Nie zawsze to, co najdroższe, okazuje się najlepsze. Przekonałam się o tym ostatnio podczas zwykłych zakupów w Rossmannie. Szukałam płynu do podłóg, który po prostu dobrze umyje panele i nie zostawi smug. Trafiłam na niepozorną butelkę z mydłem marsylskim i już po pierwszym użyciu wiedziałam, że to był naprawdę udany zakup.
Skusiła mnie cena 5,99 zł. Nie przypuszczałam, że tak tani płyn zrobi taką robotę
Nie będę udawać. Do koszyka trafił głównie dlatego, że był tani. Coraz częściej patrzę na ceny i zanim kupię coś nowego, dwa razy się zastanawiam. Kiedy zobaczyłam Sidolux Mydło Marsylskie za 5,99 zł, pomyślałam, że nawet jeśli okaże się przeciętny, wiele nie ryzykuję.
Zobacz także:
W domu od razu zabrałam się za sprzątanie. Wlałam trochę płynu do wiadra i już wtedy zwróciłam uwagę na zapach. Był świeży, delikatny i taki przyjemny. Nie pachniał chemią, tylko czystością. Od razu w domu zrobiło się jakoś milej.
Największe zaskoczenie przyszło jednak chwilę później. Przejechałam mopem po panelach i aż się zatrzymałam. Zero smug. Zero mazania. Podłoga wyglądała świeżo i była przyjemnie błyszcząca, ale nie sztucznie. Po prostu sprawiała wrażenie naprawdę czystej.
Od tamtej pory kilka razy myłam nim całe mieszkanie i za każdym razem efekt był taki sam. Czasem naprawdę nie trzeba wydawać kilkunastu złotych na butelkę płynu, żeby być zadowolonym.
Ten zapach długo zostaje w domu. Sprzątanie od razu wydaje się przyjemniejsze
Mam wrażenie, że zapach podczas sprzątania jest równie ważny jak sam efekt. Kiedy po umyciu podłogi w mieszkaniu czuć świeżość, od razu lepiej się siedzi i odpoczywa.
Tutaj właśnie to najbardziej mnie kupiło. Mydło marsylskie ma taki czysty, lekki zapach. Kojarzy mi się z wakacjami na południu Europy, świeżym praniem i otwartymi oknami. Nie jest nachalny. Nie boli od niego głowa. Po prostu długo unosi się w domu i daje poczucie porządku.
Sam płyn też naprawdę dobrze radzi sobie z codziennym brudem. Kurz, ślady po butach czy plamy w kuchni znikają bez większego wysiłku. Nie muszę kilka razy poprawiać mopem ani mocno szorować. To dla mnie spory plus, bo sprzątanie i tak zajmuje wystarczająco dużo czasu.
Producent podaje, że płyn zmiękcza wodę i dzięki temu łatwiej usuwa zabrudzenia. Nie wiem, na ile to zasługa samej receptury, ale faktycznie mam wrażenie, że mycie idzie szybciej niż wcześniej.
Nie dziwi mnie też, że produkt ma ocenę 4,9 na 5, wystawioną na podstawie setek zweryfikowanych opinii. Po prostu robi to, czego oczekuję od dobrego płynu do podłóg.
fot. Rossmann.pl
Od kiedy go kupiłam, nie szukam już niczego innego. Za takie pieniądze naprawdę trudno narzekać
Przez ostatnie lata przewinęło się u mnie sporo różnych płynów do podłóg. Jedne były bardzo drogie, inne miały piękne opakowania, ale po kilku użyciach wracałam do punktu wyjścia. Albo zostawały smugi, albo zapach znikał po kilku minutach.
Tutaj nic mnie nie irytuje. Jedna butelka wystarcza na długo, płyn dobrze się rozprowadza i nie trzeba wlewać go dużo do wiadra. Dzięki temu jest jeszcze bardziej wydajny.
Lubię też to, że mogę umyć nim praktycznie wszystkie zmywalne powierzchnie. Nie zastanawiam się, którą butelkę wyjąć z szafki. Biorę jedną i mam problem z głowy.
Czy to najlepszy płyn do podłóg na świecie? Pewnie każdy ma swojego faworyta. Ja mogę tylko powiedzieć, że za 5,99 zł naprawdę trudno znaleźć coś, co daje tak dobry efekt. Właśnie dlatego, kiedy znowu jestem w Rossmannie, wrzucam go do koszyka bez zastanowienia.
Lubię takie zakupy. Niepozorne, niedrogie i takie, po których człowiek wraca do domu z myślą, że tym razem naprawdę dobrze wydał kilka złotych. I chyba właśnie dlatego ten płyn zostanie ze mną na dłużej.

Obserwuj nas na Google







