Czerwcówka to dla mnie idealny moment, żeby na kilka dni zwolnić tempo. Zamiast hotelu czy apartamentu tym razem postawiłam na kemping i odpoczynek bliżej natury. Takie wyjazdy mają swój niepowtarzalny klimat, ale wymagają też odrobiny przygotowań. Z doświadczenia wiem, że kilka dobrze dobranych akcesoriów potrafi znacząco poprawić komfort pobytu.

Składane krzesło kempingowe z Aldi od razu trafiło na moją listę zakupów. Idealnie sprawdzi się podczas długiego weekendu pod namiotem

Kiedy przeglądałam gazetkę Aldi, od razu zatrzymałam się przy tej ofercie. Wiedziałam, że wyjeżdżam na kemping podczas czerwcówki, czyli długiego weekendu związanego z Bożym Ciałem, dlatego każda praktyczna rzecz przyciągała moją uwagę. Szczególnie zainteresowało mnie składane krzesło kempingowe z Aldi. Następnego dnia specjalnie pojechałam do sklepu, bo miałam przeczucie, że takie produkty szybko znajdą właścicieli.

Zobacz także:

Na żywo krzesło zrobiło na mnie jeszcze lepsze wrażenie niż w gazetce. Jest lekkie, składane i nie zajmuje dużo miejsca. Wymiary 38 x 36 x 48,5 cm sprawiają, że bez problemu zmieści się zarówno przy namiocie, jak i w bagażniku samochodu. Od razu pomyślałam o porannej kawie przed namiotem, wieczornym siedzeniu przy ognisku czy zwykłym odpoczynku po całym dniu spędzonym na świeżym powietrzu. Najbardziej spodobało mi się to, że nie trzeba niczego montować ani rozkładać przez kilka minut. Wystarczy chwila i można usiąść.

Cena również wydała mi się bardzo rozsądna, więc szybko wpakowałam go do koszyka. Krzesło kosztuje 29,99 zł za sztukę, ale dostępne jest wyłącznie w dwupaku za 59,98 zł. W praktyce bardzo mi to odpowiadało, bo na wyjazd i tak potrzebowałam więcej niż jednego miejsca do siedzenia. Zamiast zastanawiać się, czy kupić drugie, od razu miałam ten problem rozwiązany. Już podczas zakupów wyobrażałam sobie, jak przydadzą się podczas czerwcowego wyjazdu.

fot. aldi.pl

Akcesoria kempingowe z Aldi pomogły mi skompletować resztę wyposażenia. Każda z tych rzeczy ma konkretne zastosowanie

Skoro już wybrałam krzesła, zaczęłam rozglądać się za pozostałymi produktami z tej samej serii. Bardzo szybko okazało się, że do wyboru jest kilka praktycznych akcesoriów kempingowych za 14,99 zł. Nie planowałam większych zakupów, ale każda kolejna rzecz wydawała się naprawdę przydatna.

fot. aldi.pl

Do koszyka trafił przede wszystkim organizer z przegródkami do namiotu. Za każdym razem podczas wyjazdów mam ten sam problem – telefon, latarka, okulary czy chusteczki wiecznie gdzieś się gubią. Dzięki takiemu organizerowi wszystko będzie miało swoje miejsce. Kupiłam również worki kompresyjne o pojemności 2,5 i 5 litrów. Jestem przekonana, że przydadzą się do ubrań i ręczników, bo pozwolą lepiej wykorzystać miejsce w torbie.

Bardzo praktyczna wydała mi się także dmuchana poduszka o wymiarach 43 x 28 x 9 cm. Zajmuje niewiele miejsca po spakowaniu, a komfort snu na kempingu potrafi zależeć właśnie od takich drobiazgów. Do tego dorzuciłam jeszcze kulkowe linki napinające. Niby niewielki gadżet, ale doświadczenie nauczyło mnie, że podczas biwakowania zawsze znajdzie się coś do przypięcia, zabezpieczenia albo dodatkowego ustabilizowania. Właśnie za takie produkty lubię sezonowe oferty. Nie są spektakularne, ale później okazuje się, że korzysta się z nich niemal codziennie podczas wyjazdu.

To też może cię zainteresować: Ratunek dla mikro kuchni w Sinsay. Ażurowy organizer robi porządek i powiększa szafki, a nie przepłaciłam

Krzesło kempingowe to dopiero początek przygotowań. Kilka rzeczy warto spakować jeszcze przed wyjazdem

Przed każdym wyjazdem pod namiot staram się przygotować krótką listę rzeczy, o których łatwo zapomnieć. Dzięki temu później nie muszę szukać potrzebnych drobiazgów w okolicznych sklepach. Przede wszystkim zawsze sprawdzam prognozę pogody. Nawet jeśli zapowiadane są upały, do torby trafia cieplejsza bluza i długie spodnie. Wieczory na kempingu potrafią być znacznie chłodniejsze, niż wydaje się w ciągu dnia.

Nigdy nie ruszam się również bez latarki lub czołówki. Po zmroku takie wyposażenie okazuje się znacznie ważniejsze, niż można przypuszczać. Przydaje się także powerbank, bo często korzystam z telefonu jako nawigacji albo aparatu. W moim plecaku zawsze znajduje się również środek przeciw komarom i kleszczom. Kilka sekund poświęconych na zabezpieczenie skóry może później uratować cały wieczór.

Najważniejsze jest jednak rozsądne pakowanie. Z biegiem lat nauczyłam się, że lepiej zabrać mniej rzeczy, ale dobrze przemyślanych. Właśnie dlatego tak ucieszyłam się z zakupów w Aldi. Zamiast przypadkowych gadżetów znalazłam kilka prostych rozwiązań, które naprawdę przydadzą się podczas czerwcówki. Patrząc na przygotowany sprzęt, coraz bardziej nie mogę doczekać się wyjazdu i pierwszego poranka z kawą wypitą na nowym krześle przed namiotem.