbiam otaczać się dodatkami, które tworzą przytulny klimat i sprawiają, że nawet niewielka przestrzeń nabiera charakteru. Nie zawsze potrzeba wielkich zmian, żeby osiągnąć ciekawy efekt. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany detal, który przyciąga wzrok i buduje nastrój. Ostatnio przekonałam się o tym bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Lampka solarna z Sinsay okazała się rozwiązaniem dla kogoś takiego jak ja. Balkon wreszcie wygląda tak, jak sobie wymarzyłam

Od zawsze marzyłam o balkonie pełnym roślin. Problem polega na tym, że kompletnie nie mam do nich ręki. Niezależnie od tego, ile razy próbowałam, kończyło się podobnie. Kupowałam kwiaty, sadziłam je z entuzjazmem, a po kilku tygodniach wyglądały coraz gorzej. Brak czasu na regularną pielęgnację też robił swoje. W pewnym momencie uznałam nawet, że po prostu muszę pogodzić się z tym, że mój balkon nigdy nie będzie przypominał tych pięknych aranżacji, które oglądałam w internecie.

Zobacz także:

Wszystko zmieniło się, gdy podczas przeglądania dodatków do ogrodu, natrafiłam na lampkę solarną z Sinsay w kształcie lawendy. Już po pierwszym spojrzeniu wiedziałam, że muszę ją zamówić. Od razu skojarzyła mi się z Prowansją, polami pełnymi lawendy i letnimi wieczorami na południu Francji. Wyobraziłam sobie, jak będzie wyglądać na moim balkonie i nie potrafiłam wyrzucić tego pomysłu z głowy.

Ostatecznie zamówiłam aż sześć sztuk. Kiedy dotarły, powbijałam je w ziemię w kilku dużych donicach. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Z daleka wyglądają niemal jak prawdziwe lawendowe kępy. Zielone łodygi i fioletowe kwiatostany sprawiają bardzo naturalne wrażenie, a po zmroku zaczyna się prawdziwa magia. Światło przenikające przez fioletowe elementy daje delikatną, lekko lawendową poświatę, która tworzy niezwykle klimatyczny nastrój.

Sama lampka solarna w kształcie lawendy ma wysokość 70 cm, więc jest dobrze widoczna nawet w większych donicach. Każda została wyposażona w 35 punktów świetlnych LED i zasilana jest energią słoneczną. W ciągu dnia ładuje się dzięki niewielkiemu panelowi solarnemu umieszczonemu przy podstawie, a wieczorem automatycznie staje się dekoracją balkonu. Kiedy zobaczyłam cenę 19,99 zł za sztukę, długo się nie zastanawiałam. Przyznam szczerze, że rzadko trafiam na dodatek, który za taką kwotę potrafi zrobić aż tak spektakularny efekt.

fot. sinsay.com

Lampka solarna w kształcie lawendy podbiła serca klientów. Już stała się bestsellerem sklepu

Zawsze czytam opinie innych klientów i tym razem było dokładnie tak samo. Właśnie one ostatecznie przekonały mnie do zamówienia tych lampek. Na stronie sklepu jest ich ponad 30, a średnia ocen wynosi 4,9/5 gwiazdek. W dodatku produkt został oznaczony jako bestseller Sinsay. Tak wysokie noty rzadko biorą się z przypadku. Wiele osób wstawiało również zdjęcia tej lampki solarnej i muszę przyznać, że wyglądała obłędnie. 

Klienci wspominają m.in.:

Bardzo piękne, kolorowe, można je pomylić z kwiatami!! Gorąco polecam!!

Polecam!! Super fajnie, świeci całą noc!!

Wspaniała lampa, zamówiłem kilka sztuk, uważam, że jest świetna!

Po zmroku świecą super.

Lidl też ma piękne oświetlenie na balkon. Zobacz: Leciutkie lampiony solarne z Lidla robią klimat jak na Hawajach. Już powiesiłam u siebie na balkonie

Lampka solarna pozwala cieszyć się światłem bez dodatkowych obowiązków. To właśnie najbardziej doceniam na co dzień

Odkąd pojawiły się na moim balkonie, jeszcze bardziej doceniłam zalety oświetlenia solarnego. Największym plusem jest dla mnie wygoda. Nie muszę pamiętać o włączaniu lamp ani zastanawiać się, gdzie poprowadzić przewody. Wszystko działa praktycznie samo.

Ogromną zaletą jest również brak dodatkowych kosztów związanych z poborem energii elektrycznej. Lampki wykorzystują energię słoneczną, więc w ciągu dnia ładują się samodzielnie. Dzięki temu mogę cieszyć się wieczornym oświetleniem bez myślenia o rachunkach za prąd. To rozwiązanie, które świetnie sprawdza się zwłaszcza na balkonach i tarasach.

Bardzo podoba mi się także ich mobilność. Gdy mam ochotę zmienić aranżację, po prostu wyjmuję lampki z jednej donicy i umieszczam je w innej. Nie ograniczają mnie żadne przewody ani konieczność montażu. Mogę dowolnie eksperymentować z ustawieniem i tworzyć nowe kompozycje zależnie od nastroju czy pory roku.

Największą przyjemność sprawiają mi jednak wieczory. Kiedy zapada zmrok, balkon zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż w ciągu dnia. Delikatne światło między fioletowymi kwiatami tworzy spokojny, relaksujący klimat. Często łapię się na tym, że zostaję tam znacznie dłużej niż planowałam. Kilka niepozornych lampek sprawiło, że przestrzeń, która wcześniej wydawała mi się zwyczajna, stała się moim ulubionym miejscem do odpoczynku. Nic dziwnego, że ten produkt zdobył status bestsellera. Sama dziś poleciłabym go każdemu, kto marzy o klimatycznym balkonie, ale niekoniecznie ma rękę do roślin.