Od lat wakacje wyglądają u mnie podobnie. Pakuję auto, ruszam na południe Europy i dopiero po drodze zastanawiam się, gdzie właściwie zatrzymam się na dłużej. Nigdy nie lubiłam planować urlopu z półrocznym wyprzedzeniem. Wolę spontaniczne postoje, małe lokalne knajpki i miejsca, które odkrywa się przypadkiem. W tym roku miało być dokładnie tak samo. Plan był prosty: Chorwacja, kilka dni nad morzem i apartament znaleziony już na miejscu. Tyle że po drodze trafiłam na miejsce, przez które finalnie nawet nie dojechałam do Chorwacji.

W 2026 roku Polacy znów ruszają głównie na południe Europy. Te kierunki są absolutnym hitem

Mam wrażenie, że po kilku sezonach eksperymentów większość osób wróciła do sprawdzonych wakacyjnych kierunków. W 2026 roku królują przede wszystkim Chorwacja, Włochy, Grecja i coraz modniejsza Słowenia. Ludzie szukają miejsc ciepłych, bezpiecznych i takich, gdzie można dojechać samochodem bez stresu związanego z lotniskami. Coraz więcej osób mówi też, że po prostu ma dość ogromnych kurortów, kolejek na lotniskach i wakacji zaplanowanych co do minuty.

Zobacz także:

Sama zauważyłam, że ogromnie modne stały się teraz road tripy po Bałkanach. Coraz więcej znajomych zamiast wykupować gotowe wycieczki po prostu wsiada do auta i jedzie przed siebie. Dzięki temu można zatrzymać się w małych miasteczkach, odkrywać lokalne knajpki, znaleźć ukryte plaże i ominąć najbardziej zatłoczone miejsca pełne turystów.

Coraz większą popularnością cieszą się też kierunki, które jeszcze kilka lat temu były traktowane głównie jako przystanek w drodze do Chorwacji. Właśnie dlatego tak mocno zaczęła wybijać się Słowenia. Kraj jest niewielki, bardzo zadbany, ma piękne wybrzeże i przede wszystkim dużo spokojniejszy klimat niż najbardziej oblegane chorwackie kurorty.

I właśnie jedną z takich perełek udało mi się znaleźć zupełnym przypadkiem podczas drogi do Chorwacji. Miałam zatrzymać się tylko na chwilę, zrobić kilka zdjęć i jechać dalej. Skończyło się jednak tak, że kompletnie przepadłam i finalnie zostałam tam na dłużej.

Co roku jadę do Chorwacji bez rezerwacji i dopiero na miejscu szukam noclegu. Tym razem przez Zatokę Księżycową zostałam jednak w Słowenii

Przyznam szczerze, że uwielbiam taki sposób podróżowania. Wsiadam do auta i jadę przed siebie, a noclegi organizuję dopiero wtedy, kiedy coś naprawdę mnie zachwyci. Dzięki temu kilka razy trafiłam już na miejsca, których nigdy nie znalazłabym w katalogu biura podróży.

Tym razem kompletnie przypadkiem odkryłam Zatokę Księżycową w Słowenii, nazywaną też Moon Bay. Leży niedaleko miasteczka Strunjan i wygląda absolutnie obłędnie. Plaża schowana jest pod ogromnym klifem wysokim na około 80 metrów, a widok z góry dosłownie odbiera mowę.

Najpierw zatrzymałam się tylko na chwilę, żeby zobaczyć punkt widokowy. Później zeszłam niżej i już wiedziałam, że nigdzie dalej nie jadę. Woda ma tam niesamowity kolor, wokół nie ma wielkich hoteli, a całość wygląda dużo bardziej naturalnie niż wiele popularnych miejsc w Chorwacji.

Ten artykuł również może ci się spodobać: Drożyzna i tłum ludzi to tutaj chleb powszedni. Polacy nie wiedzą, co ich czeka i rezerwują wakacje

Najbardziej spodobał mi się właśnie ten spokój. Z jednej strony człowiek ma klimat Adriatyku, a z drugiej nie ma aż takich tłumów i hałasu. Wieczorem siedziałam nad wodą i miałam wrażenie, że odkryłam miejsce, o którym nadal wie stosunkowo mało turystów.

Ceny noclegów bardzo mnie zaskoczyły. Za tydzień pobytu wyszło taniej niż w wielu polskich kurortach

Szczerze mówiąc, spodziewałam się dużo wyższych cen, szczególnie że okolica wygląda naprawdę pięknie i bardzo zadbanie. Z ciekawości sprawdziłam, jak to wygląda również w lipcu. Okazało się, że za 7 noclegów dla dwóch osób w od 1 do 8 lipca można znaleźć pobyt już za około 2658 zł. Po przeliczeniu wychodzi około 1329 zł od osoby To mniej więcej 190 zł za osobę za noc, czyli często mniej niż w sezonie nad Bałtykiem.

fot. booking.com

Widziałam też sporo apartamentów w cenach około 2700-3000 zł za tydzień. Większość miała bardzo dobre opinie, wysoki standard i darmowe odwołanie. Jak na środek sezonu wakacyjnego i okolice Adriatyku, ceny naprawdę zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Mam wręcz wrażenie, że Słowenia nadal pozostaje trochę niedoceniona. Wszyscy pędzą prosto do Chorwacji, a po drodze mijają miejsce, które wygląda jak ukryty raj.